Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast będą mogli sprawować swoją funkcję tylko przez dwie kadencje – taki jest cel Prawa i Sprawiedliwości. Włodarze gmin z naszego regionu są podzieleni w ocenach.

O pomyśle mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według jego partii, takie rozwiązanie uchroni samorządy od patologicznych układów. Teza jest prosta – im dłużej ktoś zasiada na stanowisku, tym bardziej jest narażony na tworzenie się klik. Z taką opinią zupełnie nie zgadza się[paywall] Roman Kałamarz, który zasiada na fotelu wójta Jarosławia od 1990 r. – Samorządowiec to jest człowiek od wszystkiego, menadżer, a nie urzędnik, który pracuje od godziny do godziny – mówi. Tłumaczy, że „przeczytanie ustaw to za mało”, bo wójt musi dobrze znać swoją gminę. Jego zdaniem, jeżeli włodarz ma ograniczoną liczbę kadencji, w czasie drugiej mniej mu zależy i nie myśli perspektywicznie. – Jeśli znam potrzeby, tak organizuję budżet, żeby mieć pieniądze na duże inwestycje za kilka lat. A wójt, który wie, że odchodzi może w ostatniej kadencji narobić długów i zostawi z tym swojego następcę. Poza tym, zamiast się skupiać na bieżącej pracy, bardziej zajmowałby się szukaniem nowego stanowiska – uważa R. Kałamarz.
Odnosząc się do swojej osoby, zapewnia, że w urzędzie gminy nie jest zatrudniony nikt z jego rodziny. Co więcej – nikt z jego rodziny na niego nie głosuje, ponieważ pochodzi z innej gminy. – Społeczność sama wie, kogo wybrać – podsumowuje wójt Jarosławia.
Długim stażem może się również pochwalić prezydent Przemyśla. Robert Choma piastuje tę funkcję od 2002 r. Jego zdaniem, ograniczenie nie jest złe, ale należałoby wydłużyć długość jednej kadencji, np. do 5 lat.
Krzysztof Szpyt jest burmistrzem Lubaczowa dopiero pierwszą kadencję. W nowym rozwiązaniu widzi zarówno plusy i minusy. – Może byłaby to mobilizacja do rozwoju dla tych osób. Znam dobre i złe przykłady w tym wymiarze. Są miejsca, gdzie dochodzi do zabetonowania sceny politycznej, a są takie, że ludzie po prostu doceniają tego człowieka. W tym drugim przypadku dojdzie do wylania dziecka z kąpielą – mówi.
Zdecydowanie przeciw propozycjom PiS-u opowiedział się zarząd Związku Miast Polskich. Organizacja argumentuje, że taki przepis byłby pozbawieniem konkretnych osób biernego prawa wyborczego, co gwarantuje Konstytucja RP.
Pomysł PiS-u popierają Kukiz’15 i Nowoczesna, wydaje się więc, że jeśli konieczna byłaby zmiana Konstytucji w tym obszarze, jest to możliwe.
ZMP podkreśla ponadto, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast podlegają kontroli ze strony: rad gmin, wojewodów, Regionalnych Izb Obrachunkowych oraz Centralnego Biura Antykorupcyjnego. „W przeciwieństwie do posłów i senatorów nie chroni ich żaden immunitet. Obywatele, którzy utracili do nich zaufanie, mogą ich odwołać w referendum w trakcie trwania kadencji” – argumentuje ZMP.
Związek twierdzi również, że zdecydowana większość samorządowców nie jest związana z żadną partią i nie podlegają dyscyplinie partyjnej.
Związek zwraca także uwagę na aspekt motywacji dla wójtów, czy burmistrzów. „Pierwsze cztery lata zwykle nie wystarczą im na praktyczne wdrożenie ważnych elementów swego programu, a kolejne – to szybko zbliżające się zakończenie gminnego epizodu” – piszą w swoim stanowisku.
Propozycję natomiast dobrze ocenia politolog Tomasz Olejarz, były wicedyrektor Instytutu Nauk Społecznych Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu. – Sama idea jest jak najbardziej do przyjęcia, w niektórych krajach Unii stosuje się takie rozwiązanie. Ponadto w wielu miastach tworzą się niejasne układy, czy wręcz afery. Ograniczenie wprowadza większą transparentność – ocenia.
– Kwestią dyskusyjną jest, od kiedy ta zmiana powinna obowiązywać. Jeśli od 2018 roku przez następne dwie kadencje, to nie ma problemu. W innym przypadku mamy do czynienia z niejasnością prawną i zaprzeczeniem zasadzie, że prawo nie działa wstecz – mówi.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.i dobrze rozwalić !!! to towarzystwo mafijno-rodzinno -kolesiowskie siedzące latami na posadach z tumanowatym rozumem, nic prócz podwyższania podatków nie potrafiące zrobić dla lokalnej społeczności.
Wybory są powszechne więc każdy ma szansę startować. W czym problem ?
Partie - ręce precz od lokalnych samorządów!My, lokalny Suweren sami wiemy kogo i na jak długo wybierać.
Tak, tak...Najlepszy porzykład jest w Przemyślu, stagnacja, zacofanie, niszczenie budynków, wyludnianie i ciągle nie milknące tematy układów.
Jeżeli ma się dobre układy, to jak ksiądz powie, żeby głosować na tego, to wszyscy pragnący być w niebie pójdą za jego głosem. Przez tyle lat można zawierać właśnie takie znajomości i nie ruszy nic do przodu.
Lubaczów-starosta na swoim stołku ponad 20 lat.Komentarz chyba zbędny.Wiadomo, że wybiera go rada,ale gdyby wprowadzono kadencyjność takich patologii by nie było.
Przepraszam za pomyłkę,nie ponad 20 lat a 18 lat.
siedzą pierdzą w stołki 20 lat i gitara a kasa płynie
Wybory już były i każdy ma prawo kadencję dokończyć. Czy to jest państwo prawa czy cwaniactwo chwilowych zwycięzców, którzy mają apetyt na więcej wbrew prawu?
Ale co z Ferencem który od lat jest prezydentem i mieszkańcy myślę że są zadowoleni?
Nawet jeżeli to jest wymysł, by rządzący zdobyli władzę, to nikt nie gwarantuje zwycięstwa ich partii. Poza tym, jeżeli ustanowią takie prawo, to nie będzie nic wbrew jemu :)
Jeśli kadencyjność to konsekwentnie - dla posłów i Prezesów również. Bez wyjątków. Pomysłodawca tej propozycji już 25 lat jest na naszym, czyli Suwerena, utrzymaniu i w tym czasie nie pokalał się żadną użyteczną pracą. Suweren płaci, Suweren wymaga. Ktoś za?
Na marnej frekwencji na wyborach korzystają ludzie którzy zbudowali sobie stosunkowo nieduży, ale pewny elektorat i trwają na stołkach po kilka kadencji. Jaki wniosek startować w wyborach i chodzić na głosowania. Jesteś bierny w dniu wyborów oddajesz głos takim ludziom.
Te zmiany niestety nie dotyczą starostów. Tu chodzi o wybory bezpośrednie. A patologie w powiatach będą trwały w najlepsze!
i dobrze rozwalić !!! to towarzystwo mafijno-rodzinno -kolesiowskie siedzące latami na posadach z tumanowatym rozumem, nic prócz podwyższania podatków nie potrafiące zrobić dla lokalnej społeczności.
Wybory są powszechne więc każdy ma szansę startować. W czym problem ?
Partie - ręce precz od lokalnych samorządów!My, lokalny Suweren sami wiemy kogo i na jak długo wybierać.