W Galerii Sztuki Współczesnej w Przemyślu eksponowane są fotografie Mariusza Wideryńskiego.
Przyzwyczailiśmy się do tego, że fotografia przede wszystkim spełnia funkcję ilustracyjną i coraz częściej zastępuje werbalny opis. Zamiast opowiedzieć jakąś sytuację, zjawisko czy wydarzenie, sięgamy po smartfona i pokazujemy na ekranie zbanalizowaną namiastkę rzeczywistości. W ten sposób każdego dnia powstają miliony zdjęć, z których większość bardzo szybko przestaje być istotna.
Zupełnie inaczej rzecz ma się w sztuce, do której od ponad stu lat pretenduje fotografia. W tym przypadku autorzy[paywall] świadomi języka medium, którym się posługują tworzą obrazy, których celem jest coś więcej niż tylko ilustracja.
Mariusz Wideryński swoją wystawę, złożoną z serii dyptyków, nazwał Podróż do niepamięci. Obrazy zestawione według schematu żywe – martwe w swojej stylistyce nawiązują do doświadczeń polskich konceptualistów. Na przykład scena z towarzyskiego przyjęcia, sfotografowana w full kolorze, sąsiaduje z monochromatycznym obrazem cmentarnych nagrobków. Podróż zaczynamy od czytelnej dla nas sytuacji, w której uczestniczą jacyś konkretni ludzie. Możemy jedynie spekulować, kim są, z jakich powodów się spotkali, co ich łączy i gdzie to się działo.
Na sąsiedniej fotografii takich informacji już nie znajdziemy. Bezimienny krzyż, macewy z nazwiskami zatartymi przez czas są jedynie symbolem, pustym znakiem po kimś nieżyjącym, już dawno zapomnianym. W kolejnych dyptykach znajdziemy kolejne kontrasty nawiązujące do „koła życia”. Pozornie prosty zabieg semantyczny, jaki stosuje autor, prowokuje odbiorcę do zrobienia przerwy w codziennym pędzie i skłania do refleksji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze