Reklama

Okupanci i okupowani, czyli pat ekologiczny w Makowej

28/07/2021 07:18

Od końca kwietnia tego roku aktywistki i aktywiści z Inicjatywy Dzikie Karpaty blokują dostęp do zrywki drewna na drodze między Makową a Arłamowem.

Żądają zaprzestania wycinki starodrzewu na tym terenie, zaprzestania polowań oraz powołania Turnickiego Parku Narodowego. Niektórzy z nich śpią w namiotach umocowanych na drzewach, a liny platform przechodzą nad drogą prowadzącą na teren prac leśnych.

Aktywiści są dobrze zorganizowani logistycznie. Ich skład personalny się zmienia, a w razie potrzeby się powiększa. Tak było na początku czerwca, gdy na teren blokady przyjechała policja i Służba Leśna. Ekolodzy obawiali się rozwiązań siłowych, więc zaalarmowali media. Na szczęście skończyło się na spisaniu osób, biorących czynny udział w blokadzie.

Na stronie internetowej Nadleśnictwa Bircza pojawiła się informacja o tym, że leśnicy przekonują siłą argumentów, a nie argumentem siły. Przypominają ekologom, że ustawowo leśnicy są zobowiązani do zajmowania się gospodarka leśną.

Ostrzegają: „Nadleśnictwo Bircza będzie dążyć do zabezpieczenia mienia Skarbu Państwa przy użyciu wszelkich dostępnych instrumentów prawnych. Będziemy nadal wykonywać swoją pracę, pomimo wszelkich przeciwności. Nie takie problemy pokonywaliśmy w historii, poradzimy sobie i z tym” – informuje nadleśnictwo. W ocenie leśników wartość ściętej buczyny zalegającej na blokowanej zrywce to 1,5 miliona złotych.

Przeciwko blokadzie i powołaniu Turnickeigo Parku Narodowego jest większość (chyba zdecydowana większość) okolicznych mieszkańców i rady gminne Fredropola i Birczy. Dają temu wyraz na banerach wiszących przy drodze między Birczą, Fredropolem a Arłamowem. Na nich mieszkańcy apelują, aby ekolodzy nie zamykali ich w zoo.  

Reklama

Piszemy o tym po raz kolejny, ponieważ odebraliśmy sygnał od czytelnika, który śledzi cały spór od początku. Zwrócił on uwagę na bardzo źle kojarzące się w polskiej rzeczywistości słowo „okupanci”.

Początkowo nie wiedziałem, o co chodzi, ale rzeczywiście, po baczniejszym przejrzeniu informacji na stronie Nadleśnictwa Bircza, w oficjalnych komunikatach opisujących działania ekologów rzuca się w oczy wielokrotnie padające słowo „okupanci”.

Słownikowo wszystko jest w porządku, ale… Wiadomo, jak w naszej historii zapisało się to słowo. Ma jednoznacznie negatywny przekaz. Kojarzy się z niemiecką i sowiecką okupacją.

Czy jest to zamierzony zabieg stylistyczny czy nie, skojarzeniowe zestawienie grupy ekologów, nawet jeżeli nie mają racji, z faszystami i czerwonoarmistami jest niedopuszczalną nadinterpretacją ich działań. Bywa, że słowa mają straszną moc.

Tego typu sformułowania nie służą kompromisowym rozwiązaniom. A chyba najwyższa pora je znaleźć.      

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    czytelnik - niezalogowany 2021-07-28 07:34:57

    Ile dostaliście za nagłaśnianie tej sprawy?. Gdyby nie media to nikt by o tym nie słyszał.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2021-07-28 08:15:25

    Dzięki ekologom jest szansa, że kilka drzew w Bieszczadach i na Pogórzu zostanie.Może  takie drzewa zobacza nasze wnuki

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    PI - niezalogowany 2021-07-28 14:05:21

    Jeszcze trochę i nikt do lasu nie wejdzie ciekawe czy ci ekolodzy przyjechali tutaj ciekawe czym się żywią, czym ogrzewają domy w zimie w jakich i jak wyprodukowanych ciuchach chodzą to jest banda taka która chce stworzyć zamieszanie i zaszkodzić nie tylko  urzedasom ale i zwykłym obywatelom którzy ledwo wiążą koniec z końcem 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama