Przed nami drugie święta Wielkiej Nocy w cieniu koronawirusa. Niestety spełniły się prognozy epidemiologów i trzecia faza pandemii wezbrała tuż przed najważniejszym dla chrześcijan wydarzeniem religijnym w roku. Rząd wprowadził dodatkowe restrykcje.
Kolejne instytucje i niektóre branże ponownie zostały zamknięte. W sklepach spożywczych wróciły limity, a do kościołów (przynajmniej w teorii) może wchodzić tylko określona liczba wiernych. Dopisałem w teorii, bo praktyka pokazuje na co dzień co innego.
Przykład z minionej niedzieli. W jednym z przemyskich kościołów na drzwiach wejściowych do świątyni sporej wielkości informacja o ograniczeniach i dopuszczalnej liczbie osób mogących brać udział w nabożeństwach. Przed każdą mszą stał kościelny lub ministrant pilnujący prawidłowej liczebności.
Wszystko wyglądało wzorcowo do czasu, gdy limit został wyczerpany. Wtedy pojawiały się pretensje, szczególne osób starszych, często od dziesięcioleci związanych ze swoją parafią. Na ile pan kościelny lub ministrant okazali się konsekwentni w przywołanych sytuacjach, niech pozostanie ich tajemnicą.
Wielu z nas nie wyobraża sobie Wielkiego Tygodnia bez wyjątkowych w swojej wymowie i oprawie nabożeństw. Pamiętajmy jednak o informacji arcybiskupa archidiecezji przemyskiej Adama Szala i innych biskupów miejscowych. Jeżeli nie zmieścimy się w limicie, w nabożeństwach i mszy świętej możemy uczestniczyć duchowo poprzez telewizję, internet, radio. Jest tak samo ważna.
Szczególny czas wymaga od nas szczególnego zachowania. Gdy wszystko jest inne niż dotychczas, nasza duchowa strona życia może też wymaga szczególnej refleksji. Kilku ważnych pytań w Wielkim Tygodniu.
Na przykład: jeżeli uznaję się za chrześcijanina, to czym jest dla mnie Kościół? Czy pomimo skandalu grzechu czy obecności zła, licznych przykładów aktów pedofilskich wśród osób duchownych, nadużyć seksualnych rozumiem swoją, osobistą rolę w Kościele? Jaka jest moja za Kościół odpowiedzialność? Nie papieża, kardynała, arcybiskupa, proboszcza, ale właśnie moja? Czy tego rodzaju pytania jeszcze w ogóle mają dla mnie znaczenie? Może od dawna nie zawracam sobie nimi głowy?
Tak czy owak, mimo pandemii, nie rezygnujmy z tego, czego zawsze potrzebujemy bez względu na wyznawaną wiarę, poglądy, światopogląd: bliskości drugiego człowieka, przyjaźni, życzliwości, odrobiny radości dawanej sobie nawzajem, optymizmu, bezinteresownej pomocy doświadczanej od innych i świadczonej innym. Niech Zmartwychwstały będzie niesłabnącym drogowskazem i nadzieją dla ludzi wierzących.
Wszystkim Czytelnikom „Życia Podkarpackiego” życzę wytchnienia, spokoju, a przede wszystkim zdrowia. Oby pandemia jak najszybciej przeszła do historii. Obyśmy znowu, bez lęku, mogli być razem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Panie redaktorku , to , co pan napisał , jest niczym innym jak tylko wielką obłudą . Pisze pan o limitach , a w swej diabelskiej duszy odczuwa radość , wręcz nieopisaną ,że do takiej sytuacji doszło. I co gorsze , nawet nie próbuje pan ukryć tej obłudy .
Panie redaktorku , to , co pan napisał , jest niczym innym jak tylko wielką obłudą . Pisze pan o limitach , a w swej diabelskiej duszy odczuwa radość , wręcz nieopisaną ,że do takiej sytuacji doszło. I co gorsze , nawet nie próbuje pan ukryć tej obłudy .