Iwona, Natalia, Kamila, Bartłomiej, Sabina i Jarosław trafili do dwóch domów dziecka. Najmłodsza, niespełna 3-letnia Julia, do rodziny zastępczej. Tylko pełnoletnia Elżbieta, która uczy się w maturalnej klasie, mieszka w internacie. Sąd, wydając decyzję, miał na uwadze dobro dzieci. Rodzice nie mogą się z tym pogodzić, a rozgłos, jaki towarzyszy sprawie, wcale nie pomaga w jej załagodzeniu.
Dzieci zabrano pod koniec kwietnia. Sąsiedzi i najstarsza córka wspominają okoliczności. Opowiadają o płaczu, krzykach i niezwracających na nie uwagi urzędnikach, wykonujących decyzję sądu. Zapewniają, że rodzina cieszy się dobrą opinią, że są gotowi pomóc, a jedynym problemem są złe warunki materialne[paywall].
Ostrzej o postępowaniu, którego skutkiem było odebranie dzieci, wypowiadają się protestujący przed Sądem Rejonowym w Jarosławiu w ubiegłą środę. „Miejsce dzieci jest przy matce. Wara urzędom od dzieci” „Urzędnicy, ręce precz od rodziny” – głosiły trzymane przez nich plakaty. Zebrali się, ponieważ tego dnia zaplanowano kolejne posiedzenie sądu poświęcone sytuacji rodziny. Z rozmów z protestującymi wynika, że już osądzili zajmujących się nią. Winę według nich ponosi Gminny Ośrodek Opieki Społecznej w Pruchniku oraz burmistrz i sąd. Doprowadzili do bezdusznej decyzji o odebraniu dzieci biednej, ale zdrowej emocjonalnie i kochającej się rodzinie, a pracownicy z ośrodka opieki społecznej rozbili ją tylko dlatego, że znalazła się w trudnej sytuacji materialnej.
W niedzielne popołudnie zastajemy w domu tylko matkę. Córka już wyjechała do internatu. Ojciec gdzieś wyszedł. Pani Monika mówi, że tęskni za dziećmi. One też chcą wrócić do domu. Chętnie pokazuje mieszkanie składające się z kuchni i jednego pokoju. W sumie niecałe 40 metrów kwadratowych. W przylegającym ganku może być łazienka. Wanna już stoi, a na zewnątrz wykopano rów do studzienki kanalizacyjnej. Kłopot w tym, że przez dziurawe ściany przedostaje się wiatr, a fundamenty pod budynkiem są w rozsypce. Rodzina zajmuje tylko część starego drewnianego domu należącego do gminy. Wszystko się sypie. Tylko dach ma nowe pokrycie. Kobieta przypomina, że chciałby mieć całą ósemkę przy sobie, ale po cichu przyznaje, że może poczekać na powrót dzieci do czasu, gdy warunki mieszkaniowe się poprawią. – Lepiej im w domu dziecka niż tu – mówi kobieta mieszkająca kilka domów dalej, ale prosi o anonimowość. Matka zgadza się, że jej trudno mówić logicznie o sprawie, w której główną rolę odgrywa miłość do dzieci. Wie, że potrzebują pomocy, bo z jedynego dochodu, jakim jest jej renta socjalna, trudno wyżyć.
Pomoc prawną rodzinie zapewnia Instytut Ordo Iris razem z profesjonalistami współpracującymi z Programem Interwencji Procesowej. Jak wynika z wywiadu lokalnego, przeprowadzonego przez współpracownika instytutu mec. Wojciecha Kaszałowicza, warunki mieszkalne rodziny wymagają poprawy, jednak nie są katastrofalne i z całą pewnością właściwszą pomocą byłoby udzielone jej wsparcie materialne . Małżeństwo cieszy się dobrą opinią wśród sąsiadów, może liczyć na pomoc wielu osób, w tym dyrektora lokalnego gimnazjum. Dobre, czułe i pełne miłości relacje między rodzicami a dziećmi widać było podczas ich spotkania w domu dziecka. Według mecenasa pomoc w remoncie mieszkania powinna doprowadzić do poprawy sytuacji. Można wątpić, czy burza, która rozpętała się wokół całej sprawy, przyniesie pozytywne skutki. Czy kilka tysięcy protestów wysłanych m.in. do gminy w stylu „Oddać natychmiast dzieci. Zrobi się o was głośno na całym świecie bandyckie ścierwa. Wstrętne bandyckie łapska precz od polskich dzieci” pomoże rodzinie, która znalazła się w tragicznej sytuacji.
