W tym roku nieco później niż w zeszłym doszło do pierwszego dużego koszenia nabrzeży Sanu. Dla większości to dobra informacja, ale są i tacy, którzy się temu sprzeciwiają...
Za koszenie traw nadsańskich nabrzeży odpowiada Zarząd Zlewni w Przemyślu Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Rzeszowie Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie”. Do pierwszego doszło w połowie maja br. Na odcinku osiedle Kmiecie – most kolejowy. Oczywiście po obu stronach Sanu z pominieciem skarp. Kolejne zaplanowane jest na przełomie sierpnia i września br.
W poprzednich latach podnosiły się głosy oburzenia, że nadsańskie nabrzeża wyglądają jak dżungla. Bo często rzeczywiście tak było. Kiedy trawa została skoszona, pojawiły się głosy... oburzenia[paywall].
Na Facebooku pojawił się taki oto wpis:
Rodzi się więc pytanie: kosić czy nie kosić? Wiadomo, że jeszcze się taki nie narodził, aby wszystkim dogodził, ale... W tym wypadku władze miasta nie mają kompletnie nic do opisanego faktu powyżej. Odpowiadają za to, aby w tamtym miejscu był porządek. Aby było czysto i schludnie. Po drugie: tak przygotowany teren może służyć nie tylko bardzo licznym spacerowiczom, ale także tym, którzy np. zechcą nad brzegiem Sanu zażyć słonecznych kąpieli. Po czyjej stronie jest racja? Jeden z mieszkańców miasta powiedział onegdaj, że Przemyśl to stan umysłu... Coś w tym chyba jest.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze