Reklama

Protest w przemyskim MZK. Żądają 300 zł podwyżki dla każdego pracownika

Cierpliwość załogi Miejskiego Zakładu Komunikacji sp. z o.o. w Przemyślu się skończyła. Związkowcy rozpoczęli akcję protestacyjną wobec – ich zdaniem – notorycznego przekłamywania sytuacji spółki przez władze miasta. Żądaniem podstawowym jest podwyżka płac dla każdego pracownika o 300 złotych.

O sytuacji w przemyskim MZK pisaliśmy już kilka razy. Mimo pism załogi, związków zawodowych, a niedawno nawet marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego, ta wciąż była napięta i nierozwiązana[paywall]. Zarówno przewodniczący NSZZ Pracowników Komunikacji Miejskiej przy MZK sp. z o.o. Kazimierz Dudziak, jak i przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” MZK sp. z o.o. Donald Krzysik w pismach kierowanych do prezydenta miasta Roberta Chomy wskazywali na bardzo złą kondycję finansową spółki, zwracając uwagę na istotną sprawę: jeżeli zobowiązania zakładu przekroczą połowę kapitału, konieczne będzie ogłoszenie upadłości. Wskazali, że od końca ub.r. sytuacja nie tylko nie uległa poprawie, ale się pogorszyła. Strata na koniec lutego br. wyniosła 5 mln 367 tys. 659 zł, a zaległości miasta z tytułu niepokrytych rekompensat to 4 mln 193 tys. zł. Przeterminowane wierzytelności wynoszą ok. 1 mln zł. Przychody spadły o ok. 130 tys. zł, więc – zdaniem związkowców – fakt uchwalenia przez radę miejską dodatkowych uprawnień do bezpłatnych przejazdów dla kolejnej grupy pasażerów bez wskazania źródła finansowania jest zdumiewający. Związkowcy oczekiwali od władz podjęcia zdecydowanych działań, w tym odpowiednich korekt w budżecie miasta, uwzględniających w szczególności: pokrycie niewyrównanych rekompensat, co pozwoli na prawidłowe funkcjonowanie spółki, przyszłych  kosztów związanych z dzierżawą nowych autobusów oraz realny wzrost płac pracowników.

Zastępca prezydenta Grzegorz Hayder stwierdził, że sytuacja ekonomiczna spółki jest cały czas monitorowana, a bieżące problemy rozwiązywane. I że miasto cały czas podejmuje działania zmierzające do tego, aby w jak najszybszym czasie uległa zdecydowanej poprawie.

Reklama

Źle się działo przez lata

Te odpowiedzi nie tylko nie uspokoiły sytuacji, a ją nieco zaogniły. – Spór zaczął się 8 maja. To spór płacowy o podwyżki dla naszych pracowników. Skądinąd wiemy, że w tym roku nie przewidziano ich dla naszego zakładu. Skończyliśmy rokowania, jesteśmy na etapie mediacji. Po wejściu w spór zarząd spółki przedstawił nam pewne propozycje, które były dla nas jednak niezadowalające. Mamy naprawdę dużo cierpliwości. Źle się działo przez lata. Co do podwyżek płac, wcześniej patrzyliśmy przede wszystkim pod kątem dobra zakładu. Nie chcieliśmy dużo. Potrafiliśmy się dogadywać. Dlaczego teraz podjęliśmy taką akcję? Ano ze względu na odpowiedzi władz miasta, że w firmie jest wszystko w porządku, że są tylko papierowe straty, a sytuacja jest monitorowana. Doszliśmy więc do wniosku, że skoro jest tak dobrze, to powinniśmy zarabiać więcej. Średnia płaca u nas waha się między 1500 a 2100 złotych na rękę. Taką kwotę otrzymują pracownicy z ponad 35-letnią wysługą lat. Wiemy, że pracownicy innych miejskich spółek podostawali podwyżki, podobnie jak zatrudnieni w magistracie. Nie mamy nic przeciwko temu, ale dlaczego mamy być gorsi? – zastanawia się przewodniczący D. Krzysik.

– Kwota 300 złotych nie jest powalająca. Akcja polega na razie na oflagowaniu zakładu i oklejeniu autobusów plakatami z informacją o proteście. Społeczeństwo musi się o tym dowiedzieć. Od razu dodam: nie działamy na jego niekorzyść. Nie chcemy, aby ktokolwiek ucierpiał. Jeśli mediacje nic nie przyniosą, mamy plan zaostrzenia akcji. Na pewno na tym nie poprzestaniemy – dodał przewodniczący K. Dudziak. – Niskie płace sprawiają, że dobrzy kierowcy od nas odchodzą. Pewnego dnia dowiedziałem się, że zatrudniony przez miasto człowiek do koszenia trawy na dzień dobry dostał 1800 złotych. Pytamy: jaka jest jego odpowiedzialność, a jaka człowieka, który wiezie setkę pasażerów?– stwierdził.

Reklama

Potrzebna dyskusja

– Sytuację w Miejskim Zakładzie Komunikacji analizujemy na bieżąco. Szczegółowo przygląda się jej zastępca prezydenta odpowiedzialny za miejskie spółki Grzegorz Hayder, który przedstawi stanowisko po powrocie z urlopu. Niewątpliwie konieczna jest dyskusja w szerokim gronie na temat przyszłości i kształtu transportu publicznego w naszym mieście, to pozwoli na wypracowanie skutecznych rozwiązań – powiedział prezydent miasta Robert Choma.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2018-06-12 21:08:04

    PIS ma PISda.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    piot - niezalogowany 2018-06-12 21:58:20

    mają racje. pieniądze są i będą tylko nie dla  pracownika. więcej wydaje się na koszty reprezentacji, zarządu, biur miżeli na pracowników, bez których nie było by firm.  Pracodawcy mają straszaka w postaci obywateli UA, ale spokojnie kiedy tylko oni i wyłącznie oni będą pracować to również zażądają podwyżki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    usps tracking - niezalogowany 2018-06-13 05:42:47

    i like, very nice. Thank you the post.  http://uspstrackingmap.com

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama