To tylko gdybanie, ale kto wie, jak by się ten mecz zakończył, gdyby na parkiecie mogła wreszcie się pojawić Hanna Szczotka. Liderka San JKS-u już trenuje, ale meczowe obciążenia jeszcze nie są dla niej. Jeszcze chwila… Bez niej jarosławianki dzielnie walczyły, ale musiały uznać wyższość akademiczek.
Jako pierwsza w tej potyczce na listę strzelców wpisała się Paulina Galas i było to ostatnie prowadzenie San JKS-u w tym meczu. Co prawda jeszcze w 10. min Maja Tukaj doprowadziła do równowagi (5:5), ale dwie serie po 3:0 gospodyń pozwoliły im w 17. min uciec na 12:6. Dwoiła się i troiła Julia Dmytroczenko. To po jej trzech bramkach z rzędu w 22. min jarosławianki zmniejszyły straty (12:10), ale końcówka I połowy należała do miejscowych.
W II odsłonie nie dały sobie ani razu wyrwać prowadzenia, ale ciągle musiały być czujne, bo jarosławianki nie odpuszczały. W 51. min, za sprawą J. Dmytroczenko, zniwelowały straty do minimum (24:23). Jeszcze w 54. min można było mieć nadzieję, że przyjezdne coś uszczkną… Było 26:24. Moment nieuwagi kosztował jednak wszystko. Seria 3:0 lublinianek i prowadzenie w 57. min 29:24 rozwiało wszelkie nadzieje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze