Reklama

Nie zostaliśmy wpuszczeni na spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim [ZDJĘCIA]

31/10/2018 18:30

Na widok legitymacji dziennikarskiej, jeden z pracowników ochrony Jarosława Kaczyńskiego zdecydowanym ruchem zastawił nam drogę i powiedział, że nie możemy wejść. Taka sytuacja spotkała kilku innych dziennikarzy.

Sobotnia wizyta Jarosława Kaczyńskiego w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej była elementem kampanii przed drugą turą wyborów samorządowych. Prezes PiS przyjechał wesprzeć kandydata na prezydenta Przemyśla Janusza Hamryszczaka. Spotkanie wzbudziło ogromne zainteresowanie – ludzie nie mieścili się w liczącej 180 miejsc siedzących auli muzeum [paywall].

O 14.40 przed budynkiem czekała spora grupa osób. Wśród nich działacze PiS-u i osoby, które z list tej partii startowały w niedawnych wyborach. Drzwi były zamknięte, bo jak twierdzono, sala jest już wypełniona. Niektórzy na tę wiadomość rezygnowali i odchodzili. Inni jednak wierzyli, że się do środka dostaną.

Reklama

Kilka minut później, wyszedł mężczyzna z ochrony J. Kaczyńskiego i poinformował, że oczekujący zostaną wpuszczeni, ale tylko do holu. Ustawiliśmy się więc w kolejce razem z oczekującymi. Każdy wchodzący był kontrolowany – ochroniarze sprawdzali przede wszystkim zawartość toreb.

Na widok legitymacji dziennikarskiej, jeden z pracowników ochrony J. Kaczyńskiego zdecydowanym ruchem zastawił nam drogę i powiedział, że nie możemy wejść. Nie wyjaśnił dlaczego. Taka sytuacja spotkała dwóch dziennikarzy Życia Podkarpackiego oraz przedstawicieli dwóch innych redakcji. Wcześniej natomiast kilku dziennikarzy uzyskało taką zgodę.

Reklama

 

Mieszkańcy zawiedzeni

Na spotkanie nie zostało też wpuszczonych wiele innych osób, zainteresowanych wizytą prezesa PiS. Zamknięto drzwi do budynku, mimo że w holu było jeszcze miejsce. Niektórzy nie kryli swojego oburzenia. – Strzelają sobie w kolano – mówił jeden z mężczyzn. – Jestem oburzony i zdegustowany. Mam ponad 70 lat i zawsze głosowałem na tę partię, ale teraz się głęboko zastanowię. I będę o tym mówił rodzinie i znajomym – nie krył zdenerwowania inny.

Gdy w muzeum trwało spotkanie, przed budynkiem stali przeciwnicy obozu rządzącego z transparentem, którzy wygłaszali antypisowskie hasła. W sukurs przyszli im zwolennicy partii, którzy wyzywali ich od zdrajców. Wydarzenie zabezpieczała policja.

Reklama

Wysłaliśmy do przemyskiego biura PiS pytania o to, kto organizował wydarzenie i kto podejmował decyzje organizacyjne. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Lucyna Podhalicz, wicewojewoda i pełnomocnik wyborczy komitetu PiS stwierdziła, że są to pytania do sztabu wyborczego partii w Warszawie. Wysłaliśmy więc nasze pytania właśnie tam, ale odpowiedzi się nie doczekaliśmy.

***

Na spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim udaliśmy się w dobrej wierze, tzn. chcieliśmy dobrze wykonać swoją pracę. Dziennikarze Życia, w tym ja, wielokrotnie byliśmy na spotkaniach z czołowymi politykami wszystkich opcji sceny politycznej, od Ruchu Palikota, po Prawo i Sprawiedliwość. Nie było problemu z dostaniem się na wizyty premier Beaty Szydło, czy prezydenta Andrzeja Dudy.

Reklama

Zawsze przygotowaliśmy relacje, podając jedynie suche fakty. Nigdy nie narzucaliśmy interpretacji wypowiadanych słów, uznając, że każdy czytelnik ma prawo odbierać je po swojemu, zgadzać się z nimi lub nie. Taki też zamiar przyświecał nam w sobotę. Niestety nie dane nam było usłyszeć słów prezesa PiS-u. Możemy jedynie zrelacjonować to, co się działo przed budynkiem.

Taka sytuacja zdarzyła nam się pierwszy raz. Nie obrażamy się, bo to politykom powinno zależeć na kontakcie z dziennikarzami i na tym, żeby ich przekaz mógł trafić do szerszego grona odbiorców. Zamiast tego, kilkadziesiąt tysięcy osób dowie się, że nie mogliśmy wejść do środka.

Reklama

Jeśli pracownik ochrony miał wątpliwości co do naszej tożsamości, mógł ją zweryfikować. Ale nie było żadnych uwag co do autentyczności legitymacji dziennikarskiej. Nawet jej się nie przyglądał. Od razu powiedział: „nie”. I od razu zaznaczam, że nie ma mowy o spóźnieniu się na spotkanie. Byliśmy dobre kilkanaście minut przed jego rozpoczęciem.

Zachowanie takie narusza Prawo prasowe, które w art. 1 i 2 mówi, że „prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego (...)”, a organy państwowe mają stwarzać dziennikarzom warunki do wykonywania tych funkcji. Co więcej – art. 4 tej ustawy nakłada taki obowiązek również na przedsiębiorców i organy, które nie należą do sektora finansów publicznych.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    oli - niezalogowany 2018-10-31 19:02:31

    Bardzo dobrze  zrobił ochroniarz , powinien mu jeszcze rękę wyrwać o do dupy wsadzić razem ta legitymacją GW

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2018-10-31 19:04:39

    Siedzę sobie przed kompem i otwieram You Tube a tam już mam otwartą reklamę pana Hamryszczaka jako męża opatrznościowego Przemyśla,który to pomagał doprowadzić nasze miasto do totalnej zapaści.Otwieram lodówkę a tam razem z serem wypada mi ulotka Pana Hamryszczak i nie pojmuję jak się tam znalazła.Idę do toalety i już się biję podnieść klapę od muszli 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    janiszewski - niezalogowany 2018-10-31 21:48:46

    nie podnoś - lej!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama