Aby pozostać w grze o I ligę, Przemyskie Niedźwiadki muszą wygrać jeden mecz w Pruszkowie. Pierwsza próba była nieudana. Mimo szaleńczej pogoni za rywalem w finalnej ćwiartce, zabrakło im argumentów, aby przechylić szalę na swoją korzyść. Przemyślanom należą się brawa za walkę, ale ostatecznie Znicz Basket postawił ich pod ścianą. Dla teamu Daniela Puchalskiego nie ma już miejsca na pomyłkę.
Nie ma co zakłamywać rzeczywistości: dla Niedźwiadków był to pierwszy poważny sprawdzian w fazie play-off. Podobnych egzaminów w fazie zasadniczej mieli sześć. Znicz Basket bowiem to ekipa porównywalna – choć statystyki mówią co innego – poziomem do: AZS AWF Mickiewicz Katowice, Stolaro Resovii Rzeszów i KK UR Bozzy Kraków. Z tymi zespołami przemyślanie w fazie zasadniczej wygrali raz na sześć potyczek.
Pruszkowianie nie przegrali u siebie ani jednego spotkania. W fazie zasadniczej odnieśli komplet, 14 zwycięstw. Hali Znicza nie zdobyły i Przemyskie Niedźwiadki, które w przekroju całego spotkania były zespołem słabszym. Niezwykle wąska rotacja w ekipie Michała Spychały nie miała żadnego znaczenia dla prezentowanego poziomu. Gospodarze górowali konsekwencją, systematycznością i lepszą skutecznością. Finalnie mogli jednak się „przejechać”, bo gdyby mecz potrwałby jeszcze dwie, trzy minuty dłużej, mogło być różnie. Ale mecz koszykówki trwa 40 minut, a przez niemal pół godziny stroną dominującą byli miejscowi.
W miarę równo było przez pierwsze 5 minut. Ostatni raz przemyślanie na plusie byli w 2. min. Było wówczas 4:6 po dwóch celnych rzutach wolnych Radosława Skubińskiego. Punktowy odjazd pruszkowian zainicjował zdecydowanie najlepszy na parkiecie 32-letni silny skrzydłowy Mateusz Szwed, który finalnie ustrzelił triple-double (18 pkt; 11 zb.; 10 as.). W 11. min Hubert Miłek „trójką” wyprowadził pruszkowian na wyraźne prowadzenie – 35:24. Po I połowie było 44:35.
Dwa powroty do gry Niedźwiadków w II odsłonie były niezwykle solidne, ale po nich zabrakło kropki nad „i”. Pierwszy miał miejsce w chwili, kiedy Znicz Basket poczuł się suwerenem absolutnym parkietu. Mógł, bo w 23. min po celnej przymiarce zza łuku doświadczonego Łukasza Bonarka, wygrywał już w 58:37. Run 0:11 sprawił, że Niedźwiadki wciąż wierzyły w odwrócenie złego scenariusza. Przed finalną kwartą przegrywały 70:57.
Miejscowi zaczęli ją od punktów Bartosza Proczka (72:57), ale wówczas nastąpił drugi znakomity okres gry gości. Szybka seria 1:11 pozwoliła nawiązać kontakt z rywalem. W 34. min, po punktach Macieja Puchalskiego, było 73:68. Gra zrywami jednak nie była metodą na pruszkowian. Utrzymywała Niedźwiadki w grze. Tyle.
Niezwykle emocjonująca była końcówka spotkania. Miejscowi chyba po raz pierwszy w tym sezonie rozgrywali tak elektryczny finisz i nieco zgłupieli. Dostali jedną „trójkę” od Bartosza Bala, potem kolejną od Rafała Serwańskiego i w 39. min wynik brzmiał 81:78. Wszystko było jeszcze możliwe… Problem w tym, że trzy kolejne akcje kończyły się niepowodzeniem. Mimo że pruszkowianie za każdym razem wyciągali pomocną dłoń do rywala, także myląc się setnie.
Jeśli nie trafiasz, w końcu tracisz swoją szansę. Na 13 s przed końcem Kamil Czosnowski wykorzystał jeden rzut wolny na 82:78 i zamknął wynik pierwszego pojedynku na korzyść swojego zespołu. Owszem: w tej parze nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte. Przemyskie Niedźwiadki są w stanie zdobyć Twierdzę Pruszków w trzecim meczu (pod warunkiem, że do niego dojdzie), ale nie takim stylem gry. Nie dadzą rady fragmentarycznością… Oby z pierwszego pojedynku wyciągnęli jak najwięcej pozytywnych i pouczających wniosków.
III etap play-off (1. mecz):
Znicz Basket Pruszków – Niedźwiadki Chemart Przemyśl 82:78 (26:22, 18:13, 26:22, 12:21)
Punkty: M. Szwed 18, H. Miłak 16 (3x3), Ł. Bonarek 15 (2x3), M. Czemerys 10 (2x3), B. Proczek 10, K. Czosnowski 9, T. Józefiak 4 (ZB); M. Puchalski 17 (2x3), B. Bal 16 (3x3), K. Majka 11 (11 as.), R. Serwański 10 (2x3), Sz. Janczak 9 (1x3), M. Egner 6, R. Skubiński 4, R. Kulikowski 3, Ł. Uberna 2, W. Majka 0 (N).
Sędziowali: Damian Wiaderny i Marek Ulewiński (obaj z Warszawy). Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze