Reklama

Podróżni na przejściu granicznym: Jesteśmy traktowani jak bydło

– Czujemy się jak ludzie drugiej kategorii. Przecież jest XXI wiek, a to jest zewnętrzna granica Unii Europejskiej. Tymczasem na odcinku około kilometra od granicy nie ma ani jednego punktu gastronomicznego, ba, nawet niewielkiego kiosku, w którym można byłoby kupić choćby butelkę zwykłej wody – pomstują osoby przekraczające przejście graniczne Korczowa – Krakowiec.

Połowa grudnia ub.r. Kolejka samochodów ciężarowych, zmierzających w kierunku przejścia granicznego sięga Waimea Logistic Parku, czyli liczy ok. 2 km. Tydzień później lepiej nie jest. Podobnie w okresie świąteczno-noworocznym. Kolejki samochodów osobowych są krótsze. Siedzący w pojazdach ludzie są zmęczeni oczekiwaniem, w zimnych miesiącach przemarznięci, w upalnych – dla ochłody żądni choćby butelki zwykłej wody. Nic wielkiego. Ktoś, kto już kiedyś stał w takiej kolejce, bywa przezorny. Ale są też tacy, którzy na dalszą podróż przejście graniczne w Korczowej wybierają po raz pierwszy. Średnio w ciągu doby przekracza je ponad 2 tysiące osób.

– To przejście funkcjonuje już od 20 lat. Przez 19 lat była na jego terenie restauracja, gdzie można było coś zjeść, napić się ciepłej herbaty czy kawy. Teraz nie ma nic. Restaurację zlikwidowali, nie ma nawet kiosku czy choćby małego kontenera, gdzie można byłoby kupić butelkę wody. Podobno pomieszczenia te były im potrzebne, bo strasznie rozrosły się służby graniczne. Ludzie się śmieją, że na jednego celnika czy pogranicznika przypada półtora pracownika siedzącego w biurze. W porządku, ale nie w porządku jest to, że klienci owych służb traktowani są po prostu jak bydło. W przejścia graniczne pompowane są miliony euro, które jednak w żadnym wypadku nie poprawiają komfortu zwykłych ludzi – mówi jeden z polskich podróżnych.

Reklama

– Na większości przejść granicznych są miejsca, gdzie matka może przebrać dziecko. Tu nie ma żadnej poczekalni, klimatyzowanego miejsca, w którym można by odpocząć. Jeżdżę trochę po świecie i z czymś takim się jeszcze nie spotkałem. Ludzie, którzy chcą przekroczyć granicę autokarem, muszą w nim czekać po dwie, trzy godziny – dodał drugi.

Za wspomniane sprawy odpowiedzialne są zakłady obsługi przejść granicznych, które funkcjonują na każdym przejściu granicznym, ale docelowo organizacja wszystkiego jest w gestii wojewody.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Kolejki samochodów ciężarowych są ogromne. Stać w zimnie lub upale nie jest przyjemnie.

Gdzie defibrylator?

– Niestety, nie zauważyliśmy także punktu AED, czyli miejsca, w którym w widocznym miejscu wisi na przykład defibrylator. A sytuacje bywają różne. Na każdym innym przejściu granicznym są takie punkty. Raz była sytuacja, kiedy jeden z pracowników spadł z krzesła, bo miał duszności. Nie było komu udzielić mu pomocy – twierdzi trzeci napotkany podróżny.

Sprawdziliśmy, ile razy karetki pogotowia z Jarosławia i Przemyśla były wzywane do zdarzeń na przejściu granicznym w Korczowej. W jarosławskim COM-ie dowiedzieliśmy się, że w ciągu minionego roku było ich ponad 10. Karetka wyjeżdżała przede wszystkim do zawałów serca, zesłabnięć czy utraty przytomności. Potwierdziło się również, że nie ma wydzielonego miejsca na punkt AED. Z Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu dane udało się uzyskać za siedem pierwszych miesięcy 2017 r. Wezwania były trzy. Na przejściu dyżury pełni również ratownik medyczny, ale nie jest na miejscu przez całą dobę.


fot.Mariusz Godos
W Korczowej dostępne są tylko takie automaty. Można sobie kupić „kawę” lub batonik...

