Znajdująca się na osiedlu Kazanów ulica Pułaskiego jest dość specyficzna. Przecina ją ulica Opalińskiego. Dłuższy odcinek Pułaskiego jest w miarę dobrym stanie, ale krótszy, około 100-metrowy,wygląda znacznie gorzej.
Ten krótszy to tak zwana ślepa ulica. Prowadzi donikąd. Ale mieszka przy niej kilka rodzin, które narzekają na stan nawierzchni. Nie ma się co dziwić, bo u jej wylotu na ulicę Opalińskiego jest niewielka niecka, w której – po intensywnych opadach deszczu lub roztopach – gromadzi się woda. Nie sposób wówczas tamtędy przejechać, nie mówiąc już o przejściu[paywall]. Kiedy woda znika, tworzą się dziury w szutrowo-żwirowej nawierzchni. I choćby nie wiadomo jak i nie wiadomo z jaką częstotliwością były łatane przez odpowiedzialne służby, problem będzie powracać.
Jedną z osób, która od dłuższego czasu walczy o zainteresowanie władz miasta kwestią nawierzchni Pułaskiego, jest laureatka plebiscytu „Eskulap”, lekarz stomatolog Aneta Daraż. – W tym roku, kiedy stopniały śniegi, nasza cierpliwość się skończyła. Kałuże były takie, że nie dało się przejść, wyjechać wózkiem z dzieckiem na spacer, pozostał jedynie samochód, ale ileż można narażać zawieszenie na dewastację? Do mnie przyjeżdżają pacjenci i nie mogą się nadziwić, że można normalnie funkcjonować na takiej ulicy. Kiedy kałuże wyschły, mąż pozasypywał dziury żwirkiem, ale to rozwiązanie tymczasowe. Nie starczyło na długo. Woda wszystko wymywa – opowiada pani Aneta.
W zeszłym roku na tym fragmencie ulicy Pułaskiego pojawiły się ekipy remontowe. „Coś” naprawiali. – To prawda, ale to nic nie dało. Szkoda na coś takiego pieniędzy. Prace doraźne tutaj nie mają najmniejszego sensu. Po tej zimie wszystko wróciło do stanu wyjściowego. Taka sytuacja trwa od wielu lat. Byliśmy w kilku instytucjach miejskich, nachodziliśmy przede wszystkim zarząd dróg miejskich. Chcieliśmy ten kawałek ulicy wyremontować za własne pieniądze. Nie udało się. Zrobiliśmy natomiast dwa odpływy wody i jest nieco lepiej. Ale wody nie ubywa na tyle, aby nie wypłukiwała nawierzchni. Dodam tylko, że na tym fragmencie ulicy nie ma ani jednej lampy. Kiedy zapadają ciemności, a woda stoi, do domu wracamy umorusani po kolana – tłumaczy A. Daraż.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wybory idom wilkiimi szagami jest nadieżda że jo pochlapiom lepikiem .
Przemyśl byłe miasto wojewódzkie. Hahaha. Ciekawe gdzie szły pieniądze w tamtych okresie ?
Pooglądaj haciendy budowane w tamtym czasie np na Lipowicy to zrozumiesz .
ścieżka rowerowa na Wysockiego robiona jest z polbruku . ścieżka rowerowa na Wysockiego robiona jest z polbruku . ścieżka rowerowa na Wysockiego robiona jest z polbruku . ścieżka rowerowa na Wysockiego robiona jest z polbruku . ścieżka rowerowa na Wysockiego robiona jest z polbruku . ścieżka rowerowa na Wysockiego robiona jest z polbruku . ścieżka rowerowa na Wysockiego robiona jest z polbruku . ścieżka rowerowa na Wysockiego robiona jest z polbruku
Wybory idom wilkiimi szagami jest nadieżda że jo pochlapiom lepikiem .
Przemyśl byłe miasto wojewódzkie. Hahaha. Ciekawe gdzie szły pieniądze w tamtych okresie ?
Pooglądaj haciendy budowane w tamtym czasie np na Lipowicy to zrozumiesz .