Koncertem Orkiestry Czasów Zarazy w sali wielkiej Kamienicy Orsettich w sobotę, 15 maja, zainicjowano cykl wydarzeń kulturalnych pod nazwą „Muzyka Dawna w Jarosławiu”. Podobne spotkania z muzyką naszych korzeni odbywać się będą regularnie raz w miesiącu – do października.
Kameralny, klimatyczny, czarujący – tymi słowami można określić koncert, jaki dała Orkiestra Czasów Zarazy w ubiegłą sobotę.
Poprowadził go Paweł Iwaszkiewicz, nadający także ton orkiestrze na dudach. To on prowadził narrację, opowiadając o Georgu Philippie Telemannie, bez zapisków, którego koncert w tym kształcie by się nie odbył, o podróży tego barokowego kompozytora po drugiej Rzeczypospolitej i jego zafascynowaniu polską[paywall] muzyką dworską, ale przede wszystkim kapelami przygrywającymi w karczmach, gdzie muzyk wraz dworem swego protektora hrabiego Promnitza popasał, wreszcie o stylu polskim jako jednym z czterech wiodących w ówczesnej Europie.
Iwaszkiewiczowi towarzyszył Piotr Wawreniuk grający na puzonie, Tomasz Frycz na wiolonczeli oraz Mirosław Feldgebel na odmianie organów zwanej regałem. Serca publiczności skradła jednak para skrzypków: Witek Broda i Olena Yeremenko.
Ten pierwszy ujął widzów niezwykle ekspresyjnym stylem grania i – jak żartobliwie określił to Iwaszkiewicz – „choreografią”. Ta druga mistrzowskim wykonaniem partii smyczkowych, refleksyjną postawą, zza której przebijała od czasu do czasu figlarna iskierka, ale przede wszystkim przejmującymi solówkami na dość egzotycznym, popularnym przede wszystkim w Skandynawii instrumencie zwanym nyckelharpa. Oboje zaś wytworzyli szczególny rodzaj interakcji nadający koncertowi dodatkowego smaczku.
Artyści zagrali kilkanaście utworów z odkrytego w 1987 roku tzw. manuskryptu rostockiego sporządzonego przez Tellemna, na który składają się tańce polskie – nie zabrakło więc polonezów, kujawiaków, oberków, a w pamięć widowni zapadł żywy wiwat.
O tym, jakie wrażenie pozostawiła po sobie w Jarosławiu Orkiestra Czasów Zarazy, niech świadczy fakt, że garstka zgromadzonych słuchaczy nagrodziła muzyków owacją na stojąco, a oklaski w sali wielkiej Kamienicy Orsettich wybrzmiały naprawdę doniośle.
Koncert Orkiestry Czasów Zarazy odbył się w ramach cyklu „Muzyka Dawna w Jarosławiu”. Osią będzie tutaj zaplanowany na sierpień festiwal Pieśń Naszych Korzeni, ale melomani na podobne wydarzenia do października będą zapraszani do Kamienicy Orsettich, lamusa w Hawłowicach oraz Zespołu Pałocowo-Parkowego w Zarzeczu regularnie raz w miesiącu.
Najbliższy koncert cyklu zaplanowany jest na 19 czerwca. W lamusie w Hawłowicach zagrają wówczas Jan Kiernicki (lutnia) i Maria Klich (śpiew).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze