– W takiej akcji jeszcze nie uczestniczyliśmy. Przynajmniej nie w ciągu ostatnich kilkunastu lat – powiedział rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu, kpt. inż. Marcin Lachnik.
W połowie września br. miłośnik wędkowania z Dębicy postanowił wybrać się na ryby nad Wisłokę. Wchodząc do niestabilnej łódki, zahaczył nogą o jej kant i... zgubił protezę wartą ponad 10 tys. zł. Na pomoc ruszyli strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Dębicy, ale nie mając odpowiedniego sprzętu do nurkowania, nie byli w stanie pomóc niepełnosprawnemu wędkarzowi. Poproszono o wsparcie przemyskich strażaków, ponieważ nadsańska jednostka jest wyposażona w specjalistyczne urządzenie do poszukiwania obiektów leżących na dnie, czyli sonar[paywall]. Na miejscu okazało się jednak, że warunki nie pozwalają na jego rozłożenie. Przemyscy strażacy postanowili więc przeszukać dno wykorzystując płetwonurków. Po chwili zguba się znalazła i została oddana właścicielowi.
fot.KM PSP Przemyśl
Taka proteza nogi kosztuje ponad 10 tys. zł.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zaraz, zaraz czy ja dobrze rozumiem, strażacy z Przemyśla jechali, aż nad Wisłokę do Dębicy, a którym nie chce się ruszyć dupy np. jak płoną trawy tu nas niedaleko, dziwne to w sumie z deka ?!?
Zaraz, zaraz czy ja dobrze rozumiem, strażacy z Przemyśla jechali, aż nad Wisłokę do Dębicy, a którym nie chce się ruszyć dupy np. jak płoną trawy tu nas niedaleko, dziwne to w sumie z deka ?!?