Reklama

Jedzenie... dowożone

Wspomnianą restaurację na przejściu prowadził szef firmy cateringowej Andrzej Kitela. Przeniósł ją na teren Waimea Logistic Parku. – Ludzie mnie znają, więc dzwonią i pytają, czy nie mógłby podwieźć im czegoś do zjedzenia. Ciepłe posiłki zawożę także celnikom i pogranicznikom. Nie chcę się wypowiadać na ten temat, bo ktoś może mi zarzucić, że, po zlikwidowaniu restauracji lamentuję, ale mnie także się wydaje, iż to bardzo wielkie utrudnienie dla podróżnych – uważa.

Nie ma obowiązku utrzymywania stałego punktu gastronomicznego

Rozmowa z rzecznikiem prasowym Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego Małgorzatą Waksmundzką-Szarek.

Reklama

Dlaczego na przejściu granicznym w Korczowej nie ma ani jednego punktu gastronomicznego, w którym podróżni mogliby się zaopatrzyć w jakiś posiłek i punktu bądź kiosku, w którym mogliby kupić wodę?

– Bar zakończył działalność w styczniu 2017 roku. W związku z potrzebami lokalowymi Placówki Straży Granicznej i Oddziału Celnego w Korczowej pomieszczenia po nim zostały wyremontowane i przekazane na potrzeby tych służb. Nie ma obowiązku utrzymywania stałego punktu gastronomicznego na przejściu granicznym. Na terenie przejścia w Korczowej istnieje możliwość zakupu napojów zimnych i gorących czy przekąsek. Specjalne automaty rozstawione są w kilku dogodnych dla podróżnych lokalizacjach. Takich miejsc jest 14. Podobna sytuacja jest na terenie przejść granicznych w Medyce, Budomierzu i Krościenku.

Reklama

Czy funkcjonariusze celni i służby graniczne mają jakieś pomieszczenie służbowe, w którym podczas przerwy w pracy mogliby zjeść posiłek. Z informacji i obserwacji podróżnych na samym przejściu granicznym wynika, że posiłki, dostarczone przez firmę cateringową, spożywają w... punkcie odpraw paszportowych.

Dlaczego na przejściu granicznym w Korczowej nie ma punktu AED, zestawów do udzielania podstawowej pomocy medycznej? Z informacji przekazanych przez podróżnych wynika, że w ciągu ostatniego roku pogotowie ratunkowe z Jarosławia i Przemyśla zostało wzywane tam ponad 15 razy.

– Na terenie przejścia granicznego w Korczowej kierownicy zmian, zarówno Straży Granicznej, jak i Oddziału Celnego, posiadają sprzęt do udzielania podstawowej pomocy medycznej. To przenośne urządzenie typu defibrylator. Istnieje więc możliwość udzielenia pierwszej pomocy w nagłych wypadkach.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ifco - niezalogowany 2018-01-05 08:38:26

    najpierw to nauczcie się korzystać z toalety i wyrzucaniem śmieci do koszy obywatele Ukrainy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-01-05 09:53:26

    Wielka przesada !!! Podróżni przekraczający granice na czas podróży moga miec przy sobie butelkę wody lub nawet kilka, czyją wina jest to, ze przy granicy nie ma sklepu ... Jaka kpina. Do kogo te pretensje ! wystarczy sprawdzić osoby wypowiadające takie słowa ile razy w przeciągu miesiąca czy tygodnia przekroczyli granice,, skoro wiedza  ze przy granicy nie ma sklepu to powinni kupić sobie wcześniej cos do picia, a nie biec do gazety 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2018-01-05 13:18:00

    PISoBOLSZEWICKA panorama.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama