Kompletnie nie tak miał wyglądać pierwszy w nowym roku pojedynek Niedźwiadków Chemart Przemyśl na I-ligowych parkietach. Po kilku naprawdę niezłych ostatnich spotkaniach, przemyślanie zawiedli w Tychach, nie mając żadnych szans w starciu z lepszym w każdym elemencie gry zespołem GKS-u.
W Tychach zabrakło wszystkiego. Od koncentracji, konsekwencji, zespołowości, skuteczności po odpowiednią dla tej klasy rozgrywkowej grę w defensywie. Ta wyglądała dramatycznie. Zbyt wielu zawodników było w tym pojedynku niedysponowanych, aby marzyć o nawiązaniu równej walki na pełnym dystansie. Choć prawdę powiedziawszy, niemożliwością jest wskazać, który z nich tego dnia był dysponowany…
Ogólne statystyki z tego pojedynku wcale nie są dla Niedźwiadków miażdżące. I to najlepszy dowód na to, że to bardziej przemyślanie przegrali ten mecz własnymi słabościami niż tyszanie go wygrali olśniewającą postawą. Dwie linijki finalnych osiągnięć mówią jednak bardzo wiele. To skuteczność na poziomie 35 procent i ilość zebranych piłek z obu desek – 35. To, wobec 48-procentowej gospodarzy i 48 zbiórek (w tym aż 15 ofensywnych, więc aż 15 ponowień akcji), było wielką różnicą. Najprawdopodobniej decydującą.
Sędziowali: Jakub Adameczek (Lublin), Michał Pietrakiewicz (Łódź), Sylwester Adamski (Radom). Widzów: 300.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze