To było chyba najlepsze pół godziny SPR Orła Przeworsk w tym sezonie. Rozbić mocną i bardzo doświadczoną ekipę, jaką bez wątpienia jest Zagłębie Handball Sosnowiec różnicą 10 bramek jest imponujące. Po tej wygranej przeworszczanie ugruntowali swoje miejsca na podium rozgrywek.
Pierwsze 30 minut wyglądało tak, jak można się było spodziewać. Było bardzo wyrównane, a żadnej z ekip nie udało się osiągnąć większej przewagi. A jeśli już któraś z drużyn „uciekła” na 2-, 3-bramkowe prowadzenie, z miejsca była kontra, która kazała trzymać kibiców w ciągłym napięciu.
Przeworszczanie w II połowę weszli koncertowo. Narzucili rywalowi tak mocne warunki zarówno w ataku, jak i w obronie, że doświadczeni sosnowiczanie te 30 minut będą pewnie długo pamiętać. Początkowe „wejście smoka” to seria 5:0, którą rozpoczął Kacper Bednarz, a skończył Tomasz Kulka. W 36. min SPR Orzeł wygrywał 18:14. Ślązacy doszli do siebie, ale nie wiedzieli chyba, że najgorsze dopiero przed nimi. Fragment między 41. a 50. min to druga odsłona koncertu ekipy grającego trenera Tomasza Mochockiego. Fragment wygrany aż 7:1. Pierwsze skrzypce grali w SPR Orle T. Kulka i J. Curzytek, ale na taką kanonadę zapracował cały zespół. W tym czasie Jakub Kohrs nie wykorzystał rzutu karnego, ale nie był to jedyny lapsus sosnowiczan. Na 10 minut przed końcem gospodarze wygrywali 27:20. Ale było im wciąż mało. Dobili przeciwnika serią 4:1 i w 54. min gromili ich 31:22.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze