Już nie myśliwi, ale urzędnicy wojewody będą szacować szkody w uprawach, wyrządzone przez dziką zwierzynę. Tak przewiduje nowelizacja ustawy o prawie łowieckim, którą przyjął Sejm RP.
Odszkodowania za straty w uprawach rolnych od wielu lat wzbudzały ogromne emocje i kontrowersje. Do tej pory szacowaniem zajmowali się przedstawiciele kół łowieckich, które wypłacały pieniądze z własnego budżetu. Z tego powodu rodziło się wiele zastrzeżeń, co do ich obiektywizmu. Rolnicy narzekali, że odszkodowania są niewspółmierne do poniesionych strat. Temu tematowi zostało poświęconych wiele spotkań rolników z myśliwymi i parlamentarzystami. Zwłaszcza ze strony tych ostatnich padało wiele słów o konieczności zmiany przepisów. Na słowach się jednak kończyło.
Według znowelizowanej ustawy, szkody będą pokrywane przez Skarb Państwa. W tym celu zostanie utworzony specjalny Fundusz Odszkodowawczy. Środki będą pochodzić ze składek wnoszonych przez koła łowieckie, z różnych darowizn oraz dotacji z budżetu państwa.
W myśl zmian, oględzin nie będą już dokonywać myśliwi, tylko przedstawiciele wojewody. W szacowaniu weźmie również udział rolnik, myśliwy, a na wniosek którejkolwiek ze stron, także przedstawiciel izby rolniczej. Poszkodowany powinien złożyć wniosek[paywall] o dokonanie oględzin do wojewody. Może to zrobić przez wójta, który będzie miał 3 dni na przekazanie pisma do wojewody. Ten z kolei w ciągu 7 dni musi wysłać swojego urzędnika.
Wysokość odszkodowania będzie ustalana przez wojewodę. Na ewentualne odwołanie do sądu będzie przysługiwał miesiąc. Odszkodowania mają być wypłacane 30 dni od momentu uprawomocnienia się decyzji. Szczegóły tej procedury ma określić w rozporządzeniu minister środowiska w porozumieniu z ministrem rolnictwa.
Tomasz Kulesza, przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Przemyślu uważa, że jest to bardzo dobre i sprawiedliwe rozwiązanie. – Odpowiedzialność za szacowanie szkód nie będzie już spoczywać na myśliwych, którzy byli uważani za adwokatów we własnej sprawie – ocenia.
Jego zdaniem wysokość stawek, którą będą odprowadzać koła, jest odpowiednia. – Ci, którzy mają łowiska mocniejsze, będą płacić więcej, a ci, którzy mają słabsze, będą płacić mniej. To uchroni koła łowieckie przed bankructwem – mówi. T. Kulesza nie podziela obaw, że wpłaty na fundusz „położą koła łowieckie na łopatki pod względem finansowym”. Takie opinie pojawiły się wśród myśliwych. – Przecież nie tylko będziemy odprowadzać pieniądze. Za ustrzelone i odprowadzone do skupu tusze będziemy brać pieniądze. Przy racjonalnej gospodarce ten bilans będzie się równoważył, a być może niektóre koła będą na dużym plusie – twierdzi.
Również rolnicy patrzą z nadzieją na nowe przepisy. – Liczymy na to, że szacowanie w większym stopniu będzie odzwierciedlać rzeczywistość. Dobre jest to, że ustawa precyzuje terminy w procedurze odszkodowawczej – mówi Stefan Moskowicz, przedstawiciel Podkarpackiej Izby Rolniczej z gminy Fredropol.
Przed kilkoma dniami dziki stratowały w jego gospodarstwie uprawy soi i kukurydzy. – Taka sytuacja powtarza się co roku. Niestety, odszkodowanie nie pokrywa faktycznych strat. Rolnik odzyskiwał raptem 15, 20 procent tego, co mógł zyskać ze sprzedaży plonów – mówi.
S. Moskowicz negatywnie ocenia natomiast fakt, że nowelizacja wejdzie w życie dopiero 1 stycznia 2017 r. – Bieżący rok będzie zmarnowany – uważa.
Teraz ustawa trafi pod obrady Senatu i należy się spodziewać, że przejdzie jednomyślnie. Najbliższe pół roku powinno być zatem czasem szkolenia urzędników do nowych obowiązków. Nowelizacja zmienia zasady szacowania strat, nie zmienia natomiast stawek odszkodowania. Czy jej wprowadzenie zaspokoi więc oczekiwania rolników? Na to pytanie będzie można odpowiedzieć za rok.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Wreszcie.