W trakcie sesyjnej przerwy grupa radnych, która opuściła salę, zorganizowała krótką konferencję prasową. – Dziękuję tym odważnym, którzy nie zgadzają się na odwołanie Grażyny Stojak. To radni, którzy zachowali twarz. Każdy radny, który wyszedł, zrobił to zgodnie z własnym sumieniem. Nie podpisywaliśmy żadnej koalicji, nie paktowaliśmy – powiedział radny Wojciech Błachowicz (PO).
Plan sesji zawierał aż 24 punkty, a dodatkowo miało dojść do wystąpienia przedstawicielki Fundacji Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci oraz prezentacji wizualnej dotyczącej dalszego zagospodarowania przemyskich podziemi w ramach Podziemnej Trasy Turystycznej. Wiadomo jednak było, że najistotniejszym był projekt uchwały w sprawie wyrażenia zgody na rozwiązanie stosunku pracy z radną Grażyną Stojak, która jest Podkarpackim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, a którą chce odwołać ze stanowiska wojewoda podkarpacki Ewa Leniart (PiS). Aby mogło do tego dojść, zgodę musi wyrazić rada danego miasta (jak również Generalny Konserwator Zabytków). W przeciwnym wypadku mandat radnego jest „parasolem ochronnym” dla takiej osoby[paywall].
Na sali obrad obecnych było 19 radnych. Na sesji nie pojawili się: Maciej Kamiński, Stanisław Surma (obaj PiS), Tomasz Kulawik (SLD) i Małgorzata Gazdowicz (Porozumienie dla Przemyśla). Jak się potem okazało, te absencje zaważyły nad przebiegiem dalszych wydarzeń. Po dwóch godzinach obrad przewodnicząca rady Lucyna Podhalicz ogłosiła aż 3-godzinną przerwę! Jak się potem okazało, potrzebna była, aby wspólnie z prezydentem miasta Robertem Chomą mogli wziąć udział w powitaniu nowego komendanta miejskiego policji w Przemyślu i pożegnania odchodzącego na emeryturę komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu!
Po wznowieniu sesji liczba radnych uszczupliła się o jedną osobę. W dalszych obradach nie uczestniczył już Eugeniusz Strzałkowski (PiS). Tuż przed punktem dotyczącym wyrażenia zgody na odwołanie przez wojewodę podkarpackiego Ewę Leniart (PiS) konserwatora zabytków G. Stojak o głos poprosił radny Wojciech Błachowicz (PO). – W statucie miasta jest mowa o sumieniu radnego. Każdy z nas ma swoje. Zaraz dojdzie do przedstawienia projektu uchwały dotyczącego naszej koleżanki Grażyny Stojak i wyrażenia przez nas zgody na jej odwołanie. To polityczna decyzja. Obłudna i perfidna. Nie zgadzamy się na to! Protestujemy i wychodzimy z sali – powiedział.

fot.zbiory własne
Pusta sala obrad przemyskiego magistratu.
– Nie może być tak, że gdzieś podkopuje się naszą niezależność, nasz byt zawodowy i materialny. To kolejny przykład łamania zasad demokracji i zawłaszczania państwa. Pani Grażyna Stojak przez osiem lat potwierdzała swoje wielkie kompetencje przy kierowaniu urzędem konserwatora. Jej dorobek zawodowy nie podlega żadnej dyskusji. W uzasadnieniu, które przedłożyła pani wojewoda, nie ma kompletnie żadnego merytorycznego zarzutu. Jest tylko i wyłącznie mowa o potrzebie dokonania przekształceń organizacyjnych i kadrowych w urzędzie. Nie widzę powodów, aby nie zrobić tego z udziałem pani Grażyny. Obawiamy się, że wraz ze zmianą na tym stanowisku, obecna władza może nam zafundować zmianę siedziby Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków na Rzeszów. Mamy świadomość, że opuszczenie przez nas sali obrad nie załatwia sprawy, że rada nie zajęła żadnego stanowiska. Ale jesteśmy przekonani, że pani wojewoda dostała od nas jasny sygnał, aby tę sprawę raz jeszcze przemyśleć i poukładać od nowa – podsumował.
– Sojusz Lewicy Demokratycznej stoi na stanowisku, że powinniśmy jako radni być jak najbliżej ludzi, a jak najdalej od polityki. Jest niepisana tradycja w naszym przemyskim samorządzie, że rada nie godzi się na zwolnienie z pracy swojej koleżanki czy kolegi. Wówczas rada zachowała się przyzwoicie, nie uległa politycznym trendom. Górę wziął zdrowy rozsądek. Byliśmy święcie przekonani, że ta tradycja wpisała się na stałe. Niestety, tak dzisiaj by nie było i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Składając rotę ślubowania, obiecaliśmy służyć mieszkańcom tego miasta, a nie uprawiać warszawską politykę. Jako SLD nie godzimy się na to – stwierdził przewodniczący klubu radnych SLD Janusz Zapotocki.
– Wczoraj (24 lutego br.) zadzwoniłam do pani Generalnej Konserwator Zabytków w Warszawie doktor Magdaleny Gawin i zapytałam, czy ktokolwiek poinformował ją o tym, że zamierza odwołać konserwatora zabytków w Przemyślu. Okazało się, że nikt nawet nie zadzwonił, ani żadnego wniosku nie wysłał. Myślę, że w przyszłości każdego z nas może spotkać taka sytuacja, dlatego warto zaprotestować. W tym miejscu zwracam się do wszystkich mieszkańców Przemyśla: jeśli macie jakieś problemy, zwracajcie się do tych radnych, którzy dzisiaj stanęli za mną murem. Oni na pewno wam pomogą i nie odmówią. Bo mnie, choć jestem radną niezależną, pomogli i uważam, że to jest największe zwycięstwo tej rady – powiedziała radna G. Stojak.
Podczas sesji radni uchwalili m.in.: wysokość stawek opłat za parkowanie pojazdów w strefach płatnego parkowanie przez pracowników samorządowych, zaciągnięcie kredytu przez prezydenta miasta na termomodernizację trzech placówek oświatowych (internat SOSW nr 2 przy ul. Czarnieckiego, Zespołu Szkół z Oddziałami Integracyjnymi przy ul. Grunwaldzkiej oraz budynku I LO przy ul. Słowackiego). Przyjęli także program opieki nad zwierzętami bezdomnymi w Przemyślu w 2016 r.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie chcemy takiej konserwator dla której ważniejsze są zabytki niż ludzie.Przykład drogi forteczne to ona blokowała asfalt, to przez nią dzieci w Ujkowicach codziennie chodzą po błocie do szkoły
PISoBOLSZEWIA w antarciu na froncie zabytków.Taka kolej po kuniach i kocie mlasakcza :)
To chamskie , wredne i zrozumiałe babsko. Lekceważąca innych.
Wkoncu trafil sie konserwator wojewodzki, ktory cos robi i dziala preznie to chca ja usunac. Popatrzcie jak podkarpacie wyladnialo. Zaden inny konserwator tyle nie wywalczyl co ona.
Nie musisz oceniać innych swoją miarą :)
W sumie niewiele osiągnięto poza odsunięciem decyzji w czasie. Przecież jeśli PiS będzie chciał ją odwołać, to zrobi to. Radni dostaną nakazy z "góry" jak mają głosować i nie ma zmiłuj. Kiedyś mówiono "Kto nie z Mieciem, tego zmieciem". Teraz obowiązuje: "Kto nie z Preziem, tego wywieziem".
Jest znacznie lepsza od Czuby. Rada Miasta mogła realizować swoje cele, nawet jeśli P. Stojak była w opozycji. Szkoda, szczególnie jeśli na jej miejsce przyjdzie jakiś aparatczyk.
Nie chcemy takiej konserwator dla której ważniejsze są zabytki niż ludzie.Przykład drogi forteczne to ona blokowała asfalt, to przez nią dzieci w Ujkowicach codziennie chodzą po błocie do szkoły
A kto to taki?
PISoBOLSZEWIA w antarciu na froncie zabytków.Taka kolej po kuniach i kocie mlasakcza :)