Czwarte już pokolenie sięga po pizzę „od Dominiaków”. Co przesądza o jej powodzeniu? Receptura – od lat ta sama, mąka sprowadzana obecnie z Mazowsza, duch sławy, którego tchnęły w lokal przy Franciszkańskiej 20 goszczące tam gwiazdy polskiego kina, estrady i sportu, a może po prostu serce włożone w produkcję pizzy?
Przemyska Pizzeria Galicyjska powstała w 1978 r. na wzór podobnej, działającej w Krakowie, na Szewskiej. – Ta krakowska nie przetrwała próby czasu, nasza – owszem – rozpoczyna opowieść Krzysztof Dominiak, właściciel lokalu. Wcześniej była tu, czyli na Franciszkańskiej 20, cukiernia. Niewielka przestrzeń, niespełna 60-metrowa (wraz zapleczem), swój nietuzinkowy wystrój zawdzięcza kunsztowi Romana Taworskiego, plastyka i dekoratora, który jeszcze za czasów cukierni w 1971 r., w myśl własnego projektu ozdobił mury wewnątrz kawałkami kolorowego szkła.
Dziś ściany udekorowane są dodatkowo zdjęciami oraz autografami znanych osobistości ze świata kina i sportu. To już efekt[paywall] starań oraz kontaktów Krzysztofa Dominiaka. Najpierw, odbywając służbę wojskową w Łodzi, poznał piłkarzy: m.in. Zbigniewa Bońka, Grzegorza Latę, Jana Domarskiego, boksera Jerzego Kuleja, lekkoatletę Władysława Kozakiewicza oraz mistrzów innych dyscyplin sportu. Następnie, pracując w Przemyślu, w Wojewódzkim Domu Kultury, miał sposobność, zadzierzgnąć więzy z gwiazdami dużego i małego ekranu oraz estrady, w tym Emilią Krakowską, Markiem Kondratem, Janem Nowickim. Z kolei hasło reklamujące pizzerię „Nasza pizza Was zachwyca” wymyśliła w styczniu 1990 r. poetka Agnieszka Osiecka.
Jeszcze nieco historii… Niegdyś pizzeria funkcjonowała pod szyldem Przemyskiej Spółdzielni Spożywczej „Społem”. Żona Krzysztofa Dominiaka, Irena została skierowana tu do pracy w 1985 r. przez ówczesnego prezesa spółdzielni. Wcześniej prowadziła restaurację Eger. W 1990 r. przejęła pizzerię na własność. Krzysztof dołączył do niej rok później, po odejściu z WDK.
W 2011 r. Dominiakowie wystąpili do Urzędu Patentowego o zastrzeżenie znaku towarowego „pizza po przemysku”. – Procedura chwilę trwała. W 2013 r. otrzymaliśmy ochronę patentową na 10 lat. Urzędnicy potwierdzili unikalność produktu, nigdzie indziej go nie ma. I być nie powinno. Nikomu w Polsce nie udzieliliśmy pełnomocnictwa na robienie tej pizzy, nie mamy filii. Jeżeli ktoś produkuje coś podobnego, to jest to tylko marnej jakości podróbka – podkreślają Irena i Krzysztof.
Na sukces Pizzerii Galicyjskiej pracują od lat właściciele, a także obecna załoga, z której państwo Dominiakowie są bardzo zadowoleni. – Dobrego pracownika trzeba szanować i doceniać. My nie udajemy, że płacimy, oni nie udają, że pracują – stwierdza Krzysztof Dominiak. – Co istotne, nie prowadzimy działalności w niedzielę i święta – dodaje.
Kiedy w branży restauracyjnej działo się lepiej? Dawniej czy dziś? – pytamy właściciela pizzerii. – Trudno porównywać dawne czasy do obecnych. Niegdyś nie było swobody gospodarczej, ale… W Przemyślu nieźle prosperowało kilka restauracji, w których grały zespoły na żywo, organizowano dansingi. O godzinie 19. nie było łatwo w takich miejscach o wolny stolik. Inaczej funkcjonowały zakłady pracy. Ludzie mieli pieniądze, za które nie bardzo wiedzieli co kupić. Około godziny 15., gdy przemyślanie wysiedli z autobusów przed pocztą i podążali w kierunku centrum, wyglądało to tak, jakby codziennie szedł pochód pierwszomajowy – odpowiada Krzysztof Dominiak.
Niezależnie od zmieniających się realiów gospodarczych Pizzeria Galicyjska była i jest jednym z najchętniej odwiedzanych lokalów gastronomicznych w mieście. Pizza tu sprzedawana w opinii klientów zdecydowanie nie ma sobie równej.

fot.Aleksandra Białoń
Wewnątrz lokalu ustawionych jest 8 stolików, co daje 24 miejsca siedzące. W okresie letnim działa ogródek, w którym jest 18 miejsc.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
To u nas nie ma dobrej mąki??