Od 1 stycznia br. niektóre rodziny mogą przez rok pobierać kosiniakowe na nowo narodzone dziecko. Sprawdziliśmy, ile osób z powiatu przeworskiego skorzystało już z tego świadczenia i czy jest ono pomocne dla rodziców.
Kosiniakowe swoją nazwę wzięło od byłego ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza, który wdrożył świadczenie. O 1000 zł mogą się ubiegać bezrobotne kobiety, które pozostają bez prawa do zasiłku oraz te z prawem do zasiłku (wypłacane jest wtedy w wysokości różnicy pomiędzy 1000 zł a wysokością zasiłku dla bezrobotnych), a także studenci. Ojcu przysługuje ono w przypadku rezygnacji ze świadczenia przez matkę, porzucenia przez nia dziecka lub w przypadku jej śmierci. Nie jest ono zależne od dochodu i przyznawane jest maksymalnie przez 52 tygodnie. Ten czas wydłuża się w przypadku urodzenia bliźniaków, trojaczków itd.
– Po wejściu w życie ustawy o kosiniakowym tutejszy ośrodek informował telefonicznie osoby mające dzieci w wieku do 1 roku życia o możliwości[paywall] składania wniosków o świadczenie rodzicielskie. Ponadto na bieżąco przy przyjmowaniu wniosków o becikowe wyłapuje się osoby, którym przysługuje to świadczenie – powiedziała kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tryńczy Anna Młynarska.
W podobny sposób informowani są mieszkańcy pozostałych gmin powiatu przeworskiego. O możliwości uzyskania kosiniakowego dowiedziała się od pracowników GOPS gminy wiejskiej Przeworsk pani Dominika Kiszka z Nowosielec.
– W moim otoczeniu kosiniakowe jest raczej mało znane. Aby uzyskać świadczenie, wcale nie trzeba było biegać po urzędach. Podstawowym warunkiem był brak zatrudnienia, przy czym nie musiałam być zarejestrowana w Powiatowym Urzędzie Pracy jako osoba bezrobotna, wystarczył sam fakt braku pracy. Dokumentem, który musiałam złożyć oprócz odpowiedniego wniosku, był akt urodzenia dziecka – wyjaśnia pani Dominika. Kosiniakowe otrzymuje na synka Adasia, który urodził się w lipcu br. Wspólnie z mężem Robertem małżeństwo wychowuje jeszcze 2-letnią Kasię oraz 3,5-letnią Basię.
– Dzięki temu świadczeniu mogłam pozwolić sobie na zakup kompletnej wyprawki dla mojego dziecka bez przykrego porównywania cen produktów, przez co mój synek może być pielęgnowany środkami higienicznymi lepszej jakości. Wymaga tego, bo jego skóra jest bardzo podatna na podrażnienia. Kupiliśmy także fotelik samochodowy, wcześniej musiałam pożyczać od znajomych – wyznaje Dominika Kiszka.
Dzięki świadczeniu mieszkanka Nowosielec mogła także sprawić starszym dzieciom porządne buty i kurtki na zimę. – Ponadto teraz możemy zapewnić im więcej atrakcji, na przykład wyjazdy całą rodziną w ciekawe miejsca. Świadczenie w znacznym stopniu przyczyniło się do zakupu zmywarki, dzięki czemu wraz z mężem nie tracimy czasu na zmywanie. Czas ten możemy poświęcić naszym dzieciom. Możemy również wcześniej położyć się spać. Rodzice kilkuletnich dzieci doskonale wiedzą, że każda minuta snu jest na wagę złota. Część pieniędzy z tego zasiłku w najbliższych miesiącach planujemy też przeznaczyć na wyremontowanie pokoju dziecięcego, zakup mebli i niezbędnego wyposażenia – wylicza.
Pani Dominika przyznaje, że jej zdaniem kosiniakowe nie powinno być traktowane jako zachęta do macierzyństwa, raczej jak bardzo konkretna pomoc wychowawcza. – Świadczenie jest przecież wypłacane jedynie przez rok, natomiast dziecko pod naszą opieka pozostaje dużo, dużo dłużej. Dlatego myślenie o macierzyństwie jak o promocji w supermarkecie jest błędem i mija się z jego ideą – wyjaśnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kolejna głupota... teraz każda kobieta która urodziła dziecka przed wprowadzeniem tego kosiankowego shitu powinna dostać właśnie cała wartosc zasiłku jaka wynosi przez rok !!!!to jest chamstwo
Kolejna głupota... teraz każda kobieta która urodziła dziecka przed wprowadzeniem tego kosiankowego shitu powinna dostać właśnie cała wartosc zasiłku jaka wynosi przez rok !!!!to jest chamstwo