Gdy rozmawiałyśmy dwa lata temu, miała Pani na koncie pięć wydanych książek. Nie zatrzymuje się Pani.
– Aktualnie mam wydanych już siedem publikacji.
Koncentruje się Pani na science fiction, ale wiemy, że bliskie pani sercu są też takie gatunki, jak kryminał, fantastyka, dramat, a nawet biografie. Czy pisarz może być dobry w każdym z tych odmiennych gatunków? Czy to jeszcze szukanie swojej drogi czy raczej pójście w wieloaspektowe i wielokierunkowe pisanie?
– Tak, pisarz może być dobry, ale nie musi. To tak jak z aktorami – mogą grać całe życie komedie albo mogą grać każdą rolę. Na przykład mój ulubiony pisarz Dan Simmons pisze książki od horroru po powieści historyczne. Pisząc w różnych gatunkach, udowadniam sobie, że mogę postawić poprzeczkę swojemu pisaniu.
Czy twórczość podpisana dawnym pseudonimem artystycznym Mel Lallande różni się od tej, którą sygnuje Pani swoim imieniem i nazwiskiem?
– Różni się tylko tym, że teraz nie ukrywam się pod pseudonimem. Oznajmiam tym samym wszystkim wokół: „ Jestem pisarką i nie wstydzę się tego, co piszę”.
Niedawno wydała Pani kolejną książkę. O czym opowiada?
– Książka „Podróże w czasie i przestrzeni. Trzy planety” opowiada o trzech planetach: Uqbarze (nawiązanie do miejsca w „Fikcji” Jorge’a Borgesa) – planecie związanej z literaturą, Rosalindzie (odwołującej się do Rosalind Franklin, tej od helisy) – wszystko na niej podlega biologii i chemii oraz Lawrence (od noblisty Ernesta Lawrence’a, nagrodzonego za wynalezienie cyklotronu) – związanej z fizyką i matematyką. Ta powieść to połączenie fantastyki, kryminału i filozofii.

Okładka najnowszej publikacji Małgorzaty Bajorskiej.
Co Panią inspiruje?
– Inspirują mnie inni pisarze. Na przykład: „Eden” Stanisława Lema zainspirowała mnie do napisania opowiadania „Humaniści w kosmosie”, „Szklany klosz” Sylvii Plath – „Choroby duszy”, „Igrzyska Śmierci” Suzanne Collins – „Pani Śmierć. Turniej Międzygalaktyczny”. Oprócz tego czerpię natchnienie z serialu „Doktor Who” – to właśnie on przyczynił się do stworzenia serii „Podróże w czasie i przestrzeni”.
Czy pisarz ma czas na czytywanie innych autorów?
– To jak pytanie, czy człowiek ma czas na oddychanie i jedzenie. Nie kojarzę żadnego pisarza, który nie czytałby książek. Raczej większość ludzi marudzi, że nie ma tyle czasu, co przeciętny pisarz, żeby czytać tyle książek.
Nad czym teraz Pani pracuje?
– Jeszcze niedawno pracowałam nad dość dziwną książką, która opowiada o przestępcach, którzy za karę trafiają na planetę, gdzie „dostają” jakąś chorobę i muszą z nią żyć. Teraz piszę kolejną książkę z serii „Podróże w czasie i przestrzeni”. Akcja toczy się wcześniej, niż wydana ostatnio powieść i ma innych bohaterów.
Co, poza pisaniem, Panią cieszy? Jakie są Pani pasje?
– Zdecydowanie podróże. Zwiedziłam prawie trzydzieści krajów. W tym roku byłam w Grecji i dwa razy nad Morzem Bałtyckim.
Dziękuję za rozmowę.
Monika Rusinek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze