– Różne czasy były. Trudnych chwil nie brakowało. Długie życie ma swoje dobre, ale i złe strony. Moje szybko przeleciało – wspomina 104-letnia Paraskiewija Pawliszyn, w domu nazywana Franciszką, z Wietlina. – Trudno dawać receptę na dożycie takiego wieku. Może trzeba sobie na to zasłużyć, a może jeszcze tam na górze mnie nie potrzebują – dodaje.
Mimo podeszłego wieku pani Paraskiewija sama radzi sobie z codziennymi obowiązkami. Mieszka razem z 72-letnim synem. – Przy mamie ktoś musi być. Teraz nie wychodzi na zewnątrz, bo zimno i ślisko. Trzeba doglądnąć kurki, przynieść opał, odgarnąć śnieg. Z domowymi zajęciami radzi sobie sama. Napali, obiad ugotuje, wypierze. Co miesiąc odwiedza mamę proboszcz. I tak dzień za dniem mija – mówi.
Gdy jest cieplej, 104-latkę można spotkać na podwórku. Sama dogląda wtedy siedmiu kurek. – Mało ich, ale w lecie jajek nie brakuje – mówi. Tylko stadko kur zostało z gospodarstwa, które kiedyś prowadziła pani Paraskiewija. W ubiegłym roku był jeszcze pies, ale zginął pod kołami samochodu.
Nestorka urodziła się 15 stycznia 1913 r. w Kalnikowie. Niedługo później wybuchła pierwsza wojna światowa. – Ojciec poszedł na front. Mama z dziećmi uciekała przed wojenną nawałnicą. Podobnie jak inni mieszkańcy. W okolicy Pruchnika konie się spłoszyły. Wóz się przewrócił. Poturbowana mama niedługo później umarła. Do dziś nie wiemy, gdzie ją pochowano[paywall]. Mnie wychowywała ciotka i przy niej zostałam. Miałam trzy siostry i brata. Oni rozjechali się po świecie. Wszyscy już nie żyją – wspomina pani Franciszka.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Paraskiewija Pawliszyn - czysto polskie imię i nazwisko.
Paraskiewija Pawliszyn - czysto polskie imię i nazwisko.