Reklama

Przemyski Tarzan i jego ucieczka do afrykańskiej dżungli

10/05/2020 12:21

Tarzan to postać literacka wymyślona przez Edgara Rice’a Burroughsa Pierwsza z serii książek pt. Tarzan wśród małp (Tarzan of the Apes) była publikowana odcinkami w gazecie w 1912, a jako książka ukazała się w 1914 roku. Następnie autor napisał jeszcze dwadzieścia trzy dalsze części. Potem powieść wiele razy sfilmowano. Człowiek małpa mieszkał w dżungli, przemieszczał się po linach, biegle wkładał językiem zwierząt. Choć była to fikcja literacka, jego życiem pasjonowały się miliony ludzi na świecie, w tym także w Przemyślu.

Przemyski Adonis

Moses mniemał o sobie, że jest pięknym mężczyzną, dżentelmenem wobec kobiet i silnym człowiekiem. Po ulicach spacerował z[paywall] nadymanym mięśniami, chcąc w ten sposób zwrócić na siebie uwagę, szczególnie młodych kobiet. Jakoś ubogiego malarza nie chciała za męża żadna panna, co najwyżej udawało mu się upolować czasami jakąś miejscową prostytutkę. Bywało, że wdawał się uliczną bójkę. Wszystkich napotykanych znajomych informował, że wybiera się do dżungli afrykańskiej, bo w małej mieścinie się nudzi, dusi i nie może się wsławić. Pragnął tej przyrody, by zmierzyć się z ludożercami i dzikimi zwierzętami.

 

Reklama

Tarzanowe wygibasy

Moses święcie wierzył w prawdziwość istnienia Tarzana. Aby mu dorównać trenował w porze letniej w parku miejskim, przemieszczając się na linie między dwoma drzewami, by jak Tarzan móc w prawdziwej dżungli czynić to samo. Bywało, że demonstrował przechodniom swe umiejętności w centrum miasta. Miał nadzieję, że dostrzeże go jakaś kobieta i doceni jego odwagę, zwinność i siłę. Bo przecież o to mu najbardziej chodziło. W końcu udało mu się. 

 

Ożenek

By zrealizować swoje marzenia, musiał zdobyć na wyjazd dużo pieniędzy, bo ubogi Żyd ich nie miał. We wrześniu 1929 roku Moses Segal poznał w Przemyślu Rachelę Rohstein, mającą niezły, jak na owe czasy, kapitalik dolarowy. Tak się zaczął koło niej kręcić i mizdrzyć, że szybko stanęli na ślubnym kobiercu w synagodze przy ul. Słowackiego. Młoda para z weselnymi gośćmi przyjechała pod bożnicę pięcioma dorożkami, za które oczywiście zapłacili rodzice panny młodej. Zresztą sfinansowali oni całe weselisko, byle tylko córkę usamodzielnić. 

Reklama

Przegotowanie do podróży poślubnej

Pan młody wcześniej zapowiedział, że tuż po akcie ślubnym natychmiast ze swoją młodą żoneczką wyjedzie w podróż poślubną dookoła Polski. Naiwna rodzina Racheli pomysłem Segala była wprost zachwycona pozyskaniem takiego zięcia do swego grona rodzinnego, mimo że groszem nawet nie śmierdział. Toteż przygotowano obojgu do podróży pełne walizki. Pan młody nawet nie zapomniał w ostatniej chwili wziąć na raty także patefonu (urządzenie o napędzie mechanicznym do odtwarzania dźwięku z płyt), aby w drodze uprzyjemniać chwile sobie i swej połowicy. Ta z kolei też nie zapomniała o niespodziance dla męża, bo wzięła za sobą 2 tys. dolarów (wówczas 16 tys. zł, a dziś ok. 160 tys. zł), by nie być w podróży w kłopotach finansowych.

 

Reklama

Ucieczka

Liczne grono pożegnało małżonków na dworcu kolejowym w Przemyślu. Było wiele uścisków, pocałunków i kwiatów. Przyjechał pociąg, wsiedli do niego i pojechali w kierunku Lwowa. Tymczasem Segal nie zatrzymał się w tym dużym mieście, lecz kilka kilometrów dalej – w Brzuchowicach (gmina opodal Lwowa), gdzie z żoną zamieszkał w jednym z domów i przez dwa dni osładzał jej życia graniem na patefonie. Trzeciego zaś dnia skorzystał ze sposobności i zabrał żonie wszystkie pieniądze, złote pierścionki oraz patefon, po czym niepostrzeżenie wyjechał z Brzuchowic w niewiadomym kierunku, zostawiając młodą żonę na pastwę losu.

 

Reklama

List gończy

Osamotniona i zrozpaczona Rachela zawiadomiła o ucieczce męża i jego złodziejstwie lwowską policję. Zaczęto badać przeszłość oszusta. Okazało się, że Moses Segal popełnił bigamię, będąc już wcześniej ożeniony z kobietą, zamieszkałą w Zaleszczykach. W tej miejscowości wziął ślub z Lajcią Birk – córką tokarza. Niestety, żyli w separacji. Wydział śledczy policji lwowskiej wysłał za Segalem listy gończe. Na nic to się zdało – poszukiwania spełzły na niczym, ponieważ przemyski Tarzan uciekł za granicę. Wiek Nowy w 1929 roku (nr 8482) podsumował to tak: „Prawdopodobnie jedzie on już do jakiejś dżungli, bo onegdaj nadeszła od niego do Lwowa pocztówka nadana w Berlinie”. 


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama