Reklama

Pasieka poróżniła sąsiadów

15/09/2015 16:33

Czy pszczoły mogą stać się kością niezgody wśród sąsiadów? Jak widać mogą, a przykładem tego jest historia z Jaksmanic w gminie Medyka.

Kazimiera Bobko od kilku lat zmaga się z pszczołami sąsiada. – Problem zaczął się wtedy, gdy przyszłam się opiekować mamą – wspomina. Po jej śmierci pani Krystyna mieszka sama. Problem jednak pozostał. – Mam okropne uczulenie. Gdy użądli mnie pszczoła, nie puchnie to miejsce, ale dusi mnie w gardle – opowiada.[paywall]
Twierdzi, że nie chodzi już nawet uprawiać działki, bo boi się pszczół. – Dostaję rozstroju nerwowego. To jest okropne, nie można pójść spokojnie pozbierać owoców z sadu ani warzyw z działki. Nie mogę spokojnie korzystać z własnego podwórka – denerwuje się kobieta.
Problemy z pszczołami sygnalizuje również Agnieszka Włodyka. – Stwarzają one duże zagrożenie. Pszczoły przelatują, nieraz kogoś użądliły – mówi. – Dlaczego mamy chodzić na działkę o takiej porze, kiedy pszczoły śpią, a nie wtedy, kiedy nam pasuje? – nakreśla problem.
Złośliwość czy uczulenie?
Posesje K. Bobko i właściciela pszczół dzieli tylko siatka. Obecnie pasieka liczy 10 uli, w czasach świetności było ich ponad 50. – Wtedy trzymałem je u kuzyna, żeby nikomu nie przeszkadzały – opowiada. Nie chce, żeby w artykule pojawiło się jego nazwisko, ale rozmawia chętnie.
Rok temu, jak wspomina, ktoś zniszczył większość uli. Zostało tylko 20. Ze względu na stan zdrowia 10 sprzedał, a pozostałe 10 postawił nieopodal swojego domu. – Są ustawione w odległości dziesięciu metrów od ogrodzenia. Poza tym z obu stron otaczają je wysokie jodły. To dobra ochrona – twierdzi.
Zaznacza, że hodowla pszczół to nie tylko hobby, bo mają one pozytywny wpływ na środowisko. Pasieki nie ma zamiaru usunąć. – Zostawiłem sobie dziesięć uli, trzymam je dla siebie. I choćby mieli mnie skuć, to ich nie zlikwiduję – zapowiada.
W uczulenie sąsiadki nie dowierza. Jego zdaniem jej działania wynikają ze złośliwości. – Kiedyś chodziła obok siatki i nic jej nie przeszkadzało. Raz ją nawet użądliła pszczoła i nic jej nie było – twierdzi. Przyznaje natomiast, że w okresie kwitnienia pszczoły przylatują na owoce i warzywa.
Odległość i ogrodzenie
Prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego Tadeusz Sabat mówi, że kwestię umiejscowienia pasieki reguluje kodeks dobrej praktyki produkcji pszczelarskiej. – Tam są ogólne zasady usytuowania rodzin pszczelich. Mówią one, że pszczoły powinny być od granicy sąsiada w odległości co najmniej dziesięć metrów, a jeżeli jest mniej, otwory wylotowe z uli powinny być obrócone w drugą stronę, a teren oddzielony szczelnym ogrodzeniem o wysokości co najmniej trzech metrów – podaje. Takim ogrodzeniem może być mur, siatka o gęstych oczkach o średnicy nie większej niż 1 cm lub żywopłot.
Najlepiej, jeśli sporne sytuacje są rozstrzygane na zasadzie ugody sąsiedzkiej. W przypadku z Jaksmanic nie ma na to większych szans. K. Bobko w tej sprawie była już w kancelarii prawnej. Wiele wskazuje na to, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie. – Chodzi mi o to, żeby tych uli nie było i żebyśmy mogli spokojnie żyć – mówi K. Bobko.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości