Tylko nielicznym dane jest świętować taki jubileusz, jak 100. rocznica urodzin. Do grona tych szczęśliwców zalicza się pani Maria Słowik, która była główną bohaterką imprezy urodzinowej zorganizowanej dla niej przez najbliższych w dniu 26 listopada.
Maria Słowik pochodzi z licznej rodziny. Miała ośmioro rodzeństwa. Sama ma pięcioro dzieci. Doczekała się też jedenaścioro wnuków, dwadzieścioro prawnuków i jednego praprawnuka.
Urodziła się 26 listopada 1922 roku, w Huwnikach. Tu mieszka do teraz, obecnie razem z synem Stanisławem. Skończyła tylko trzy klasy szkoły podstawowej, od małego pomagała rodzicom w prowadzeniu domu. Niewielki rodzinny budynek stoi w Huwnikach do dziś.
Trzech braci pani Marii wyjechało za chlebem do Argentyny. Nigdy już się z nimi nie zobaczyła. Całe życie pracowała w gospodarstwie. Prowadzili je wraz z mężem. Zmarł 20 lat temu.
– Kiedy trudno już było z tego wyżyć, tata zaczął pracę w pegeerze – opowiada syn pani Marii, 68-letni Stanisław Słowik.
Małżonkowie zadbali o to, by każde z dzieci[paywall] otrzymało średnie wykształcenie.
– Choć w domu się nie przelewało, dbali, by niczego nam nie brakowało – podkreśla pan Stanisław.
Bliscy postanowili zaskoczyć jubilatkę i zorganizowali na jej 100. urodziny rodzinne spotkanie w miejscowej świetlicy wiejskiej. Zjechała się cała rodzina, a wydarzenie uświetniły występy pań z koła gospodyń wiejskich. Była też delegacja z samorządu: wójt gminy Fredropol, dwóch radnych, przedstawicielka USC i sołtys wsi.
Imprezę poprzedziła uroczysta msza św. w parafii w Huwnikach. W obu wydarzeniach pani Maria osobiście brała udział. Mimo zacnego wieku, nadal jest w dobrej formie.
– Siostra chciała już iść do domu, odczuwając zmęczenie, a mama wciąż czuła się na tyle dobrze, że wolała zostać. Bawiła się do godziny 18 – śmieje się pan Stanisław.
Z okazji swoich 100. urodzin jubilatka otrzymała list od premiera Mateusza Morawieckiego, który w imieniu całej Rady Ministrów złożył jej najserdeczniejsze gratulacje i wyrazy uznania.
„Niewielu pośród nas pozostało ludzi, którzy widzieli odradzanie się polskiej niepodległości, by zaraz potem doświadczyć jej ponownej utraty. Ludzi, którzy przeżyli czas wojny i trudne lata powojenne, by wreszcie doczekać powrotu wolnej Polski. (..) Mądrość Pani pokolenia – wytrwałych świadków historii, niestrudzenie podążających ścieżkami osobistego losu, stanowi dla nas wszystkich nieocenioną wartość” – napisał między innymi.
Maria Słowik swoje 100 lat zawdzięcza być może higienicznemu trybowi życia.
– Nigdy nie paliła ani nie korzystała z używek. Całe życie ciężko pracowała. Poza tym kiedyś dieta też była inna niż teraz, jedzenie nie miało tyle chemii i było naturalne. Mama sama mówi o sobie, że dożyła tak długich lat, bo dużo się modli, a modlitwa jest dla niej wzmocnieniem – opowiada pan Stanisław.
Przytacza też anegdotę sprzed kilku lat, związaną z pobytem mamy w szpitalu. Przechodziła wtedy zabieg kardiologiczny. Lekarze zdecydowali się go przeprowadzić właśnie miedzy innymi dlatego, że nadal jej w niezłej kondycji. „Będzie żyła 120 lat” – powiedział po wszystkim jeden z medyków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze