Reklama

Prywatne śledztwo

12/01/2018 07:32

Krystian zdziwił się bardzo, kiedy przyszedł do niego dzielnicowy i przyniósł wezwanie na komisariat. Nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek złamał prawo albo żeby był świadkiem jakiegoś wydarzenia, którym interesuje się policja. Jako obywatel szanujący je w wyznaczonym dniu stawił się na komisariacie. Tam zdziwił się jeszcze bardziej, bo usłyszał, że jest podejrzewany o kradzież.

Konkretnie o kradzież czterdziestu ośmiu litrów paliwa na szkodę stacji paliw w N., gdzie ponoć zatankował i uciekł bez płacenia. Niby wszystko się zgadzało. Numery rejestracyjne jego auta zapisała kamera monitoringu na stacji paliw. Marka auta też się zgadzała, tyle że na czarno-białej fotografii z zapisu kamery opel był trochę jakby ciemniejszy niż jego auto. Natomiast zupełnie nie zgadzał się czas, bo do kradzieży doszło pod koniec sierpnia tego roku, a Krystian przysięgał, że ostatni raz w N. był dwa lata temu, a poza tym w okresie, kiedy dokonano kradzieży, jego auto przez tydzień stało na parkingu firmy, w której pracuje. Krystian już widział siebie w celi, ale zaczął przypominać sobie i kojarzyć pewne fakty. Pierwsze alibi zapewnił mu właściciel firmy, który zaświadczył, że Krystian poprosił go o możliwość zaparkowania auta na służbowym parkingu, ponieważ coś się w nim zepsuło i jest unieruchomione. Następnie mechanik opowiedział, jak to Krystian przyniósł do naprawy jakąś część z silnika i ponad tydzień trwało, nim dostał taką ze sklepu internetowego. Kiedy już to wszystko było wiadome, prowadzący sprawę policjant zasugerował, że być może ktoś „pożyczył” sobie tablice z opla Krystiana, oczywiście bez jego zgody. Ponieważ upłynęło już trochę czasu od kradzieży, wydawałoby się, że sprawa zostanie umorzona.Krystian się jednak zawziął i rozpoczął prywatne śledztwo. Poświęcił kilkanaście godzin na przeglądanie zapisów z dwóch kamer monitoringu zainstalowanego w firmie i zainteresowało go kilkudziesięciosekundowe ujęcie. Widać na nim mężczyznę, który przechodząc przez plac, odwrócił się na moment, po czym podszedł do auta Krystiana, pochylił się i szybko wyszedł za bramę. Innych dowodów na kradzież nie było, gdyż przez dwie albo trzy noce parkujące na placu tiry zasłaniały widok na opla. Potem poszło jak z płatka. Pracownicy przypomnieli sobie klienta, który kiedyś przyjechał oplem takim samym jak Krystiana, tylko o nieco innym odcieniu. Resztę zrobili policjanci, którzy swoimi metodami znaleźli właściwego złodzieja, któremu, oprócz kradzieży paliwa, zarzucili kradzież tablic i dopiero wtedy Krystian odetchnął. kryminałek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości