Są w Przemyślu miejsca wyjątkowej urody i taka właśnie jest dzielnica willowa pomiędzy ulicami Tarnawskiego, Puszkina i Kilińskiego. Niektórzy nazywają ją Kreyczówką – od właściciela majątku, którego tereny pod te wille rozparcelowano. Prawda jest jednak taka, że dawny folwark Emila Kreyczego pokrywa zaledwie część wspomnianej dzielnicy. Np. kamienice przy ul. Moniuszki znajdowały się na terenie działki Majera Schiffera, który odziedziczył ją po ojcu, nie była to więc część majątku Kreyczego.
Przechadzając się tymi urokliwymi uliczkami warto przystanąć na rogu Moniuszki i Puszkina. Stoi tam bliźniacza kamienica 8 i 8a, cicha bohaterka dzisiejszego artykułu. Jeśli przyjrzymy się jej elewacji od ul. Moniuszki, to pośrodku ściany, pomiędzy pierwszym a drugim piętrem, w otoczeniu ukwieconych gałęzi zauważymy monogram HW. Jeśli przeszlibyśmy do drugiej ściany szczytowej, od strony Puszkina 6, to w analogicznym miejscu zobaczymy monogram IW. Czy to inicjały małżonków, którzy postawili ten budynek i w ten sposób uwiecznili siebie? Odpowiedź brzmi: poniekąd.
Kamienicę postawił Herman Wagner – stad HW od strony Moniuszki. Niemniej jednak Herman było imieniem, które pan Wagner przyjął, pierwotnie nazywał się Israel. W 1911 r. kupił on narożny plac przy Puszkina (wówczas Potockiego) i Moniuszki, która nazywała się Potockiego Boczna. Wcześniej Puszkina/Potockiego nazywała się Niecała. Jeśli wierzyć dokumentom, Puszkina 8/9a skończono budować w 1911, a Moniuszki 7 w 1913 r., ale już wcześniej Herman Wagner musiał mieć w tej okolicy zakład produkcyjny, gdyż zachowała się jego reklama z adresem przy Niecałej z 1907 r.
A co produkował pan Herman Wagner? Jak to się ładnie mówi – galanterię betonową. Wiele kamienic z początku XX w. ma płytki sygnowane jego nazwiskiem, można je znaleźć choćby na ul. Rejtana czy Bibliotecznej.
Bliźniacza kamienica Puszkina 8/8a została jego własnością do 1924 r. kiedy to kupiono ją na wiano dla Sali Poller na potrzeby zamążpójścia z Samolonem Amster. Kiedyś to panny miały posagi. Budynek przy Moniuszki 7 sprzedano w 1920 r. i po kilkukrotnej zmianie właściciela trafił w ręce Natana Kupfera w 1923 r. W 1932 r. – w dwa lata po procesie sądowym – budynek stał się własnością Ochronki Sierot Żydowskich w Przemyślu. Ochronka dostała budynek zadłużony i pisała desperackie odwołania i prośby o darowanie należności, zrzucając winę za zadłużenie na poprzedniego właściciela. Jest to korespondencja o tyle ciekawa, że dowiadujemy się z niej, iż na Moniuszki 7 mieszkali lokatorzy ze sfery inteligencji, uczciwi i niechcący narażać ochronki na koszty. Mamy nawet ich listę z 1936 r. A więc nie sieroty! Możliwe, że kamienica została kupiona jako źródło dochodu na cele utrzymania ochronki, która sama mieściła się przy Tarnawskiego 3 (czyli blisko). Z rzeczy ciekawych, to w tych budynkach – i kilku jeszcze w bliskiej okolicy – w trakcie I wojny światowej działał Szpital Twierdzy nr 6.
Ręka architekta Marcelego Pileckiego Przechadzając się, możemy zobaczyć, że budynki początkowo traktowane były jako zespół. Pomiędzy kamienicą przy Moniuszki a tą przy Puszkina zachowały się słupki z bramy prowadzącej na wspólne (niegdyś) podwórze. Jeśli popatrzymy na elewacje, zobaczymy, że na wysokości okien 2. piętra przez obie kamienice biegnie pas przedstawiający orły bądź też rajskie ptaki w otoczeniu kwiatów maku i makówek. Pod oknami mamy stylizowane licie figi z owocami, a nad oknami z kolei gałęzie i liście kasztanowca. Ciekawe jest, że figa, jako owoc składający się z wielu ziarenek w jednej łupinie, w tradycji judeochrześcijańskiej oznacza jedność w wielości. Może stąd pojawia się na kamienicach, które w kilka tworzyły jedno założenie. Gdybyśmy się dostali na klatki schodowe tych budynków, odkrylibyśmy, że mają wystrój z tych samych płytek, drzwi, balustrad przy schodach i sztukaterii na ścianach. Przy czym w kamienicy na Puszkina to klatki stanowią swoje lustrzane odbicia, a na Moniuszki przestrzeń ta ma zupełnie inny kształt, ale wystrój ten sam.
O kamienicach tych mówi się, że są projektu znanego przemyskiego architekta – Marcelego Pileckiego. Ma to kilka przyczyn: po pierwsze, stosuje się tu te same elementy zdobnicze, które Pilecki wykorzystał na ul. Barskiej i św. Jana 33 na Zasaniu – chodzi o rajskie ptaki wśród makówek. Po drugie, Pilecki sam był wziętym przedsiębiorcą budowlanym i po drugiej stronie Puszkina postawił ze wspólnikiem 5 budynków pod rząd: kolejno nr 1, 3, 5, 7 i 9. Możemy zauważyć podobne betonowe gazony z szarfami w balustradzie balkonu w budynku przy Puszkina nr 7 i kamienicy 8/8a. To autorstwo jest więc bardzo prawdopodobne.
Rynek dostawców materiałów budowlanych, inwestorów, architektów i kamieniczników był ciasny. Niejedna osoba pełniła w nim wiele ról oraz wchodziła z innymi wielkimi ówczesnego, małego przemyskiego świata we współprace po sąsiedzku, ponad podziałami religijnymi i narodowymi. I byli w tym swoim budowaniu bardzo skuteczni.
dr Natalia Stojak-Pomykacz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze