Nawiązując do słynnego listu biskupów polskich do niemieckich z 1965 r., w którym padły słowa „przebaczamy i prosimy o wybaczenie”, uważanego za jeden z najważniejszych etapów pojednania polsko-niemieckiego po II wojnie światowej, grupa ukraińskich duchownych, intelektualistów i polityków, na czele z byłymi prezydentami Ukrainy Leonidem Krawczukiem i Wiktorem Juszczenką, wystosowała otwarty apel do przywódców Polski oraz duchownych i kulturalnych działaczy społeczeństwa polskiego.
„Drodzy pobratymcy...” – tymi słowami zaczyna się list, nawiązujący do zbliżających się dni pamięci po poległych synach i córkach naszych narodów. „(...) W historii stosunków wzajemnych Ukraińców i Polaków jest wiele zarówno kart jednoczących nas jak braci, jak i krwawych. Wśród nich epizodem szczególnie bolesnym i dla Ukrainy, i dla Polski pozostaje tragedia Wołynia i polsko-ukraińskiego konfliktu lat drugiej wojny światowej, w wyniku którego zginęły tysiące niewinnych braci i sióstr. Zabijanie niewinnych ludzi nie ma usprawiedliwienia. Prosimy o wybaczenie[paywall] za popełnione zbrodnie i krzywdy. Prosimy o wybaczenie i tak samo przebaczamy zbrodnie i krzywdy uczynione nam – to jedyna formuła duchowa, która powinna być motywem każdego ukraińskiego i polskiego serca pragnącego pokoju i porozumienia. Morderstwa, tortury, poniżanie z motywów religijnych lub narodowych, społeczny wyzysk i deportacje – nasze narody dobrze znają te słowa. Zaznaliśmy wszystkich z tych cierpień. Dopóki będą żyć nasze narody, dopóty będą nas boleć rany historii. Ale żyć będą nasze narody tylko wtedy, jeśli, na przekór przeszłości, nauczymy się traktować siebie nawzajem jak równych sobie pobratymców (...)” – czytamy m.in. w liście.
Podpisali się pod nim m.in.: Leonid Krawczuk, prezydent Ukrainy w latach 1991 – 1994, Wiktor Juszczenko, prezydent Ukrainy w latach 2005 – 2010, Patriarcha Kijowski i Wszechrusi-Ukrainy Filaret, Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego, Światosław Szewczuk, najwyższy arcybiskup Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego Wiaczesław Briuchoweckij, literaturoznawca, honorowy rektor Narodowego Uniwersytetu „Akademia Kijowsko-Mohylańska”, Myrosław Popowycz, akademik, filozof, dyrektor Instytutu Filozofii im. Hrihorija Skoworody czy Ihor Juchnowskij, akademik, pierwszy prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.
Wszyscy przestrzegają polityków obu krajów przed mową nienawiści i wrogości, która może zastąpić chrześcijańskie poczucie przebaczenia i porozumienia. Ich zdaniem, tragedie przeszłości wymagają pokuty. „ (...) Ale wykorzystywanie wspólnego bólu do politycznych rozrachunków doprowadzi do niekończących się oskarżeń. Krzywda jest bowiem zawsze obustronna – i wobec mogił, i wobec pamięci, i wobec przyszłości (...). W przeddzień uroczystości rocznicowych, które w lipcu odbędą się w obu państwach, wzywamy do powrotu do tradycji wspólnych apeli parlamentarnych, które nas nie dzieliły, lecz łączyły w pokucie i wybaczeniu. Kierując się duchem braterstwa, wzywamy razem do ustanowienia wspólnego Dnia Pamięci Ofiar Naszej Przeszłości i Wiary w Niepowtórzenie się Zła. Wieczna i godna pamięć o naszych świętościach zależy od wielkiego i mądrego porozumienia między nami, zawartego na zawsze. Wierzymy, że nasz głos zostanie usłyszany przez polskie społeczeństwo” – podsumowali.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie tylko Wołyń był naznaczony krwią Polaków,a w Przemyślu ( Pikulicach) odbywają się uroczystości gdzie gloryfikuje się banderowców,a prezydent Choma i Hayder biorą w tym czynny udział! W imię czego ?
Polacy nie maja czego wybaczac. Kto to wszystko zaczal na Wolyniu.
Większość portali informacyjnych blokuje informacje o pogromie dokonanych na Kresach Wschodnich. Oczywiście, jako sąsiedzi jesteśmy zdani na siebie. Musimy żyć w zgodzie, ale pogrom na Polakach musi być nazwany jako ludobójstwo i Ukraińcy muszą to zaakceptować. Dopiero w tedy może dojść do pojednania. Nie można budować wzajemnych stosunków na kłamstwie. Nie wyobrażalne dla mnie jest to, że pod przykrywko pamięci o żołnierzach URL dochodzi do gloryfikacji bandytów z UPA i w tym wszystkim czynny udział biorą władze ziemi przemyskiej. Głoszone są hasła nacjonalistyczne. Tak nie powinno być Panie Choma.
Nigdy nie wybaczymy tym którzy gloryfikują zbrodniarzy z upa...NIGDY.......
Niech dalej stawiają pomniki mordercom Polaków z band UPA......to nigdy nie będzie wybaczenia........
Teraz widać jaki jest stosunek władz Przemyśla do banderowskich oprawców........będziemy pamiętać przy wyborach..........
To za późno. Pan Choma sprawuje urząd od kilku kadencji. Tylko pójście wszystkich uprawnionych od urn wyborczych może coś zmienić. Elektorat ukraiński jest bardzo zwarty i to dzięki niemu został wybrany na urząd. Ale to co się dzieje, może wreszcie obudzi patriotyzm w mieszkańcach Przemyśla. Nie może być, aby w polskim mieście, na polskiej ziemi, w trakcie marszu powiewały czarno-czerwone flagi, a uczestnicy pochody wznosili hasło nacjonalistyczne, nawołujące do przyłączenia ziem polskich do Ukrainy. To można nazwać tylko hańbą. Gdzie pamięć o naszych braciach zamordowanych w zwierzęcy sposób przez banderowców. Zdaje sobie sprawę, że podczas wojny giną ludzie, ale w jaki stylu zostali zamordowani nasi obywatele, nie można inaczej nazwać jak zezwierzęceniem oprawców.
Przyjdź na wybory ze swoim długopisem.
Wymordowanie 200 tyś polskich kobiet , dzieci i starców to dla was epizod ?
Mordercy UPA ińscy nigdy o Wołyniu nie zapomnimy.
Nie tylko Wołyń był naznaczony krwią Polaków,a w Przemyślu ( Pikulicach) odbywają się uroczystości gdzie gloryfikuje się banderowców,a prezydent Choma i Hayder biorą w tym czynny udział! W imię czego ?
je3@ć hajdamaków!!!!!!!!!!!!!!!!
Polacy nie maja czego wybaczac. Kto to wszystko zaczal na Wolyniu.