O bolączkach mieszkańców ulicy Paderewskiego pisaliśmy dwukrotnie na początku tego roku. Wynikają one głównie z tego, że kierowcy lubiący docisnąć mocniej pedał gazu traktują będące jej częścią serpentyny jak arenę rajdowych wyścigów, co ma miejsce głównie w porze wieczornej i nocnej. Ich zakusy zdaniem mieszkańców skutecznie mógłby ukrócić montaż progów zwalniających, o co od dawna zabiegają. Na to nie dano jednak zgody, proponując kompromisowe rozwiązanie. Pytanie, czy przyniesie efekt?
Ulica Paderewskiego niektórych kierowców, lubiących ostrzejszą jazdę, skłania do ryzykownych zachowań. Na odcinku pomiędzy Wysockiego i Opalińskiego, a w szczególności na zlokalizowanych tu serpentynach, dają oni upust nagromadzonym emocjom, dociskając maksymalnie pedał gazu, co skutkuje niejednokrotnie przykrymi konsekwencjami, a przede wszystkim stwarza ogromne niebezpieczeństwo.
Niebezpiecznych sytuacji odnotowano tam już trochę, wyraźnie nasiliły się one w końcówce minionego roku. Mieszkańcy postanowili więc działać, interweniując w urzędzie miasta i próbując skłonić miejscowe władze do podjęcia decyzji o montażu progów zwalniających lub wymusić częstsze patrole policji. W piśmie skierowanym do magistratu przytoczyli opisy niebezpiecznych zdarzeń, do których tam dochodzi. Tylko w grudniu ub. r. miały tu bowiem miejsce, w dodatku w okolicy przejścia dla pieszych, co najmniej 3 śmiertelnie groźne kolizje. Raz auto wypadło z drogi, uszkadzając znak drogowy informujący o zakręcie. Innym razem wypadło z drogi powyżej przejścia dla pieszych, przecinając chodnik, taranując ogrodzenie i niszcząc skrzynkę rozdzielczą instalacji gazowej (cudem nie doszło do eksplozji). Jeszcze innym pędzący z góry samochód wypadł z trasy, uderzył w bariery energochłonne i wyrwał krawężniki i kostki z podjazdu i pobocza, wzbijając je na kilka metrów, finalnie taranując barierki na kolejnej posesji, tuż przy przejściu dla pieszych. Cudem nikt nie zginął...
Nie była to pierwsza interwencja mieszkańców w tej sprawie. Już rok wcześniej donosili władzom miasta o regularnych – średnio raz w miesiącu – wypadkach w tej okolicy z powodu urządzania sobie przez kierowców wieczornych i nocnych rajdów na serpentynach.
Sprawą zainteresowali też naszą redakcję, czego efektem były kolejne artykuły. Miasto miało w tej kwestii swoje argumenty i powoływało się na rozporządzenie ministra infrastruktury z lipca 2003 r., mówiące, że „progi zwalniające nie mogą być umieszczane bliżej niż 25 m od najbliższej konstrukcji nośnej”. Zapewniło o działaniach, których efektem miały być kierowane na ulicę Paderewskiego dwa razy dziennie patrole nieoznakowane z wideorejestratorem. Podkreślono, że policja nie ma możliwości dokonywania tam pomiaru stacjonarnego przy użyciu tzw. suszarki, bo ze względu na ostre zakręty i krótkie odcinki proste nie są spełnione warunki takich pomiarów. Koniec końców kierujący Wydziałem Komunikacji Transportu i Dróg Urzędu Miejskiego w Przemyślu J. Łukasiewicz zapewnił, że miasto będzie szukać rozwiązania.
– Sprawa najpewniej trafi do ponownego rozpatrzenia przez działającą przy prezydencie Komisję ds. Bezpieczeństwa i Organizacji Ruchu Drogowego. Będziemy się starali szukać sposobu, żeby uspokoić ruch na tym odcinku – stwierdził wówczas w rozmowie z nami.
