Minęło już półtora roku odkąd pisaliśmy o niecodziennym znalezisku, które pewnego ulewnego popołudnia wprosiło się w życie gospodarza z Ujkowic. Wtedy to w przydomowym ogródku Jana Kawy zapadła się ziemia, odsłaniając głęboki na przynajmniej 15 metrów, ocembrowany grubymi balami otwór. Wewnątrz znajdowały się pomosty i drewniane rury wykonane techniką dłubaną. Co to jest i czemu miało służyć? Wtedy więcej było pytań niż odpowiedzi. Dziś wiemy trochę więcej, ale wnikliwi pasjonaci historii nadal odczuwają niedosyt.
Niedługo po usunięciu się ziemi na miejscu zjawiła się archeolog z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Pooglądała, pomierzyła, zrobiła kilka zdjęć, jednakże na oko niewiele była w stanie powiedzieć. Hipotezy były różne, jedna z nich dotyczyła miejsca wydobycia ropy naftowej. Eksperci z muzeum górnictwa naftowego wykluczyli jednak wersję z kopanką. W międzyczasie dziura zaczęła ściągać[paywall] wielu pasjonatów, jeden z nich przeprowadził nawet próbę datowania materiału, ustalając wiek znaleziska na 238 lat. Miesiące mijały i sprawa przycichła. Prowizorycznie zabezpieczony otwór powoli wtapiał się w ujkowicki krajobraz. J. Kawa chciał, żeby obiekt został odpowiednio zbadany i zabezpieczony. Ale choć takie odkrycia nie są tu codziennością, niełatwo mu było doprosić się o szybką i fachową interwencję.
Po dłuższym czasie za pośrednictwem wojewódzkiego konserwatora zabytków sprawą zajął się rzeszowski IPN. Pracownik instytutu po oględzinach na miejscu i przestudiowaniu starych map tego obszaru doszedł do wniosku, iż otwór jest pozostałością po folwarcznej studni, która zaopatrywać miała w wodę m.in. dworską gorzelnię. Drewniane rury stanowiły zatem część systemu służącego do dostarczania wody do zabudowań, układ napędzany był prawdopodobnie przy użyciu konnego kieratu. Całość miała pochodzić z XIX wieku.

fot.Kamil Jacek Zarański
Otwór zasłonięto betonowym wiekiem, a wieko przykryte zostało warstwą ziemi. Tak zabezpieczona studnia czekać będzie na lepsze czasy, gdy być może będzie więcej woli, aby obiekt dogłębnie zbadać i profesjonalnie chronić.
Decyzją konserwatora cały obiekt ma zostać wpisany do gminnej ewidencji zabytków jako zabytek techniki. Jedną z drewnianych rur ze studni właściciel posesji zdecydował się przekazać nieodpłatnie muzeum etnograficznemu w Kolbuszowej. Samą zaś studnię, wobec braku zainteresowania ze strony gminy i odpowiednich instytucji podjęciem prac przy dokładniejszym zbadaniu obiektu, zabezpieczeniu go i wyeksponowaniu, właściciel ze względów bezpieczeństwa zmuszony był zakopać...
Na szczęście zrobił to jednak w sposób rozsądny i umożliwiający ponowne jego odkrycie. Otwór zasłonięto betonowym wiekiem, a wieko przykryte zostało warstwą ziemi. Tak zabezpieczona studnia czekać będzie na lepsze czasy, gdy być może będzie więcej woli, aby obiekt dogłębnie zbadać i profesjonalnie chronić.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak nieraz pokazuje życie , czasem warto załatwić sprawę w/g własnego pomysłu , nawet gdy jest to na tzw. "granicy prawa". Po to ,żeby mieć tzw. "święty spokój'. Teraz może być pewien ,że kiedyś ,odpowiedni Urzędy upomną się o ten wykop i bedzie musiał udostępnić swoją ziemię do przróżnych badań, które zakończą się dla niego niekorzystnie. Bo w ostatecznym rozrachunku znajdzie się jakiś paragraf, na mocy którego będzie musiał - oczywiście w/g cennika państwowego odsprzedać część swojej własności za przysłowiowe grosze i jeszcze trzeba podziękować ,że raczyli cokolwiek zapłacić .
Jak nieraz pokazuje życie , czasem warto załatwić sprawę w/g własnego pomysłu , nawet gdy jest to na tzw. "granicy prawa". Po to ,żeby mieć tzw. "święty spokój'. Teraz może być pewien ,że kiedyś ,odpowiedni Urzędy upomną się o ten wykop i bedzie musiał udostępnić swoją ziemię do przróżnych badań, które zakończą się dla niego niekorzystnie. Bo w ostatecznym rozrachunku znajdzie się jakiś paragraf, na mocy którego będzie musiał - oczywiście w/g cennika państwowego odsprzedać część swojej własności za przysłowiowe grosze i jeszcze trzeba podziękować ,że raczyli cokolwiek zapłacić .