W ubiegłą niedzielę, 27 maja, prawie trzysta osób dorosłych i niemal sto pięćdziesiąt dzieci wzięło udział w V edycji imprezy „Dybawka biega”.
W poprzednich latach biegi zaczynały się i kończyły na terenie Dybawki, w której pięć lat temu narodził się[paywall] pomysł tego wydarzenia, promującego zdrowy i aktywny tryb życia, a jednocześnie popularyzującego walory ziemi przemyskiej. W tym roku impreza została przeniesiona do Krasiczyna. – O tym zdecydowały przede wszystkim względy logistyczne – tłumaczy Beata Bartkowiak, sołtys Dybawki, która jest głównym organizatorem biegu (współorganizatorem było Nadleśnictwo Krasiczyn).
– Po prostu z roku na rok nasze biegi cieszą się coraz większą popularnością i uczestniczy w nich coraz więcej osób, a w Krasiczynie było więcej miejsca i udostępniono nam szkołę, w której były szatnie, toalety i biuro biegu. W tym roku trasa nie była łatwa. W większości prowadziła leśnymi ścieżkami i drogami gruntowymi, a tylko niewielki odcinek przebiegał asfaltem. Została świetnie przygotowana przez Krzyśka Kozłowskiego, bez którego pewnie bieg by się nie odbył. Na trasie była niespodzianka, którą mogli zobaczyć tylko biegacze. Już na granicy Dybawki grupa pań w dawnych strojach czekała koło kapliczki z wiadrem wody, żeby napoić strudzonych biegiem. Panie śpiewały piosenki minionych czasów i był to nasz ukłon w stronę historii – opowiada Beata Bartkowiak.

fot.Jacek Szwic
Najwięcej sportowych emocji było w czasie biegów najmłodszych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
brawo emilka