Mieszkańcy Paderewskiego tematu nie odpuścili. W lutym br. ich wniosek o zamontowanie progu zwalniającego w najbardziej niebezpiecznym miejscu ponownie został jednak odrzucony. Tymczasem 10 dni później doszło do następnego wypadku. Rozpędzone auto skasowało latarnię, która spadła prosto na chodnik. Nad tematem Paderewskiego ponownie miała się pochylić Komisja ds. Bezpieczeństwa i Organizacji Ruchu Drogowego. Tym bardziej, że po raz kolejny wrócił on do magistratu – tym razem w postaci złożonej pod koniec czerwca br. interpelacji radnego Piotra Krzeszowskiego, przewodniczącego Zarządu Osiedla Lipowica. Już wcześniej w rozmowie z nami podkreślał on, że nie rozumie oporu miasta w kwestii montażu progu zwalniającego[paywall].
„Przyjmuję do wiadomości fakt, że Komisja ds. Bezpieczeństwa i Organizacji Ruchu Drogowego negatywnie zaopiniowała poprzednie wnioski, jednak licznik wypadków w ostatnim czasie się nie zatrzymuje, a problem dla mieszkańców jest znaczący. W Komendzie Miejskiej Policji w Przemyślu uzyskałem informacje, że może Pan wyrazić zgodę na montaż progu, pomimo stanowiska komisji, tak jak miało to miejsce w przypadku ulic: Opalińskiego, Glazera i również w dalszej części ulicy Paderewskiego” – napisał w piśmie do prezydenta Wojciecha Bakuna.
Zgodnie z przekazaną radnemu odpowiedzią na złożoną interpelację wiadomo już, że miasto pozostało w kwestii progów nieugięte, ale zaproponowało inne rozwiązanie, co potwierdził kierujący Wydziałem Komunikacji Transportu i Dróg Urzędu Miejskiego w Przemyślu J. Łukasiewicz.
– Komisja się na tą sprawą ponownie pochyliła i podjęto decyzję, że we wnioskowanej lokalizacji pojawią się oznakowanie poziome, czyli tak zwane linie wibrujące, będące dla kierowcy sygnałem do tego, że powinien zwolnić, a także znaki drogowe A-30 „Inne niebezpieczeństwo”. Oba te rozwiązania powinny zwiększyć bezpieczeństwo w obrębie przejścia dla pieszych, uspokoić ruch i spowodować, że niebezpiecznych zdarzeń będzie tam mniej – usłyszeliśmy.
Z pytaniem o to, czy zaproponowane rozwiązanie jest satysfakcjonujące dla mieszkańców Paderewskiego, zwróciliśmy się do radnego P. Krzeszowskiego, od początku zainteresowanego sprawą.
– Na dziś trudno powiedzieć. Czas pokaże, czy się sprawdzi i przyniesie skutek. Czy spowoduje zmniejszenie liczby zdarzeń drogowych w tym miejscu, bo o to przecież nam chodzi. Szczerze, mam co do tego wątpliwości – skomentował.
W tle całej sprawy wciąż pojawiają się głosy mieszkańców, sugerujące, jakoby wzbranianie się przed montażem progu było celową asekuracją, spowodowaną przychylnością organizatorowi imprezy driftowej, jaka już kilkukrotnie miała miejsce w rejonie Paderewskiego. Sam organizator we wcześniejszej rozmowie z nami (materiał „Gladiatorzy driftu wrócą na Sobieskiego? Mieszkańcy pełni obaw”) dał sygnał, że ta lokalizacja brana jest pod uwagę.
„Większy problem jest na Paderewskiego, gdzie jest bardzo ciasno miedzy domami. W tym roku z organizacji tam wydarzenia zrezygnowaliśmy, żeby dać odpocząć mieszkańcom po trzech rundach, które były tam rozgrywane. Może wrócimy tam na drugi rok, odpuszczając wówczas Sobieskiego” – powiedział.
Słowo „może” niczego jednak nie przesądza. Jeśli takie byłyby plany, konieczne będzie uzyskanie zgody na organizację ze strony magistratu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze