Czy przemyślanie pogrzebali marzenia przeworszczan o walce o Ligę Centralną? Do końca sezonu jest jeszcze sporo grania, ale zasłużona porażka „Armii Leliwa” na parkiecie hali POSiR może mieć dla nich brzemienne skutki. Ale to jest właśnie piękno sportu! Ekipa Piotra Kroczka zasłużyła po tym spotkaniu na wielkie brawa!
Chyba po raz pierwszy w historii pojedynków o punkty zespół z Przeworska był faworytem starcia z zespołem z Przemyśla. Ale teorię trzeba jeszcze przełożyć na praktykę. A tego, niestety dla SPR Orła, ekipa grającego trenera Tomasza Mochockiego nie potrafiła. Nie potrafiła z kilku względów. Owszem, przez pewne własne niedomogi, ale przede wszystkim przez niemożność wykluczenia u rywala ogromu woli walki, ambicji, serca pozostawionego na parkiecie. Konglomerat sporego doświadczenia z młodzieńczą fantazją wziął górę nad kunktatorstwem i niby chłodną głową „Armii Leliwa”.
Obie drużyny znają się jak łyse konie. W obu występują zawodnicy, którzy sezon wstecz reprezentowali barwy… rywala. Jakiekolwiek badanie sił czy możliwości mijało się więc z celem. Zbawieniem dla SRS NIKO był powrót do bramki Adama Iwasieczki. Bezapelacyjnie został MVP (najwartościowszym zawodnikiem) tej rywalizacji. Bronił momentami fenomenalnie, odbijając łącznie aż 18 piłek!
I połowa przebiegała pod minimalne dyktando gości. Od początku drugich 30 minut zespołem, który nie kombinował, nie udawał, nie kalkulował, byli gospodarze. Trener Piotr Kroczek potrafił znakomicie – zresztą od początku sezonu – znaleźć balans między furą doświadczenia jednych i wielkimi chęciami, ambicją drugich. Potrafił młodzianów, wychowanków klubu, tak wprzęgnąć w ten mechanizm, że razem tworzą kolektyw, który jest w stanie postawić do pionu zespoły walczące o Ligę Centralną! Karol Kroczek, Łukasz Surma, Wiktor Lach, Maciej Wrześniewski, Gracjan Wachta, Adrian Franków – to jeszcze młodzi chłopcy, którzy umiejętnie wkomponowywani w zespół, czują się u boku „cwanych lisów” jak ryba w wodzie. Owszem, brakuje jeszcze powtarzalności, ale to z pewnością przyjdzie z czasem.
Chyba fundamentalnym momentem dla losów całej rywalizacji był fragment między 46. a 50. min, wygrany przez miejscowych 4:1. To wówczas rakiety odpalili przemyscy skrzydłowi – Kacper Kielar i Konrad Łuczyński, którzy dla większości zespołów są poza zasięgiem. Po celnym trafieniu tego drugiego z linii 7 m w 50. min SRS NIKO uciekł na 24:20, a po sekwencji udanych akcji obu kilkadziesiąt sekund później było 26:21. Kacper z Konradem nie odpuszczali. To oni sprawili, że w 57. min było pozamiatane. Najpierw Kielar, potem Łuczyński doprowadzili wynik do stanu 29:24 i faworyt nie miał żadnych argumentów, aby odwrócić losy spotkania. Ostatnią bramkę dla SRS NIKO z rzutu karnego zdobył 15-letni Adrian Franków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze