Reklama

Po pierwsze nie szkodzić

21/08/2024 14:39

Przysięga Hipokratesa jest fundamentem etyki lekarskiej, którą składają wszyscy adepci medycyny. Jej kluczowym przesłaniem jest zasada: „Primum non nocere”, czyli „Po pierwsze nie szkodzić”.

Treść przyrzeczenia lekarskiego brzmi:


„Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością nadany mi tytuł lekarza, w pełni świadomy związanych z nim obowiązków. Uroczyście przyrzekam:
– sumiennie wypełniać powierzone mi obowiązki,
– służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu,
– zgodnie z moją najlepszą wiedzą przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez względu na różnice, takie jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, kierując się wyłącznie ich dobrem i okazując im należny szacunek,
– nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego,
– strzec godności stanu lekarskiego i nigdy jej nie splamić, a wobec kolegów lekarzy odnosić się z życzliwością, nie podważając zaufania do nich, lecz zawsze postępując bezstronnie, mając na względzie dobro chorych,
– nieustannie poszerzać swoją wiedzę lekarską i dzielić się nią z innymi. Przyrzekam to uroczyście!”.

Reklama

Miedzy wzniosłą przysięga a rzeczywistością

Jak te wzniosłe zasady mają się do sytuacji, w której kodeks etyczny jest kompletnie ignorowany przez niektórych lekarzy na przemyskim SOR-ze?


Nazywam się Wioletta Pantuła. Wielu z Państwa może mnie kojarzyć z artykułu w Życiu Podkarpackim z dnia 8 maja 2024 roku pod tytułem: „Od dzieciństwa chorowałam, bronię swojej godności” (kliknij, by przeczytać), w którym również poruszyłam temat przemyskiego SOR-u, gdzie doświadczyłam braku empatii i wielogodzinnego oczekiwania na pomoc.


Dziś chciałabym przedstawić Państwu nie tylko problem braku empatii, ale także pokazać, jak dyżurujący lekarz może zlekceważyć istotne informacje dotyczące pacjenta i jak poważne konsekwencje dla dalszego leczenia mogą mieć błędne zapisy w karcie informacyjnej.

Reklama


Moje problemy zdrowotne nasiliły się 22 lipca tego roku, kiedy wykryto u mnie dużą torbiel na prawym jajniku (ponad 70 mm x 45 mm, z bliźniaczą odnogą – dowodem jest zdjęcie USG). Otrzymałam wtedy leki oraz wskazówki, jak postępować, gdyby stan zdrowia się pogorszył. Tydzień później, 29 lipca, dostałam krwotoku i przerażająco silnego bólu w podbrzuszu. O godzinie 11.23 zadzwoniłam pod numer alarmowy 112.

USG torbieli jajnika prawego. 22 lipca 2024. Wielkość 70 mm na 45 mm z boczną odnogą.


Chciałabym z tego miejsca serdecznie podziękować dyspozytorce pogotowia oraz ratownikom medycznym za okazane mi wsparcie, profesjonalizm i empatię, których niestety zabrakło na  przemyskim SOR-ze.

Reklama


Po przyjeździe na SOR, lekarz dyżurujący zapytał ratowników, czy „będzie żyła?”, na co usłyszał odpowiedź: „Tak, jeśli szybko ktoś się nią zajmie, bo bardzo krwawi”. Mimo to lekarz zbył sytuację komentarzem: „Czyli będzie żyła”.

Karta czynności ratunkowych z Pogotowia Ratunkowego. 29 lipca 2024.

Jak można w taki sposób traktować pacjenta?

Jak można w taki sposób traktować pacjenta w tak poważnym stanie? Brakowało jakiejkolwiek empatii i chęci natychmiastowej pomocy. Mimo oczywistej sytuacji, lekarz stwierdził, że trzeba wykonać USG, bo jest przekonany, że to wyrostek robaczkowy – zupełnie ignorując informację o pękniętej dużej torbieli, przekazaną przez ratownika.

Reklama


Podczas USG lekarz nadal trzymał się swojej diagnozy, mimo że torbiel była wyraźnie widoczna. Zignorował też moje zapewnienie, że wyrostek usunięto mi kilkanaście lat temu. Lekarz uznał wtedy, że to „kolka nerkowa prawostronna” i na tej podstawie opierał dalsze działania, ignorując moje zgłoszenie o krwawieniu z dróg rodnych.


Zlecono badania moczu, które wykazały bardzo wysokie erytrocyty – co było oczywiste, biorąc pod uwagę krwawienie. Lekarz jednak zdecydował, że konieczna jest konsultacja urologiczna, zamiast natychmiast skierować mnie na oddział ginekologiczny.

Reklama

Lekarz obstawał przy swoim

Niestety, mimo wykluczenia problemów z nerkami, lekarz dalej obstawał przy swojej diagnozie, wykonując dodatkowe badania, takie jak TK jamy brzusznej ( opis TK odbiega od mojej rzeczywistej sytuacji, chociażby to, że posiadam dwie śledziony itd.) oraz test ciążowy, zamiast zająć się moim realnym problemem. W końcu wypisał mnie do domu z zaleceniem dalszej obserwacji, ignorując moje pogarszające się samopoczucie i silne krwawienie.


W karcie informacyjnej, drodzy czytelnicy, jako rozpoznanie wpisano mi: kolka nerkowa prawostronna. Tak. A w ekspertyzie wpisano mi informację, że „pacjentka zgłosiła się na SOR”, mimo że przywiozła mnie karetka?!!!

Reklama

 

 

Karta wypisowa z SOR-u (29 lipca 2024) w sposób zasadniczy różniąca się od karty z pogotowia ratunkowego.


Jak można tak błędnie i nieodpowiedzialnie postępować, narażając pacjenta na poważne konsekwencje zdrowotne?
Na drugi dzień udałam się do pani dyrektor SOR-u, która zareagowała z oburzeniem na informacje o moim przypadku i natychmiast skierowała mnie na oddział ginekologiczny. Mimo to, również tam spotkałam się z niezrozumieniem ze strony jednego z ginekologów, gdy zasugerował, że moje dolegliwości są tzw. urojeniami. Czy rzekomym „urojeniem”, była również wykryta duża torbiel na jajniku? A może „urojeniem” moim było to, że zostałam wypisana z oddziału ginekologicznego z płynem w otrzewnej, którego – jak twierdził lekarz, nie był w stanie usunąć?  

Reklama


Jedynie z tego miejsca dziękuję pielęgniarkom i salowym, z oddziału ginekologii, za niezwykłe wsparcie w tamtym trudnym dla mnie momencie.


Obecnie jestem pod opieką Szpitala w Brzozowie, gdzie chirurg onkologii usunął mi natychmiast płyn z otrzewnej, aby nie doszło do zapalenia oraz jestem pod opieką ginekologów, którzy okazują mi empatię i pełen profesjonalizm  – uczucia, których niestety zabrakło na przemyskim SOR-ze.


Czy lekarze w końcu zaczną stosować się do zasad, które ślubowali? Ilu jeszcze pacjentów musi doświadczyć podobnych sytuacji, zanim na przemyskim SOR-ze zajdą konieczne zmiany?

Reklama

Apel

Apeluję do pani dyrektor o podjęcie działań, które poprawią jakość opieki nad pacjentami, bo dobro pacjenta powinno być zawsze priorytetem, a nie wygoda personelu!

Wioletta Pantuła

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/08/2024 15:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości