Reklama

Pani Helena straciła dach nad głową. Opłaca mieszkanie dzięki pomocy fundacji. Co dalej?

Pani Helena przeszło 30 lat przepracowała w przemyskiej gastronomii. Kiedyś mieszkała w Siedliskach, gdzie stoi jej dom, ale z racji kłopotów, których nie szczędziło jej życie, ten nie nadaje się zamieszkania. Dziś – dzięki wsparciu finansowemu fundacji, która opłaca czynsz i doraźnie media – mieszka w maleńkim mieszkanku w Przemyślu i jest zdana wyłącznie na siebie. – Pomoc fundacji może się w każdej chwili skończyć – zaalarmowała redakcję pomagająca seniorce bezinteresownie mieszkanka Łodzi, prosząc o zajęcie jej sprawą.

Helena Pyrzak ma prawie 79 lat. Jest mocno schorowaną osobą – po udarze i operacji biodra. Ma wydane na stałe orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności. Porusza się o balkoniku i rzadko wychodzi z domu z racji ograniczeń w poruszaniu się. Przeszło 30 lat przepracowała w przemyskiej gastronomii, była szefową kuchni. Dzięki temu ma emeryturę, z której się utrzymuje. Dodatkowy dochód stanowią zasiłki – z racji I grupy inwalidzkiej i pielęgnacyjny. Kiedy ją odwiedzamy na prośbę pani Anny, która z racji odległości, jaka dzieli ją od Przemyśla, ma ograniczoną możliwość wsparcia seniorki, jest bardzo wdzięczna za zainteresowanie. Jak się okazuje, nie jest to jej pierwszy kontakt z mediami, jej problemem zainteresowała się wcześniej dziennikarka programu „Uwaga”.

– To było wtedy, gdy mieszkałam w Siedliskach. Niestety nie mogę już mieszkać w domu, który przepisałam na syna. Budynek stoi pusty i nie nadaje się do zamieszkania, bo nie ma do tego warunków. Syn rozebrał instalację centralnego ogrzewania i sprzedał ją na złom. Byłam już wtedy po udarze. Narobił też długów za wodę i światło, które spłacam do tej pory i wyniósł się. Mieszkałam tam przez jakiś czas, bo mam zapewnione dożywotnie użytkowanie, ale bez wody i ogrzewania było bardzo ciężko – nakreśla swoją historię[paywall].

Reklama

Zimą bywały dni, kiedy pani Helena miała w mieszkaniu 3 stopnie. W końcu w wyniku interwencji dziennikarki „Uwagi” i reakcji gminy Medyka, czyli tamtejszego GOPS, trafiła do ośrodka w Prałkowcach prowadzonego przez siostry zakonne, gdzie spędziła długie 14 miesięcy. – Liczyłam, że dostanę jakieś skromne lokum z gminy, bo tak początkowo mówiono, ale tak się nie stało. Z ośrodka wróciłam z powrotem do domu w Siedliskach i znalazłam się w punkcie wyjścia – mówi.

Zagmatwana sytuacja i komornik na karku

Losem pani Heleny zainteresowała się jedna z fundacji, która zorganizowała dla niej zbiórkę na portalu Pomagam.pl i opłacała pani Helenie mieszkanie na ul. Dekerta. Tam mieszkała przez 2 miesiące, a od maja ub. r. do teraz zajmuje niewielki lokal przy Słowackiego.

Reklama

– Nie ma tu dużo miejsca, ale dla mnie wystarczy. Mam tu ciepło i spokój. Nie mogę narzekać, ale nie wiem, jak sobie poradzę, kiedy fundacja przestanie opłacać mi czynsz – wyjaśnia.

Od zainteresowanej losem seniorki pani Anny dowiedzieliśmy się, że pieniądze organizacji pomocowej wspierającej panią Helenę się kończą i nie ma żadnej pewności, że uda się kontynuować pomoc dla niej w kolejnych miesiącach. – Jestem dla niej osobą obcą – mówi. – Ale przeczytałam jej historię na stronie fundacji i nie dawała mi ona spokoju. Od czasu do czasu wysyłam jej pomoc z Łodzi, byłam też u niej w listopadzie ubiegłego roku, przywiozłam trochę jedzenia. Ale mieszkam 500 kilometrów od niej i nie mogę zaoferować stałego wsparcia – mówi. I dodaje, że wyjściem z sytuacji mogłoby być mieszkanie z zasobów komunalnych miasta, które nie kosztowałoby miesięcznie 1200 zł, a tyle wynosi obecnie sam czynsz w tym, w którym mieszka. – Do tego trzeba doliczyć opłaty za media – ponad 500 złotych i wydatki na jedzenie. Bywa, że nawet 700 zł pochłaniają wydatki na artykuły medyczne i leki, ewentualnie lekarza. Niestety sporą cześć pieniędzy, które mam na życie, zabiera mi z emerytury komornik ze względu na zadłużenie na domu, który zajął bank. Budynek został wystawiony na licytację. Powrotu do niego nie mam. Od czasu do czasu dostaję pieniądze na węgiel, ale nie mogę liczyć na wiele, bo w papierach moje dochody przekraczają te, od których uwarunkowana jest pomoc. Przepisy nie uwzględniają tego, że  część dochodów zajmuje komornik – żali się na zagmatwaną sytuację, z której trudno znaleźć wyjście.