Oni rzeczywiście żyją bardzo skromnie. W małym mieszkaniu z trzema łóżkami, na których musiało się zmieścić 10 osób. Jest jednak duża nadzieja, że dadzą sobie rade. Najstarsza, już pełnoletnia córka w to wierzy. Jest gotowa zająć się rodzeństwem. Pomóc rodzicom. Przyznaje, że już nabrała doświadczenia i zapewnia, że razem dadzą sobie radę. Potrzebują tylko jeszcze raz wystartować. Pomoc gminy wszystkiego nie załatwi, ale jeśli znajdą się ludzie, którzy pomogą, rodzina ma szansę na normalne życie.
Chętni do wsparcia rodziny z Pruchnika mogą się kontaktować z redakcją Życia Podkarpackiego bądź bezpośrednio z gminą. Napiszemy o każdym, kto okazał serce.
Sąd wyznaczył kolejne posiedzenie na 23 października. Czy do tej pory pojawią się argumenty pozwalające rozważyć powrót dzieci do domu?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A ja się pytam GDZIE byli Ci wszyscy ludzie którzy tak wrzeszczą w obronie tej rodziny? Czemu nie pomagali gry te dzieci były w domu. Drugie pytanie które mi się nasuwa. Kto w dzisiejszych czasach ma taką ilość dzieci? WIADOMO kto ludzie którzy nie myślą o życiu tylko o rozmnażaniu. Z całym szacunkiem do poczęcia, dawania nowego życia itd ale to skrajnie nie odpowiedzialne. Popieram urzędników którzy zrobili to co mogli by przez X lat pomagać nie rokującej na przyszłość rodzinie. Jeżeli chcieli by faktycznie cokolwiek zmienić poszli by do pracy zamiast mnożyć kolejne dzieci.
Głupota Twojej wypowiedzi świadczy o Tobie... . Jedyne co popieram, to pytanie o to, gdzie byli protestujący wtedy, kiedy byli naprawdę potrzebni.
Od kilku lat walczyłam o dobro chłopca z dobrze sytuowanej przemyskiej rodziny. Zgłaszałam znęcanie się fizyczne i psychiczne nad chłopcem do przemyskiej Prokuratury, do kuratora i do Sądu. Chłopiec sam zgłaszał sytuację przemyskiej Policji. Do końca swoich dni pozostał we wrogim mu i nieprzyjaznym domu, dopóki nie odebrał sobie życia. Tylko w ten sposób mógł się uwolnić od poniżenia, bólu i cierpienia.Szkoda, że Sąd reaguje, gdy nie ma takiej potrzeby, a pozostawia samym sobie potrzebujących.
nie wnikam w to kto i jak układa sobie życie rodzinne i ile ma dzieci , ale uważam że jak polskie państwo stać na przyjmowanie i utrzymywanie imigrantów / nie mylić uchodźców / to tym bardziej powinno dbać o dobro polskich rodzin a nie je degenerować ,upadlać z tytułu biedy od Kwietnia dzieci przebywają w bidulach ile to dodatkowo kosztuje więcej polskiego podatnika? nie mówiąc już o traumie dzieci odłączonych od rodziców - urzędniczy Jugendamt po polsku
a ja uważam, że masz całkowitą rację :) OK, rodzina jest w trudnej sytuacji, ale każda osoba powinna być wyposażona w coś takiego jak mózg. Żyjemy w trudnych czasach, młodzi ludzie chcą ciągle więcej, a skoro rodzice nie umieją zapewnić dzieciom bytu na CO NAJMNIEJ dobrym poziomie, powinni zastanowić się nad posiadaniem MAX 2jki dzieci. Siedmioro dzieci, bieda, nieszczęście i krzyż na całe życie na barkach tych biednych, nic nie winnych dzieci. Gdzie była matka i ojciec, robiąc kolejne z dzieci a wiedząc, że ich nie stać na nic? Nie żyjemy w epoce kamienia łupanego. Prezerwatywy są tanie :))))
Kochani - to chory kraj i wszyscy o tym wiemy .Wszystko tu działa NA NIBY .Lepiej dopłacać domom dziecka albo rodzinom zastępczym niż wspierać rodziny . Kościół też dobry jest jedynie do zbierania pieniędzy i wciskania ciemnoty .
Zgadzam się żona wiadome dzieci ale on mógłby chociaż próbować prac nawet w gminie dziękując za ich wsparcie a nie wszystko się należy węgiel jedzenie kasa a on pod sklepem i zadowolony!!!!
bardzo mądrze skomentowane, brawo!
