Kwestia utrzymania rowu deszczowego, przylegającego do ulicy Słonecznej w Jarosławiu, zwanego też potokiem Głęboka, była w ostatnich tygodniach przedmiotem wielu kontrowersji. Mieszkańcy, a za nimi radni skarżyli się, że wysoka trawa jest siedliskiem szczurów, a nad stojącą wodą śmierdzi i na domiar złego stanowi ona wylęgarnię komarów.
Okolice Potoku Głęboka do najbardziej urokliwych zakątków w mieście nie należą. Ciek, którego głównym zadaniem jest odprowadzanie wód deszczowych z położonych powyżej domów i bloków, zbyt malowniczy nie jest. Co więcej mieszkańcy od pewnego czasu zgłaszają, że stan rowu coraz mocniej[paywall] uprzykrza im życie. Jak pisze radna Wanda Czerwiec w swoim piśmie do sanepidu, okoliczni mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali do urzędu miasta problem zaniedbanego terenu. Skarżą się przede wszystkim na wybujałą trawę, w której osiedlają się szczury.Mówią, że w podmokłym korycie gniją resztki roślinne, śmieci, a duże kamienie zmniejszają przepustowość kanału, co prowadzi do powstawania wodnych zastoin. One zaś wywołują przykry zapach i stają się miejscem wylęgania się komarów i innych insektów.
Strona miejska wyjaśnia, że za utrzymanie potoku Głęboka oraz rowu w korycie Starego Sanu odpowiada podmiot zewnętrzny. Do jego zadań należy m.in. koszenie skarp rowu i jego okolicy wraz z wygrabieniem pozostałości, karczowanie samosiejek, usuwanie zatorów oraz zbieranie śmieci. Wykonawca działania te zobowiązany jest przeprowadzić dwa razy w roku w terminach 12 lipca i do 30 września oraz interwencyjnie usuwać zatory do 15 grudnia br. W sumie za utrzymanie 3 kilometrów wspominanych dwóch rowów miasto płaci nieco ponad 18 tys. zł. – Gmina Miejska Jarosław podejmuje działania adekwatne do posiadanych środków finansowych na ten cel, natomiast wyłoniony wykonawca ma ostateczny termin na realizację zleconych zadań do 30 września bieżącego roku – przekonuje Iga Kmiecik, rzecznik prasowy jarosławskiego ratusza. I rzeczywiście, firma terminu tego nie przekroczyła. 23 września, kiedy sprawdzaliśmy stan potoku, jego brzegi były uprzątnięte. Pytanie, czy nie warto byłoby podjąć próby wyasygnowania obfitszych środków, pozwalających zwiększyć częstotliwość prac konserwacyjnych w tym newralgicznym punkcie miasta, pozostaje otwarte.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nikt nigdy tego ścieku nie nazywał potokiem Głęboka, od zawsze mówiono na niego 'miłka"
Nikt nigdy tego ścieku nie nazywał potokiem Głęboka, od zawsze mówiono na niego 'miłka"