Reklama

Plac św. Anny i konflikt wokół planowanych przedsiębiorstw

15/10/2016 12:30

Podczas wrześniowej sesji radni miasta Lubaczowa głosowali m.in. w sprawie sprzedaży działek przy ul. św. Anny. Temat budzi spore kontrowersje. Choć zdania były podzielone, zdecydowano, że na razie miasto nie sprzeda placu. Niestety nie ma aktualnie planów i pieniędzy, by zmienić nie najlepszy wizerunek popularnego miejsca libacji i składowania makulatury w centrum miasta.

– W ścisłym centrum  mamy tylko jeszcze płytę Rynku niesprzedaną, skwer koło poczty, mały dziedziniec w środku urzędu miasta i dwie posesje na św. Anny, które można w przyszłości dobrze zagospodarować. Sprzedając, weźmiemy za to marny grosz, pieniądze się rozejdą i bez placu będą mnożyły się kolejne problemy, choćby brak miejsc do parkowania. Zniechęciło mnie uzasadnienie do uchwały: działki są zbędne dla gminy miejskiej Lubaczów. To najgłupsza rzecz, jaką można napisać – głos na temat projektu uchwały zabrał radny Marek Małecki[paywall].

Szereg wątpliwości i propozycję wstrzymania wyrazili także Wojciech Mamczur i Zenon Swatek.

Reklama

Zwolennicy oferty powoływali się na możliwość zdobycia pieniędzy i bezużyteczność placu.

– Radni są mieszkańcami od dawna i znają wykorzystanie placu przez lata. Czy przypominają sobie, by przynosił jakiś zysk? Sprzedaż w drodze przetargu nieograniczonego znaczy, że cena może skoczyć wysoko – argumentował Marian Słotwiński.

O potrzebie takiej inwestycji mówił Józef Kołodziej: – Chcemy z tej działki wyciągnąć naprawdę duże pieniądze dla miasta i w miejscu, które jest tak niechlubne, wybudować coś dobrego. Trafi się inwestor, niech kupuje za duże pieniądze. Przykład – Bank Spółdzielczy. Będziemy trzymać ten plac tylko na zbiórkę makulatury? Będzie picie alkoholu, narkotyki, ale będziemy się cieszyć, że mamy taki fajny plac w mieście, gdzie z tyłu można usiąść i coś spalić.

Reklama

Sprawę podsumował burmistrz Krzysztof Szpyt: – To pewien sygnał dla potencjalnych chętnych, którzy chcieliby coś w tym obszarze zrealizować. Miasto chce coś na tym terenie zrobić, ale, patrząc na nasze plany rozwojowe i inwestycyjne, to ten placyk nie będzie brany na razie pod uwagę, bo w kolejce stoją bardziej reprezentacyjne, jak choćby ten przy poczcie. Jeśli ktoś z zewnątrz się trafi, kto będzie miał pomysł, wtedy wrócimy do dyskusji.

Za projektem uchwały zagłosowało 4 radnych. Większością głosów nie wyrażono więc zgody na sprzedaż działek przy ul. św. Anny.

Reklama

Rozsądek i miłość do miasta

Sesja zgromadziła też grupę mieszkańców i inicjatorów zamierzonego referendum, którego przedmiotem jest odwołanie burmistrza miasta. Pierwszy głos zabrał dr Thomas Eaton, wspierający grupę inicjatorów: – Będąc tutaj, zauważyłem, jak Polska się rozwija, ale niestety nie zauważyłem tego w Lubaczowie. Wszędzie widać przygnębienie, stosy niepotrzebnej biurokracji, zasłanianie się przepisami. Porównując do Cieszanowa, Narola, Oleszyc i Horyńca, miast zorganizowanych i utrzymanych w porządku, Lubaczów jest nieatrakcyjny i zaniedbany. Takie przyziemne problemy są nie do przyjęcia. To, co zaproponowałem, nie potrzebuje żadnego nakładu finansowego, żadnych niepotrzebnych zebrań. Tylko stanowczość, zdrowy rozsądek i miłość do miasta.

Reklama

Inwestorzy kontra władza

Późniejsza dyskusja dotyczyła sprawy mieszkańców i inwestorów na ul. Szopena. Ryszarda Bąska, reprezentująca tych drugich, zwróciła się do burmistrza z pytaniem, dlaczego, wydając pozytywne postanowienie na prowadzenie skupu złomu, nagle zmienił zdanie, powołując się na obowiązek zrobienia raportu oddziaływania na środowisko, mimo że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna nie nakazały wykonania raportu dla takiego przedsięwzięcia.

W tej sprawie na wniosek okolicznych mieszkańców włodarz nie wydał bowiem pozwolenia na działalność, która będzie dla nich uciążliwa. Zdecydował o konieczności przygotowania raportu – jeżeli wynik okaże się pozytywny, urząd nie ma prawa wstrzymania działalności.

Reklama

Głos w sprawie zabrali też inwestorzy sąsiadujący z planowanym punktem skupu złomu. Beata Ługowska otrzymała pozytywną decyzję na otworzenie ośrodka rehabilitacyjno-opiekuńczego dla osób niepełnosprawnych i starszych. Zapowiedziała, że zrezygnuje z inwestycji w pobliżu konfliktowej działalności.

Na koniec wypowiedział się Tadeusz Mantycki. Podobna sprawa toczy się przy jego zabudowaniach. Jego zdaniem kiedyś miasto nie podjęło odpowiednich starań co do konsekwencji prowadzonej działalności gospodarczej i teraz narodziły się konflikty międzysąsiedzkie. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama