Reklama

Piąta wygrana w szóstym meczu przemyskich koszykarzy

Ekipa z Gliwic to jedna ze słabszych w stawce, ale wyraźnie podopiecznym Macieja Milana „nie leży”. W I rundzie zdecydowanie pokonali przemyślan u siebie, w II rundzie stoczyli bardzo wyrównany mecz wyjazdowy, będąc o krok od drugiej wygranej. Tym razem o grze AZS PWSW MCS Daniel nie można nic dobrego powiedzieć. Nic oprócz tego, że dzisiejszego (14 stycznia br.) wieczoru odnieśli piąte zwycięstwo w szóstym spotkaniu.

Gospodarze byli gorsi od przeciwnika we wszystkich ważnych koszykarskich statystykach. Skuteczność mieli na poziomie ledwie 32 procent, przegrali zbiórkę, grali mniej zespołowo od gliwiczan. Mieli ledwie dwie straty mniej od nich (14/16). Kaleczyli kolektywną grę, zwłaszcza w drugich 20 minutach, przez co podali rękę słabiutkiemu rywalowi, przywracając im nadzieję na odwrócenie czarnego scenariusza. W tym wszystkim jedno jednak trzeba podkreślić. Mimo bardzo obfitego wachlarza ułomności, potrafili ostatecznie rozstrzygnąć ten pojedynek na swoją korzyść, a to także sztuka.

Goście nie prowadzili w tym meczu ani razu, ale byli groźni do końca przez nieporadność, złe decyzje i fatalną skuteczność gospodarzy. A pomyśleć, że po dwóch minutach gry było już 7:0, kiedy trafiali kolejno: Cezary Gumiński, Artur Mikołajko (zza linii 6,75 m) i Grzegorz Płocica. W 8. min było 17:9, po „trójce” kapitana przemyślan. Końcówka kwarty otwarcia zdecydowanie należała jednak do gliwiczan. Wygrali ją 0:5 i po pierwszych 10 minutach było 17:14. W II ćwiartce przemyślanie utrzymywali w miarę bezpieczną przewagę. Wydawało się, że przemyślanie, grający mało efektownie, w II połowie zaczną przewagę powiększać.

Reklama

W 22. min, kiedy trafił ponad dwumetrowy Piotr Krupa, gliwiczanie zniwelowali straty do 34:29, ale następne trzy minuty były chyba najlepsze w wykonaniu miejscowych. Na parkiecie pojawił się Witold Kuriańczyk i to on owy okres podsumował akcją 2+1, dając swojemu zespołowi w 25. min już sporą przewagę – 42:29.

Z każdą kolejną minutą było coraz gorzej. Na 56 s przed końcem III kwarty było co prawda 45:36, ale goście w ostatnich sekundach zdobyli 4 punkty, nie spotykając się z żadną odpowiedzią i przed decydującymi 10 minutami kompletnie nic nie było rozstrzygnięte. 30. min – 45:40. Ostatnia kwarta to walka o życie gospodarzy. Zupełnie im nie szło w ataku. „Mordowali” akcje, rzucali z nieprzygotowanych pozycji, a ich szczęściem było to, że gliwiczanie odpłacali się (prawie) tym samym. Prawie, bo z mozołem odrabiali straty. W 34. min po punktach Oskara Kellera, tracili ledwie dwa – 48:46. Trener M. Milan wziął czas, który nieźle przysłużył się gospodarzom. Do tego stopnia, że w 38. min wydawało się, że jest pozamiatane. Trafił C. Gumiński i przewaga wzrosła. Było 56:47. Ale to nie było jeszcze koniec emocji. Nie był, bo miejscowi pozwolili dwukrotnie trafić za 3 pkt Krzysztofowi Wąsowiczowi. Ostatni raz na 40 s przed końcową syreną. Wówczas wynik brzmiał 58:55. Gospodarze znowu się pomylili i Ślązacy mieli szansę na doprowadzenie do dogrywki. Po raz trzeci zza łuku nie trafił jednak K. Wąsowicz, a szybko faulowany G. Płocica z linii rzutów wolnych ustalił rezultat tego słabiuteńkiego spotkania.

AZS PWSW MCS Daniel Przemyśl – AZS Politechnika Śląska Gliwice 60:55 (17:14, 17:11, 11:15, 15:15)
Punkty: G. Płocica 18 (2x3), C. Gumiński 11, A. Mikołajko 11 (1x3), W. Kuriańczyk 8, W. Majka 8, J. Łopatowski 4, K. Kuśmierz 0, K. Strzępek 0 (MCS Daniel); P. Krupa 13, O. Keller 10, M. Piszczek 8, M. Wąsowicz 8 (2x3), K. Wąsowicz 6 (2x3), A. Szymański 3 (1x3), A. Donerstag 2, P. Polczyk 2, F. Taisner 2, D. Pełka 1 (AZS PŚ).
Sędziowali: Miłosz Tracz i Agata Czopor (oboje z Krakowa). Widzów: 100.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama