W niedzielę, 2 lipca br., w Narodowym Domu, siedzibie przemyskiego Oddziału Związku Ukraińców w Polsce, odbyły się mocno okrojone obrzędy związane z przesileniem słońca, nazywane Nocą na Iwana Kupały (odpowiednik sobótek albo nocy świętojańskiej).
Na skutek nieoczekiwanej decyzji właścicieli krasiczyńskiego zamku zarząd Oddziału ZUwP podjął decyzję o przeniesieniu imprezy do sali widowiskowej.
– Noc na Iwana Kupały była tak pomyślana, żeby przy wspólnej zabawie łączyć Polaków i Ukraińców i to się do tej pory udawało – mówi Igor Horków z[paywall] przemyskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce.
– Szkoda nam było zespołów, szczególnie dziecięcych, które dużo wysiłku włożyły w przygotowanie występów i tych, które przyjechały z Ukrainy oraz miejscowych, więc postanowiliśmy, żeby jednak wystąpiły na scenie Domu Ukraińskiego. Tylko to bardzo przykre, że zamiast ogniska kupalskiego była tylko jego imitacja w postaci slajdów z poprzednich nocy, wyświetlanych na ekranie, tym bardziej że ognisko jest symbolem wspólnoty. Niestety ktoś nam to uniemożliwił, ale mamy nadzieję, że przyjdzie jeszcze czas, kiedy będziemy mogli wspólnie spotkać się przy ognisku nad Sanem – kończy Horków.
Faktycznie szkoda, że szersza publiczność nie mogła obejrzeć ognistych tańców i posłuchać na przemian rzewnych i wesołych pieśni, zgodnie z tradycją śpiewanych podczas obrzędu puszczania wianków. Żeby choć symbolicznie uczynić zadość tradycji, po występach na scenie kilkanaście dziewczyn w ludowych strojach poszło na kładkę, żeby rzucić wianki w nurty Sanu, ale niestety żadni chłopcy nie rzucili się do wody, by je łapać.

Ogniste tańce w wykonaniu grupy „Kalina“ z Kalnikowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze