– Buta, arogancja, brak odpowiedzialności właściciela słupa, czyli zamojskiego oddziału spółki PGE Dystrybucja doprowadziły do tego, że powiadomiłem prokuraturę w Lubaczowie. Ta odmówiła wszczęcia postępowania, więc sprawę skierowałem do sądu – tłumaczy mieszkaniec Kobylnicy Ruskiej w gminie Wielkie Oczy Artur Kaczor.
Artur Kaczor właścicielem posesji, na której stoi feralny słup, jest od 2008 r. Już wówczas stan techniczny jednego z elementów linii napowietrznej średniego napięcia budził ogromne wątpliwości. – Od 2009 roku prowadzę w tej sprawie korespondencję z PGE. Firma odpowiadała mi po pół roku albokilku miesiącach, ale lakonicznie i lekceważąco. Kiedy składałem skargę na długi okres oczekiwania na odpowiedź, stwierdzili, że ich nie obowiązuje kodeks postępowania administracyjnego i żadne urzędowe terminy ich nie dotyczą[paywall]. Mam konie, które codziennie wypuszczam na tę działkę, a słup grozi zawaleniem i porażeniem zwierząt – wyjaśnia.

– Do zniszczenia doszło u samej podstawy słupa, więc tylko patrzeć, jak prędzej czy później runie – uważa pan Artur.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Strasznie krzywe słupy stoją w Kobylnicy ale po wstępnej analizie widać, że i horyzont idzie również za słupem. Czyżby autor zdjęcia był pod wpływem... uroku drugiego planu ???
Strasznie krzywe słupy stoją w Kobylnicy ale po wstępnej analizie widać, że i horyzont idzie również za słupem. Czyżby autor zdjęcia był pod wpływem... uroku drugiego planu ???