Jamistość rdzenia kręgowego to przewlekła i dość rzadka choroba. 34-letni Robert Fedio z Przemyśla ma wszystkie typowe dla tego schorzenia objawy – osłabienie kończyn górnych i dolnych, zaburzenia czucia, problemy z chodzeniem. Wymaga stałego leczenia i rehabilitacji. Potrzebuje wsparcia finansowego, aby móc walczyć z postępującą chorobą.
Jamistość rdzenia daje o sobie znać zwykle w trzeciej, czwartej dekadzie życia. Tak było również w przypadku Roberta Fedio. – Na początku bolał mnie kręgosłup, od czasu do czasu, gdy coś dźwignąłem. Później przedmioty wylatywały mi z rąk, nogi w kolanach uginały się, upadałem, idąc po schodach, miałem drgawki. Poszedłem do lekarza. Zrobiono mi rezonans, który wykazał, że między odcinkiem szyjnym a piersiowym kręgosłupa zebrał się płyn – relacjonuje chory.
Począwszy od 2011 r. Robert Fedio był wielokrotnie hospitalizowany. Przebywał na oddziale pulmonologii Wojewódzkiego Szpitala im. św. Ojca Pio oraz na neurologii w Szpitalu Wojskowym w Przemyślu. Po licznych badaniach i konsultacjach potwierdzono u pacjenta astmę oskrzelową oraz stwierdzono jamistość rdzenia (obecność rozległych, nieregularnych jam płynowych). Epikryza z maja 2012 r. brzmiała: „Obustronny objaw Sterlinga, rozszczepienne zaburzenia czucia w zakresie prawej kończyny górnej, górnej części tułowia po stronie prawej, niedowład spastyczny kończyn dolnych z obustronnym objawem Babińskiego, wygórowane odruchy kolanowe, obustronny rzepko- i stopowstrząs”.
Aktualnie Robert Fedio leczy się odpłatnie w Lublinie, gdzie jest pacjentem dra n. med. Roberta Kaczmarczyka, znanego neurochirurga. Prawdopodobnie czeka go ponowna operacja. Chory systematycznie korzysta również z przysługujących mu, refundowanych przez NFZ, zabiegów oraz turnusów rehabilitacyjnych. W marcu ubiegłego roku przebywał w Wojskowym Szpitalu Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjnym w Busko-Zdroju. Po serii specjalistycznych masarzy i kąpieli odczuwał mniejsze dolegliwości bólowe oraz poprawił się jego stan psychofizyczny.
Prywatne leczenie i dodatkowa rehabilitacja są kosztowne. Tymczasem Robert Fedio utrzymuje się z renty (760 zł), zasiłku pielęgnacyjnego (153 zł) oraz doraźnej pomocy z MOPS. Płaci alimenty w wysokości 250 zł miesięcznie. Wobec powyższego zwrócił się o pomoc do przemyskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem. Istnieje możliwość wsparcia pana Roberta. Pieniądze wpłacane na podane poniżej konto trafią do TWK, które, po otrzymaniu faktur od chorego, pokryje wydatki związane z leczeniem, zakupem sprzętu rehabilitacyjnego, dojazdami na zabiegi. Czy będzie to możliwe, zależy od każdego z nas. Pomóżmy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Znam Roberta dobry chlopak az leska sie kreci ze spotkala go taka tragedia
Witam, proszę o kontakt (najlepiej telefoniczny) do Roberta.lukasz.system@gmail.com
Witam, proszę o kontakt (najlepiej telefoniczny) do Roberta. lukasz.system@gmail.com
WITAM.BARDZO DOBRZE PANA ROZUMIEM,GDYŻ TEŻ CHORUJĘ NA JAMISTOŚĆ RDZENIA.JESTEM JUŻ PO DWÓCH OPERACJACH, NA RENCIE,WIĘC ZNAM TEN BÓL........MOŻE MI PAN NAPISAĆ COŚ WIĘCEJ NA TEMAT PANA LECZENIA W LUBLINIE,CZY JEST PAN ZADOWOLONY Z DR KACZMARCZYKA????SZUKAM SPRAWDZONYCH INFORMACJI O SPECJALISTACH,KTÓRZY ZNAJĄ SIĘ NA SPOSOBACH LECZENIA TEJ CHOROBY. PROSZĘ O SWOJE SPOSTRZEŻENIA PRZEKAZAĆ NA MÓJ EMAIL:lady17@onet.eu POZDRAWIAM
Proszę poprawic literówkę w artykule, a mianowicie "masarzy" piszemy przez "ż" bo razi w oczy.
Znam Roberta dobry chlopak az leska sie kreci ze spotkala go taka tragedia
Witam, proszę o kontakt (najlepiej telefoniczny) do Roberta.lukasz.system@gmail.com
Witam, proszę o kontakt (najlepiej telefoniczny) do Roberta. lukasz.system@gmail.com