Reklama

Niebezpieczne szerszenie. Strażacy pomogą, ale...

– Cierpię na stwardnienie rozsiane. Mam problemy z chodzeniem. Kiedy do pokoju wpadnie mi pięć, sześć potężnych szerszeni, to nie wiem, gdzie mam się kryć. To jest powoli nie do wytrzymania – skarży się pani Grażyna Zielińska. Tuż nad jej oknem, w jednej ze szczelin między cegłami nieotynkowanego budynku przy ulicy Słowackiego te groźne owady urządziły sobie gniazdo.

Ta sytuacja trwa już od wiosny br. – Wtedy się zagnieździły między cegłami. Tyle że wówczas nie były aż tak nachalne, dawałam sobie z nimi radę. Ale z każdym tygodniem było coraz gorzej. Podczas upałów nie dało się przebywać w mieszkaniu przy zamkniętych oknach, bo można było ducha wyzionąć[paywall]. Jednego dnia szerszeń wpadł mi w poduszkę. Użądlił mnie w dłoń. Zrzuciłam go i zadeptałam – opowiada pani Grażyna. – Innym razem dwa wpadły za łóżko. Najgorzej jest wieczorami, bo pchają się do światła. Wpada mi do pokoju po pięć, sześć potężnych owadów. Straszna udręka. Mój były mąż kilka razy dzwonił do straży pożarnej, prosząc o pomoc. Dyżurny miał powiedzieć, żeby sam sobie to załatwił – dodała.


fot.Mariusz Godos
W tym miejscu między cegłami nieotynkowanego budynku szerszenie urządziły sobie gniazdo.

Strażacy nie mają środków chemicznych

Strażacy pomocy nie odmawiają. Informują jednak, że mogą przyjechać na interwencję pod warunkiem, że zgłaszająca osoba zaopatrzy się w środki owadobójcze i specjalną piankę budowlaną. – Nic nie mówili na ten temat. Gdybym wiedziała, to bym sobie kupiła – stwierdziła G. Zielińska.

Zgłoszenia potwierdził zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Miejskiej  Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu młodszy brygadier Bogusław Szczurko. – Rzeczywiście, dzwonił jakiś pan. Był trochę roszczeniowy. Poinformowaliśmy go, że chętnie przyjedziemy i pomożemy, ale musi mieć jakiś środek owadobójczy i piankę budowlaną. Nie mamy takich rzeczy w swoich zasobach. Każdy zgłaszający podobny problem musi być na to przygotowany. Pan jednak się uparł, że to my powinniśmy ze wszystkim przyjechać. Miał się odezwać i do tej pory nie zadzwonił – wyjaśnił B. Szczurko.

Reklama

Na szczęście cała sprawa zakończyła się pozytywnie, ale pamiętajmy, że zgłaszając takie przypadki straży pożarnej i wymagając od niej pomocy, musimy wcześniej zaopatrzyć się w odpowiednie środki.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Radymno - niezalogowany 2016-08-25 13:37:03

    Szeszenie byly na drzewie obok mojego domu. Straz odmowila pomocy !!!!!!!!!! Mielismy to zalaywic '' na wlasna reke " oni nie przyjmuja takich zgloszen.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości