HISTORIE DAWNE ŻP: W 1909 r. prof. Bolesław Błażek (1872 – 1943) – jako nauczyciel I Gimnazjum przy ul. Słowackiego w Przemyślu – stworzył szkołę przetrwania jako formę turystyki, która w rzeczywistości była pierwszym surwiwalem w Galicji. Wielokrotnie urządzał z młodzieżą wielotygodniowe wypady w niedostępne rejony monarchii austro-węgierskiej. Najsłynniejszą podróż 4-tygodniową zorganizował w lipcu 1912 r. – w dzikie Karpaty Wschodnie.
Błażek w 1912 r. rozpoczął organizowanie wyprawy do Karpat Wschodnich. Prowadził teoretyczne szkolenia na temat treningu górskiego (sprawność funkcji ciała i umysłu), stosowania odpowiedniego ubioru, udzielania pierwszej pomocy, zasad odżywiania, gotowania posiłków i przyrządzania pokarmu, unikania zagrożeń, znalezienia schronień, udzielania pierwszej pomocy itp. Przeprowadzał treningi wytrzymałościowe w terenie.
Po dokonaniu selekcji Błażek – jako prezes KS San i nauczyciel szkoły – wybrał 13 zawodników, gotowych znieść 28-dniowe trudy. Brał pod uwagę ich nienaganny stan zdrowia i odpowiednie predyspozycje psychofizyczne. Chciał dowieść praktycznie – jak pisał we wspomnieniach pt. „Cztery tygodnie we wschodnich Karpatach” (Gazeta Przemyska 1912, nr 34 – 47) – do jakich ekstremalnych[paywall] warunków bytowania zdolny jest młody człowiek. Zaplanował pobyt na dzikim pustkowiu łańcucha górskiego – wschodniego kąta Galicji, Bukowiny i Siedmiogrodu.
Wyposażenie ekipy: dziesięciostrzałowy karabin Mauser, dwa namioty płócienne, dwa topory, łopaty saperskie, dwa kociołki, krzesiwo, woreczki na mąkę i kaszę, kompas, mapy ogólne i sztabowe, aparat fotograficzny, trąbka sygnałowa, apteczka, piłka nożna. Każdy z uczestników zabrał osobisty plecak (60 x 60 cm, waga do 4 kg) wraz z peleryną i ciepłym kocem, przybory toaletowe, garnuszek lub metalowy talerz, widelec, łyżkę, nóż, 3 sztuki bielizny osobistej do zmiany i prania, pudełko wazeliny, nici, igły, gwoździe do butów, szydło, dratwę, młotek, kij skautowy, cieple filcowe pantofle na noc. Zabrano żywność na trzy dni. Tylko wyjątkowo zaplanowano zaopatrywać się w produkty spożywcze u okolicznej ludności.
Rankiem 8 lipca 1912 r. zebrało się na dworcu kolejowym w Przemyślu trzynastu wspaniałych wraz z Błażkiem. Najpierw pojechali pociągiem relacji: Przemyśl – Lwów – Stanisławów – Jaremcze. Tam rozłożono dwa namioty (wyścielono je liśćmi łopianu i trawą), a kucharze przygotowali kolację. Pierwsza noc, pod okiem warty, minęła pod strugami ulewnego deszczu. Rankiem wszyscy umyli się w potoku Jawor, zjedli śniadanie, zwinęli namioty i o godzinie piątej rano ruszyli drogą pasma górskiego. Po dwóch godzinach intensywnego marszu dotarli na grzbiet Jawornika (1071 m n.p.m.). Potem był sześciogodzinny morderczy marsz doliną do źródła Żeńca, by opodal rozbić namioty i ugotować posiłek.
Groźne warczenie burzy dało się słyszeć w nocy. Wielka ulewa ogarnęła Karpaty. Na dodatek wiał silny wiatr. Żeniec szybko zamieniał się w rwącą rzekę. Wczorajszy marsz zrobił swoje, bo gimnazjaliści z przemęczenia nie myśleli zwijać w nocy namiotów i uciekać. Gdy rano obudził się Błażek, w namiocie był już sam. Zauważył, że kociołki stały już na ogniu, a wokół niego siedziały w kucki rozczochrane postacie, owinięcie w koce i peleryny. Tymczasem niebo zaczęło się przecierać.
Po drodze głód zaspokajano poziomkami, borówkami, a pragnienie wodą w strumykach. Brak gościńców, dróg, a nawet ścieżek w olbrzymich górskich oślizłych i wilgotnych lasach. Pokonywanie gór, stromych zboczy, zwalonych i butwiejących pni bardzo utrudniało poruszanie się. Często wykroty, wysokie na kilka metrów, tak mocno zagradzały drogę, że musiano czynić duże wysiłki, by je pokonać. Czasem wędrowcy musieli odpoczywać co kilkadziesiąt metrów. Po wielkich trudach i mękach, w strugach deszczu, nieprzespanych nocach, zdobyli w pierwszych dniach górę Syniak (1665 m n.p.m.) i Chomiak (1540 m n.p.m.) w paśmie najdzikszych gór Europy – Gorganów (część Karpat Wschodnich).
Wielkie wrażenie wywarło pojawienie się przemyskich surwiwalowców w Jabłonicy. Ich przybycie tubylcy potraktowali jak niezwykle zjawisko. Wywołało to zbiegowisko mieszkańców, by zobaczyć dziwnych przybyszy. Nie mogli oni zrozumieć, że obieżyświaty chodzą po górach i mają to zamiar czynić przez całe cztery tygodnie. Dlatego potraktowano ich jak obłąkanych, szukających śmierci w niedostępnych i dzikich terenach Karpat. Ekipa przenocowała niedaleko wsi u miejscowego kowala w stodole na sianie.
Po śniadaniu przemyślanie opuścili wieś. Po godzinnym marszu przybyli do osady Zimiru, a potem skierowali się do węgierskiego miasteczka Körösmezö, gdzie jego mieszkańcy także ze osłupieniem przyglądali się dziwacznym przybyszom. W zajeździe – za odpłatnością – ugotowano gościom obiad. Po raz pierwszy przydała się apteczka. Chłopcy musieli plastrować swoje obolałe i odparzone stopy. W następnym dniu po ośmiu godzinach zdobyli dwa szczyty – Pietrosa (2303 m n.p.m.) i Howerlę (2061 m n.p.m.). Potem rozbito obóz na Połoninie Breskulskiej. Zimno dawało się we znaki.
Czterotygodniowa wyprawa w Karpatach Wschodnich mogła zakończyć się tragicznie. Szalona burza gradowa powaliła w nocy namioty, wokół panowały ciemności, zimno dawało się mocno we znaki, silny grad ranił ludzkie twarze do krwi. Wszyscy, na wpół przytomni, ostatkiem sił zdołali cudem złożyć namioty i ruszyć w bezpieczniejszy rejon górski. Piechurzy, zmęczeni, niewyspani i przemęczeni przypadkowo natknęli się w dziczy leśnej na drewnianą chatkę, gdzie przez wiele godzin odpoczywali po ciężkich przeżyciach i nieprzespanej nocy. Upolowana przez Błażka sarna została upieczona i zjedzona. W wolnym czasie chłopcy grali na zboczach gór w piłkę nożną.
Z nastaniem świtu rozpoczął się szesnastogodzinny marsz (krótkie przerwy) i zdobycie szczytu Mihailecula. Potem noc na połoninie. Tuż po północy straż obozowa wszczęła niesamowity krzyk. Śpiący zerwali się na równe nogi. Widok niecodzienny. Jeden z pilnujących trzymał płonącą żagiew, drugi stał w pozycji bojowej z toporkiem w ręku. Błażek, nagle zbudzony, wyskoczył z namiotu z karabinem i… oddał strzał w powietrze dla odstraszenia ewentualnego wroga. Zapanowała konsternacja. Potem okazało się, że niedźwiedź, wyczuwając z dala ludzki zapach i dym ogniska, podszedł zbyt blisko obozu, co nie uszło uwagi nocnych wartowników.
Przemyscy wędrowcy przez dzikie i niebezpieczne tereny Karpatach przeszli ok. 500 km. Oto fragment krótkiego opisu Błażka: „Szedłem przodem (…), trzymając w jednej ręce busolę, a w drugiej mapę. Nie było już ni śpiewów, ni rozmów nawet, ni żartów. (…) Naprzód… naprzód… byle prędzej, byle dalej, zanim nas unieruchomi noc. Wszystko wokół było w jakimś namiętnym, obłąkanym tańcu; wiatr to chichotał spazmatycznie, to wył całą gamą tonów, to przyczaił się na chwilę, to znów z dziką furią rzucał nam w twarz całe masy lodowatych grudek, które raniły do krwi. Nie było już nic zgoła widać. Mimo woli zamykały się oczy, gdy burza rozpędziwszy się gdzieś z daleka, biegła po grani szalona, nie wstrzymana niczym, pośród świstu gradu i potępieńczego wycia, by zmiażdżyć nas”.
W czwartym tygodniu galicyjskiego survivalu czas naglił do powrotu. Wędrowcy obrali drogę przez: przełęcz Bestriczory – dolinę rzekli Dorny – rumuńską osadę Pojana-Stampi, a dalej – Dorną Watrą (Bukowina). Drogę do Przemyśla pokonano pociągiem. Z tej podróży zachowało się kilka zdjęć.
W lipcu 1913 roku Błażek zorganizował czterotygodniową eskapadę w Alpy Transylwańskie, potem 11-dniową w Tatry. Rok później urządził z 13 skautami spływ Sanem do Warszawy na łodzi Korabl.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Co o tym sądzisz Tadeuszu? Nie masz nagle zdania? Wypowiedz się tak jak zawsze, zaatakuj i skrytykuj polaczków.
West Brom akan terdegradasi ke sini jika kalah. Reputasi Sam Allardyce sebagai petugas pemadam kebakaran degradasi tidak terlalu terpengaruh nobartv.com , nobartv.my.id , novartv.world , yallatv.my.id , nobartv.fun , nobartv.link , nobartv yolasite.com , nobartv home.blog , nobartv weebly.com Dia membentuk The Baggies menjadi tim yang jauh lebih berprestasi, yang mungkin akan bertahan musim depan jika mereka adalah tim Liga Premier sambil mencatatkan level penampilan selama dua bulan terakhir. Tapi semuanya sudah terlambat bagi mereka.
Co o tym sądzisz Tadeuszu? Nie masz nagle zdania? Wypowiedz się tak jak zawsze, zaatakuj i skrytykuj polaczków.
West Brom akan terdegradasi ke sini jika kalah. Reputasi Sam Allardyce sebagai petugas pemadam kebakaran degradasi tidak terlalu terpengaruh nobartv.com , nobartv.my.id , novartv.world , yallatv.my.id , nobartv.fun , nobartv.link , nobartv yolasite.com , nobartv home.blog , nobartv weebly.com Dia membentuk The Baggies menjadi tim yang jauh lebih berprestasi, yang mungkin akan bertahan musim depan jika mereka adalah tim Liga Premier sambil mencatatkan level penampilan selama dua bulan terakhir. Tapi semuanya sudah terlambat bagi mereka.