Ostatnio widziałem prowokację holenderskiego dziennikarza. Za 835 dolarów kupił sobie .... syryjskie dokumenty. Proponuje wszystkim, którzy nie mają pracy, są w ciężkiej sytuacji ekonomicznej - zainwestować 865 dolarów na taki paszport. Tylko wtedy dostaniecie godne warunki lokalowe, pracę ( jak nie będziecie chcieli pracować to dostaniecie kasę na życie). Niestety nasz antypolski rząd bardziej przejmuje się losem obcych nam ludzi aniżeli własnych obywateli.
Szanowni państwo, rodzina znalazła się w bardzo ciężkiej sytuacji, ale tutaj trzeba się zastanowić jak można im pomóc, a nie krytyka za krytyką. Wszyscy pewnie którzy tutaj wypisują, pochodzenie mają z różnych rodzin, wielodzietnych, biednych, patologicznych, rzadko zdarza się, że są rodziny które nie doświadczyły tych czynników które wyliczyłam wyżej, bo nie wierzę, że tata, brat, dziadzio i czy nawet mama mieli królewskie życie, więc proszę zachować rozwagę.Kochani szanujmy sie..Już w niedługim czasie będziemy mieli uchodźców i czy też emigrantów z różnych patologii i ciekawe co wtedy będzie? każdy z nas będzie musiał ich utrzymywać, pieniądze popłyną z naszych portfeli. Kochani myślę, że ta rodzina żyje w skrajnej biedzie, ale zapewniam państwa, że miłość u nich gości każdego dnia, te dzieci szybciej dadzą sobie radę w życiu niżeli dzieci które dostały wszystko na tacy, zapewniam Was. Trzymam kciuki aby udało się złączyć tę rodzinę..
proponuję jeszcze drodzy rodzice siedmioro... i będzie git majonez...
Co za patologia !!! nic nie robić tylko się rozmnażać, za nic nie odpowiadać wyciągać łapę po jałumużnę - doróbcie sobie siedmioro następnych to wam zasiłki wzrosną .
kim kolwiek jestes to piszesz bez sensu ciekawe jak bys byla lub byl w takiej sytlacij czy kur. pisalbys tak
ty idioto zastanow sie co piszesz ciekawe jak ty bys mial tyle dzieci
ciekawe jak by sie kur..tobie tyle dzieci przytrafilo cwani jestescie bo kase macie zastanowcie sie co idi.. piszecie
Moje zdanie na ten temat jest takie-rodzice mają tyle dzieci na ile ich stać,ale w życiu różnie bywa.Są różni ludzie,nie uświadomieni,mocno wierzący,albo bezmyślni.Finał tego jest taki że cierpią dzieci,niewinne dzieci.Tylko kto im taki los zgotował.Najstarsza córka jest pełnoletnia więc ta rodzina istnieje od jakiegoś czasu.Gdzie były do tej pory urzędy mające za zadanie pomagać takim ludziom żyć,a nie dawać zasiłki i spokój,czy głowa rodziny nie może pracować.Wiem z pracą jest krucho ,ale no właśnie to maleńkie ale niektórzy wolą żyć z zasiłków bo za 1300 nie bedą z łóżka wstawać.Uważam że w naszym kraju dzieje sie zle nie dlatego, że nie ma pracy po prostu opieka socjalna rozdziadowała wielu obywateli którzy którzy idą po zapomogi a za skrzyżowaniem wsiadają do wypasionego BMW zakupionego za prace za granicą.Znam wielu takich biedaków i tu jest paradoks ,wszyscy są równo traktowani Ci biedni rodzice nie byli za granicą (tak myślę)bieda w domu aż piszczy więc zabieramy dzieci bo ten co ma BMW to na pewno sobie poradzi.Tylko czy te dzieci nie wolałyby żyć biednie ale ze swoimi,bo w domu dziecka to też nie jest jak w Hiltonie.W naszym kraju jest wiele do zrobienia,wież nie liczmy tym co tam siedzą w górze bo i tak się nie doliczymy ,my patrzmy co dzieje się koło nas i u nas .Pozdrwiam
patologia nic więcej i nie interesuje mnie to......
nasza polityka prorodzinna jest tak ułomna że szkoda gadać . To rodzina jest najważniejszą komórką rozwoju młodego pokolenia. z takich ludzi jak pisze poprzedniczka powstaje takie nie etyczne prawo i jego urzędnicy. Duża rodzina to jest coś wspaniałego jeśli by ktoś nie wiedział, wielki szacunek dla takiej matki,
Ja zacznę od plebana, co kościół zrobił by pomóc rodzinie, czy chociaż jedną tacę dał tej biednej rodzinie a przykładnej która wypełniała wolę Boga, nie usuwała nie mordowała narodzonych dzieci.Gdzie był Burmistrz, w czym pomógł rodzinie, kiedy zaproponował pracę ojcu, lub matce,.Gdzie byli sąsiedzi tak nieudolni jak ci wszyscy wymienieni.W Pruchniku nie oglądają telewizji, bo gdyby oglądali to doradziliby że jest program sprawa dla reportera która pomogła tysiącom ludzi wyjść z kryzysu, ochronić dzieci, wybudować dom.Może rodzice nie zaradni, ale dzieci cierpią bo nie zaradni są Ci co nami rządzą, a moda jest na odbieranie dzieci przez sądy zamiast pomagać szkodzą.
Jeżeli jest ktoś w Pruchniku kto umie pisać a widzę że jest Was dużo, opiszcie tą sprawę jako sąsiedzi do : Sprawa dla reportera, Pani Elżbieta Jaworowicz.E -mail sprawa.dla.reportera@tvp.plReporterzy przyjadą do tej rodziny przeprowadzą wywiad, pokarzą w programie a dobrzy ludzie pomogą, prawnie i finansowo.Proszę Was zróbcie o to Was proszęBo żadna władza z kościołem na czele im nie pomoże.
Tja.... A Ela tupnie nogą i oleju do głowy naleje rodzicom. Oni od gminy wydarli co się dało. Ojcowi rodziny do pracy iść się nie chciało, bo po co rano wstawać, jak gmina da. Tylko w jednej sprawie był robotny. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Nikt za nikogo żyć nie będzie. A pokarzą tych, co Elę szczują. Od słowa pokarać, a nie pokazać. Trochę inaczej się to pisze. Radzę sprawdzić w słowniku ortograficznym.
Do / gościa/ co biedaku biadolisz, o co Ci chodzi w słowniku ortograficznym, Twoje pisanie nie ma sensu i stylistyka żadna.Nie sądz i nie będziesz sądzony, a oleju i Tobie trzeba by dolać.
do goscia no wlasnie naucz sie cymb.. pisac i oleju sobie sam wlej
to po co piszesz jak cie ku... nie interesuje
Więc ja Ciebie pytam, gdzie była opięka społeczna , gdzię była władza RP, która powinna obywatele zaznajomić np. z możliwością antykoncepcji, wychowania sexualnego. Nie mówię od najmłodszych lat w podstawówce, ale od gimnazjum jak najbardziej.
CZY TRZEBA pożyczyć pieniądze na spłatę rachunków lub do innych rzeczy kontakt poprzez: mrsladykimberlyloanlender.usa@gmail.com~~HEAD=pobj aby uzyskać więcej informacji.
A ja się pytam GDZIE byli Ci wszyscy ludzie którzy tak wrzeszczą w obronie tej rodziny? Czemu nie pomagali gry te dzieci były w domu. Drugie pytanie które mi się nasuwa. Kto w dzisiejszych czasach ma taką ilość dzieci? WIADOMO kto ludzie którzy nie myślą o życiu tylko o rozmnażaniu. Z całym szacunkiem do poczęcia, dawania nowego życia itd ale to skrajnie nie odpowiedzialne. Popieram urzędników którzy zrobili to co mogli by przez X lat pomagać nie rokującej na przyszłość rodzinie. Jeżeli chcieli by faktycznie cokolwiek zmienić poszli by do pracy zamiast mnożyć kolejne dzieci.
Głupota Twojej wypowiedzi świadczy o Tobie... . Jedyne co popieram, to pytanie o to, gdzie byli protestujący wtedy, kiedy byli naprawdę potrzebni.
Od kilku lat walczyłam o dobro chłopca z dobrze sytuowanej przemyskiej rodziny. Zgłaszałam znęcanie się fizyczne i psychiczne nad chłopcem do przemyskiej Prokuratury, do kuratora i do Sądu. Chłopiec sam zgłaszał sytuację przemyskiej Policji. Do końca swoich dni pozostał we wrogim mu i nieprzyjaznym domu, dopóki nie odebrał sobie życia. Tylko w ten sposób mógł się uwolnić od poniżenia, bólu i cierpienia.Szkoda, że Sąd reaguje, gdy nie ma takiej potrzeby, a pozostawia samym sobie potrzebujących.