Reklama

W tym roku panią Helenę wsparła  „Szlachetna Paczka”. – Dostałam poduszki, koc, kurtkę, żywność – mówi. Sama opłaca też opiekunkę z MOPS, która przychodzi raz w tygodniu. – Na pomoc dzieci niestety nie mogę liczyć – mówi.

Pomagają na tyle, na ile pozwalają przepisy

Z jej sprawą zwróciliśmy się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Przemyślu, pytając o możliwości uzyskania wsparcia od instytucji. Jak się okazało, sprawa jest mu znana. W opinii dyrektora przemyskiego MOPS Piotra Hryniszyna w przypadku pani Heleny zastosowano tzw. spychologię. – To GOPS w Medyce winien rozpatrywać kwestię pomocową. Umiejscowiono tę panią rękami fundacji w Przemyślu, co w istocie rzeczy spowodowało, że to MOPS w Przemyślu stał się właściwy przedmiotowo do rozpatrywania form pomocy i zarazem musi ponosić ewentualny ciężar wsparcia, a nie pierwotny GOPS Medyka.

Reklama

– Staramy się więc pomagać pani na tyle, na ile nam pozwalają przepisy – mówi.

– Pani Helena posiada dwoje dzieci, z którymi – jak deklaruje – nie utrzymuje kontaktu. Aczkolwiek to właśnie na dzieciach ciąży ustawowy ciężar opieki i alimentacji na rzecz rodzica. I nie ma znaczenia fakt, czy wspomniany kontakt jest, czy też nie – tłumaczy.

Komisja zdecyduje o przyznaniu asystenta

W MOPS w Przemyślu znana jest sytuacja seniorki i fakt, że zamieszkuje lokal przy ul. Słowackiego, za który czynsz opłaca jej fundacja. Jak usłyszeliśmy, doraźnie opłacane są też prze nią media i opłaty eksploatacyjne.

Reklama

– Pani Helena z własnych zasobów ponosi wydatki na leczenie i wyżywienie. W ramach działalności ośrodka zostały jej zorganizowane nieodpłatne posiłki z Caritas, z których jednak zrezygnowała. Od lutego ub.r. korzysta z usług opiekuńczych w zakresie pomocy w zaspokajaniu codziennych potrzeb życiowych, jednak w związku z przekroczeniem kryterium dochodowego skutkuje to koniecznością ponoszenia odpłatności za świadczone usługi w wysokości 15 proc. rzeczywistych kosztów, tj. 6,05 zł za jedną godzinę. Na wniosek strony przyznaliśmy świadczenie w wymiarze 4 godzin usług opiekuńczych w tygodniu – dodaje P. Hryniszyn.

Jak mówi, zwiększenie liczby godzin nie jest możliwe, bo na to instytucja nie dostała zgody (pani Helena nie chce ponosić kosztów usług opiekuńczych).

Reklama

Na pytanie o pomoc w postaci przydzielonego asystenta czy opiekuna, który pomógłby w formalnościach niezbędnych przy staraniu się o mieszkanie z zasobów miasta, pada odpowiedź, że w ramach programu Asystent Osobisty Osoby z Niepełnosprawnością pracownik socjalny MOPS skompletował już dokumenty i złożył w imieniu pani Heleny i za jej zgodą wniosek o przydzielenie bezpłatnej asystentury. Obecnie oczekuje on na decyzję komisji rekrutacyjnej, a o wynikach zainteresowana zostanie poinformowana.

– Wniosek o wynajem lokalu mieszkalnego z zasobów komunalnych jest oczywiście możliwy na wniosek strony po uprzednim spełnieniu wszystkich warunków. Pracownik socjalny, czy też asystent osoby niepełnosprawnej, opiekunka może pomóc w przygotowaniu dokumentów w tym zakresie. Jednakże Pani Helena nie spełnia jednego z podstawowych warunków umożliwiających przydział takiego lokalu, tj. kryterium dochodowego,  które obecnie stanowi 2 tys. 501,76 zł – słyszymy, co zamyka drogę o staranie się o takowe. – Tym bardziej, że marcowa rewaloryzacja rent i emerytur, jak i świadczenie wspierające, które pani ma uzyskać w najbliższym czasie, znacząco wpłyną na wzrost jej dochodów – podsumowuje dyrektor MOPS.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/03/2025 19:44
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama