Strażacy OSP KSRG Urzejowice zgłoszenie o psie wyrzuconym do Mleczki otrzymali w niedzielę około południa. Akcja ratownicza nie była trudna i zakończyła się sukcesem. Małą suczkę przygarnął naczelnik urzejowickiej jednostki, a pies zyskał nie tylko nowy dom, ale i zacne imię: Florianka.
Strażacy z Urzejowic wezwanie pociągające za sobą konieczność wyjazdu do akcji odebrali od anonimowego dzwoniącego. Zgłaszający informował, że w Mlczeczce pod mostem, w kierunku na Żurawiczki, dryfuje szczeniak. Jak informuje naczelnik OSP KSRG Urzejowice Grzegorz Zamorski, akcja ratownicza nie była skomplikowana. – Największą trudnością było dostrzeżenie pieska, bo z drogi nie było go widać[paywall] – wyjaśnia. Kilkutygodniowego kundelka unoszącego się na wodzie na gałganku ze szmat druhowie dostrzegli dopiero po zejściu na brzeg. Potem jeszcze tylko krótki spacer w lodowatej Mleczce i pies został uratowany. Strażacy podejrzewają, że osobą, która skazała psinę na śmierć, mógł być ten sam osobnik, który sprawę zgłosił. Wskazuje na to fakt, że na miejscu strażacy nikogo nie zastali oraz to, że psinę nietrudno było znaleźć, kiedy wiedziało się, gdzie szukać – dostrzec ją przez przypadek w zasadzie było niemożliwością. Przesądzić tego jednak się nie da i strażacy z Urzejowic bardziej niż na poszukiwaniu konkretnego sprawcy, skupiają się na piętnowaniu nieodpowiedzialnego podejścia ludzi do zwierząt. – Zwierzęta to nie zabawki. W razie kłopotów z opieką oddajmy je do schroniska! – apelują za pośrednictwem swojej strony internetowej.
Historia pieska wyłowionego z Mleczki ma szczęśliwe zakończenie. O przyszłości kundelka mieli decydować gminni urzędnicy i zapewne trafiłby do schroniska. Przed takim losem także uchronili go strażacy. Naczelnik urzejowickiej OSP postanowił pieska przygarnąć. – Trochę obawiałem się o jego zdrowie, zwłaszcza o pęcherz, bo jednak trochę czasu spędził zanurzony w bardzo zimnej wodzie – wyjaśnia G. Zamorski. Jednak po niedzielnej przygodzie nie ma już śladu. – Wczoraj był jeszcze trochę przestraszony. Dziś już zabrał się za targanie kapci, więc jest z nim dobrze – opowiada naczelnik. Na pytanie, czy suczka stanie się pupilkiem jednostki, strażackim psem, pan Grzegorz odpowiada z uśmiechem. – Trochę tak. Już go nawet chłopaki nazwali. Miał być po strażacku Florian, ale jak się okazało, że to suczka, to zostało Florianka – relacjonuje nasz rozmówca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.piękny gest, oby więcej ludzi o tak wielkim sercu!!!!!
This is one of the best things you can find in the net. Thanks for this post. download game mobile legend
piękny gest, oby więcej ludzi o tak wielkim sercu!!!!!
This is one of the best things you can find in the net. Thanks for this post. download game mobile legend