Brak lekarzy sprawił, że przez kilka tygodni izba wytrzeźwień w Przemyślu, która znajduje się na terenie Miejskiego Ośrodka Zapobiegania Uzależnieniom przy ul. św. Brata Alberta, była zamknięta. To był spory problem zarówno dla miasta, jak i policji czy straży miejskiej. Na szczęście od 28 maja br. wznawia przyjmowanie „pacjentów”.
Organem prowadzącym MOZU jest Urząd Miejski w Przemyślu. Znajdująca się w nim izba wytrzeźwień posiada 29 miejsc, w tym cztery z pasami bezpieczeństwa. Wyodrębnione są również pomieszczenia dla mężczyzn, kobiet i nieletnich oraz pomieszczenia dla osób, których zachowanie stwarza poważne zagrożenie dla ich zdrowia i życia lub zdrowia i życia innych osób przebywających w izbie[paywall]. Jest także gabinet lekarski i ambulatorium zaopatrzone w leki, niezbędny sprzęt do udzielania pierwszej pomocy, a także alkomaty, czyli urządzenia pozwalające ustalić stężenie alkoholu w organizmie.
Lekarze pracujący w izbie mieli podpisane umowy na świadczenie usług, ale umowy o pracę mieli podpisane w innych placówkach służby zdrowia. Panujący w Polsce stan epidemii związanej z koronawirusem SARS-CoV-2 spowodował, że do walki z COVID-19 (ale nie tylko) potrzebnych było i nadal jest wiele rąk. Przede wszystkim lekarzy. Tych z izby wytrzeźwień również. To z kolei sprawiło, że zabrakło ich w tejże placówce. W takim wypadku przepisy są jasne: ta musiała zostać zamknięta. Jednak dzięki staraniom dyrektor MOUZ Agnieszki Książek udało się znaleźć lekarzy, chcących i mogących pracować w obecnym czasie w izbie.
Nie ma żadnych wątpliwości, że izba wytrzeźwień w Przemyślu jest niezbędna. W kwietniu br. „skorzystało” z niej 56 osób. Potwierdziła to oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu podkomisarz Marta Fac: – Jednym z naszych zadań są interwencje wobec osób, które są pod wpływem alkoholu. Praktyka pozwala nam stwierdzić, że to jedne z najtrudniejszych zadań, ze względu na zachowanie takich osób. Stan pandemii nie zmienił tej sytuacji. Ani nam interwencji nie przybyło, ani nie ubyło. Jest ich bardzo dużo.
Jeśli izba wytrzeźwień dalej byłaby zamknięta, co działoby się z osobami pijanymi? Część z nich trafiałaby do policyjnej izby zatrzymań, ale tam liczba miejsc jest ograniczona. W przemyskiej komendzie takich pomieszczeń jest pięć. Może w nich przebywać maksymalnie 10 osób. Nie można zapominać, że osobami „pod wpływem” zajmują się także przemyscy strażnicy miejscy. I kto wie, czy nie w porównywalnej skali jak policjanci.
Dla takich interwencji są określone procedury, których nie da się ominąć czy zlekceważyć. Za każdym razem zatrzymana, pijana osoba musi zostać odwieziona na konsultację lekarską do SOR-u, a potem do izby wytrzeźwień. Mogło się zdarzyć, że nietrzeźwych trzeba byłoby przewozić do sąsiednich jednostek policji z uwagi na brak wolnych miejsc w Przemyślu. Niewykluczone, że nawet do Rzeszowa. Na ulicę św. Brata Alberta jest znacznie bliżej.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I co , zawalił się świat jak kilka tygodni nie było izby? Niesamowity dramat ! A może Prezydent pomyślałby na co można przeznaczyć pieniądze które miasto łoży na izbę?
Łapiduchy nocne będą mogły się gdzie przespać oczywiście nie za darmo to hotel jedno gwiazdkowy z dowozem
haha, mnie tam tylko zabrakło wezwania "serdecznie zapraszamy"
A kto takie Osrodki utrzymuje.Przecież to relkit przeszłości.Zmniejszyć ilość puntów sprzedaży alkoholu w Miescie
Izba była jest i będzie Izba uczy szkoli izba wychowuje.
I co , zawalił się świat jak kilka tygodni nie było izby? Niesamowity dramat ! A może Prezydent pomyślałby na co można przeznaczyć pieniądze które miasto łoży na izbę?
Łapiduchy nocne będą mogły się gdzie przespać oczywiście nie za darmo to hotel jedno gwiazdkowy z dowozem
haha, mnie tam tylko zabrakło wezwania "serdecznie zapraszamy"