Mimo bardzo wyrównanej walki zespołowi AZS PWSW MCS Daniel Przemyśl nie udało się zrewanżować ekipie Pogoni Ruda Śląska za nieoczekiwaną porażkę w I rundzie na własnym parkiecie. Podopieczni Macieja Milana przegrali dzisiaj (28 stycznia br.) ze Ślązakami po raz drugi i – zważywszy na terminarz – ich gra w fazie play-off wcale nie jest przesądzona.
To być może zbytnie uproszczenie, ale spory wpływ na końcowy wynik miała kwarta otwarcia. Od pierwszych sekund goście pozwolili ustawić się w roli goniącego wynik. Wobec dramatycznej wręcz sytuacji kadrowej, nie był to dobry scenariusz. Po trzech minutach Ślązacy prowadzili już 7:0, kiedy za 3 pkt trafił Aleksander Maślanka, potem położył dwa, podobnie jak bohater pierwszego meczu z Przemyśla Tomasz Stankala. Co prawda w 5. min przemyślanie zniwelowali straty i było 10:7 po „trójce” W. Majki, ale rywal pozwalał sobie na zbyt wiele. W 8. min kontuzji doznał W. Majka, a końcówka I kwarty zdecydowanie należała do rudzian. Kiedy w 11. min rezultat podwyższył Daniel Kubista (25:13), wydawało się, że punktowy odjazd gospodarzy to tylko kwestia czasu. Całe szczęście nie pozwolili na to przyjezdni. Podjęli walkę, mimo że notowali niski procent skuteczności, przegrywając walkę na deskach i grając znacznie mniej kolektywnie. W 19. min po dwóch celnych rzutach osobistych Artura Mikołajki było ledwie 34:31. Szkoda, że koncentracji przemyślanie nie zachowali do końca I połowy, bo z cała pewnością na przerwę schodziliby z lepszym wynikiem niż 39:32.
To co w drugich 20 minutach wyczyniały obie ekipy z całą pewnością można porównać do szaleństw na rollercoasterze. To było iście wariackie falowanie i spadanie. W 21. min zza łuku przymierzył Paweł Mol i Pogoń wygrywała 42:32. A trzy kolejne minuty to popis przemyślan i kompletna bezradność rudzian. Goście zanotowali run 0:11 (!) i w 24. min, po trafieniu z linii rzutów wolnych G. Płocicy wygrywali 42:43! Spory wpływ na taki stan rzeczy miał Bartłomiej Reichert, który wobec kontuzji W. Majki, dostał aż 30 minut gry i wywiązał się z nich bardzo dobrze. Zdobył 8 punktów, dołożył do tego 4 zbiórki, 2 asysty, 5 przechwytów i 1 blok (miał 2 straty). Niezłe spotkanie zaliczył także Cezary Gumiński.
Potem jednak doszło do diametralnej zmiany ról. Rezon odzyskali gospodarze, goście stanęli. To zaowocowało 5-minutowym okresem bez punktu, wobec aż dziewięciu rudzian i wynikiem w 29. min – 51:43. Sama końcówka należała do kapitana AZS PWSW MCS Daniel, czyli Grzegorz Płocicy, który w pojedynkę po pół godzinie gry doprowadził rezultat do 51:48. A gdyby do tego dodać pierwsze 120 sekund decydującej ćwiartki, wyszłoby że przemyślanie znowu kilkuminutowy okres wygrali 0:10. Z upływem minut wyglądało to jednak coraz gorzej, bo miejscowi zaczęli uważać na każdą akcję, a wśród przemyślan brakowało strzelb. W 36. min było 64:56 i nie było rady: całą odpowiedzialność za zdobywanie punktów musiał wziąć na swoje barki popularny „Cichy”. Zdobył siedem punktów z rzędu i w 39. min przeciwnik ze Śląska był na wyciągnięcie ręki – 67:66. Jeszcze na 32 s przed syreną po dwóch celnych osobistych G. Płocicy było 70:68, ale na więcej przemyślan nie było stać. Spotkanie punktami zakończyli Artur Anduła i Aleksander Maślanka.
Pogoń Ruda Śląska – AZS PWSW MCS Daniel Przemyśl 73:68 (20:12, 19:20, 12:16, 22:20)
Punkty: A. Maślanka 13 (1x3), M. Pawlik 13 (1x3), D. Kubista 11 (3x3), A. Anduła 9, R. Sgodzaj 7 (1x3), P. Mol 5 (1x3), D. Sega 5 (1x3), T. Stankala 5, P. Jeleń 3 (1x3), P. Tomecki 2 (P); G. Płocica 27 (3x3), C. Gumiński 16, B. Reichert 8 (2x3), A. Mikołajko 5, K. Strzępek 5, W. Kuriańczyk 4, W. Majka 3 (1x3), M. Sajnóg 0 (MCS Daniel).
Sędziowali: Miłosz Tracz i Michał Kurcz (obaj z Krakowa). Widzów: 100.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze