Trzyletni wówczas niedźwiadek napędził sporo strachu mieszkańcom, pojawiając się na peryferiach Przemyśla. Na imię dostał – a jakże – „Przemisia” i od lat jest najsłynniejszym misiem z miasta z niedźwiadkiem w herbie. Od 15 lat mieszka w ZOO we Wrocławiu.
Był styczeń 2010 r. Zwierzę pojawiło się na obrzeżach miasta. Liczyło najprawdopodobniej trzy lata, było w dobrej kondycji. Podejrzewano, że niedźwiedzica przed wizytą w Przemyślu mieszkała w cyrku, być może na Ukrainie. Najprawdopodobniej z powodu swojej choroby, padaczki, stała się nieatrakcyjna dla cyrkowców. Pozbyli się jej.
Ruszyła obława i dość szybko wówczas udało się ją namierzyć i uśpić. Trafiła do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Po przejściu odpowiednich badań zdecydowano o wypuszczeniu jej na wolność. Stało się to w lasach w okolicach Birczy.
Kilka dni później pojawiła się w Chorzowie, nieopodal Pruchnika. Jakieś 30 km od Przemyśla. Ponownie ją odłowiono i znowu trafiła do przemyskiego ośrodka. Tym razem – zgodnie z decyzją Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – postanowiono, że do natury już nie wróci. Nie była w stanie poradzić sobie w swoim naturalnym środowisku. Była przyzwyczajona do człowieka, podchodziła blisko ludzkich domów. Zdaniem fachowców, zwierzę zostało w przeszłości skrzywdzone przez człowieka. Wskazywało na to jej zachowanie.
Trafiła do ogrodu zoologicznego we Wrocławiu. Od tamtej pory minęło już 15 lat. Co słychać u najsłynniejszego misia z miasta z niedźwiadkiem w herbie?
– można przeczytać na stronie wrocławskiego ZOO.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze