Reklama

Obiecali, że zrobią z córki prymusa. Straciliśmy prawie 4 tys. zł

08/04/2015 10:42

– Przygotowali efektowny pokaz, kusili ciekawymi metodami i superefektami. Zapewniali, że po ukończeniu kursu dziecko opanuje szybkie czytanie, rozwinie pamięć. Stanie się prymusem. Zasugerowaliśmy się tymi zapowiedziami. Wykupiliśmy kurs. Firma nie spełniła praktycznie żadnych warunków umowy. Zostaliśmy oszukani – uważa Arkadiusz Bobowicz z Jarosławia.

Oferowany przez rzeszowską firmę edukacyjną kurs miał być formą efektywnej nauki rozwijającej zdolności dziecka. Wystarczyło tylko podpisać umowę z przedstawicielem, który odwiedzał uczniów w domach. Szkolenie kosztowało prawie 3300 zł, ale nie trzeba było płacić od razu. Firma załatwiała kredyt i wystarczyło spłacać raty, ale wtedy koszt był wyższy o około 500 zł.

Oszukali nas

Przedstawiciel trafił m.in. do państwa Bobowiczów z Jarosławia. Podczas wieczornego spotkania ciekawie i zachęcająco opisał metody i efekty nauki. – Córka już wcześniej słyszała o takich kursach, bo pełnomocnik firmy opowiadał im o nich w szkole. To uwiarygodniło wersję, jaką przedstawił nam w domu. Zgodziliśmy się na kurs – opowiada A. Bobowicz. 

Podpisali umowę. Dostali ładnie przygotowaną gwarancję efektów i czekali na rozpoczęcie szkolenia. Paczka z ćwiczeniami przyszła z opóźnieniem. Potem było jeszcze gorzej. – Zapewniali, że zrobią z dziecka geniusza. Lekcje przy wykorzystaniu komunikatorów internetowych miał prowadzić dwa razy w tygodniu przypisany do ucznia opiekun dydaktyczny. Taka opieka miała trwać dwa lata. W rzeczywistości córka tylko raz rozmawiała z nauczycielem. Powiedział jej wtedy, żeby łączyła się z nim przy problemach, a ćwiczenia niech sama wypełnia. Z ośmiu warunków zapisanych w umowie firma wypełniła tylko jeden i kontakt się urwał – opowiada A. Bobowicz. Telefon do firmy nie odpowiadał. Listy wracały z informacją, że adresat nieznany. Rodzice postanowili dokładniej przyjrzeć się placówce edukacyjnej, która wzięła pieniądze, dała zapewnienia, a potem przestała się odzywać. Umowę zawarli pod koniec 2013 r. Gdy po roku starań nie udało się im nawiązać kontaktu z firmą, zaczęli dochodzić swoich praw. – Wystąpiłem do banku o anulowanie kredytu, a sprawę zgłosiłem na policję. Złożyłem też zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w prokuraturze – mówi A. Bobowicz. Obie sprawy zostały umorzone m.in. z powodu niejednoznacznego określenia  terminów w zawartej umowie. Rodzice dziewczynki podczas poszukiwania informacji o firmie trafili na inne poszkodowane przez nią osoby. Okazało się, że w okolicy Gorlic doszło do takiej samej sytuacji. Tam poszkodowani zebrali się i pokazali, jak doszło do oszustw. 

Reklama

Czy szkoła pomogła naciągaczom?

– Jednym z argumentów uwiarygodniających firmę było to, że jej przedstawiciel spotkał się z uczniami w szkole. Możliwe, że tam też dostał ich domowe adresy – podejrzewa A. Bobowicz. – Takich informacji nikt nie mógł w szkole uzyskać. Nigdy nie podajemy danych uczniów. Szczególnie zwracamy uwagę na ich ochronę. Szkoła nie uczestniczyła również w kontaktowaniu się uczniów z firmą edukacyjną – kategorycznie zaprzecza Wanda Czerwiec, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10 w Jarosławiu.

Ratunkiem pozew zbiorowy

Oszukani szukali pomocy u prawników i powiatowego rzecznika konsumentów w Jarosławiu. Złożyli zażalenie do sądu. Uważają, że jedynym ratunkiem jest złożenie pozwu zbiorowego przeciwko rzeszowskiej placówce edukacyjnej.

– Wypełniamy warunki umowy. Co miesiąc płacimy ponad 160 zł raty. Firma nawet się nie odezwie. Wiemy, że nie tylko nas oszukali i nie mają zamiaru przestać. Placówka nadal reklamuje się w internecie, choć pod wskazanym adresem jej nie ma. Pojedyncze sprawy są traktowane z przymrużeniem oka. Zbiorowy pozew, w którym upomni się większa liczba poszkodowanych, musi być rozpatrzony solidniej – uważa A. Bobowicz.

Reklama

Próbowaliśmy się skontaktować z firmą posądzaną o oszustwo. Strona internetowa zawiera bogatą ofertę i adres pocztowy. Nie ma kontaktu telefonicznego. Udało się nam jednak znaleźć numer, niestety telefon milczał.

Osoby, które chcą skontaktować się z oszukanymi rodzicami, mogą przesłać informację pocztą elektroniczną na adres r.kijanka@zycie.pl lub zadzwonić do autora tekstu pod numer 660 534 022.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    złośnikbezlitosny - niezalogowany 2015-04-08 15:44:58

    A nie lepiej było z dzieckiem usiąść do lekcji... poczytać wspólnie książki, porozmawiać...???  Nie, głąb woli zapłacić i mieć w d... własne dziecko... niestety, za pieniądze jednak nie wszystko kupisz, ale niektórzy tej prostej prawdy nie pojmą nigdy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dariusz.frugh_871 2015-04-08 18:10:26

    Chciałem wykupić pełną wersję artykułu, ale ... ale wyświetla, że będę miał dostęp do artykułu od 28 lutego do 28 marca, a przecież dzisiaj mamy 8 kwietnia(!) Czy zycie.pl chciało mnie oszukać?! MILICJA!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    pod adresem - niezalogowany 2015-04-08 21:55:06

    POD adres, szanowny Panie Autorze tekstu :/

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama