Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun jest skłonny wydzierżawić prawie 26-hektarowy teren z pięcioma oczkami wodnymi choćby zaraz. Warunek: zainteresowani inwestorzy, przedsiębiorcy, związki wędkarskie, żeglarskie muszą spełniać wymogi prawne, mieć pomysł i oczywiście pieniądze! Miasto ich nie ma.
Z przemyskiego Rynku nad urokliwe stawiki można przejść spacerkiem w piętnaście minut. Jedna z przyrodniczych atrakcji miasta od dziesięcioleci pozostawiona jest samej sobie, amatorom zabronionej w tym miejscu kąpieli oraz hałdom na dziko wysypywanych śmieci.
Zaraz za parkingiem dolnej stacji wyciągu narciarskiego i małym mostkiem przy Sanockiej skręca szutrowa, wyboista droga. Prowadzi nad kultowe dla kilku pokoleń przemyślan stawiki, czyli pozostałość starorzecza Sanu i wyrobiska żwirowego. Powstały one po „prostowaniu” rzeki na początku XX wieku. Znany przemyski archeolog Andrzej Koperski przypomina, że jest to teren zalewowy i w przeciwieństwie do głównego koryta archeologicznie mało ciekawy. Opinię tę potwierdza historyk dr Lucjan Fac, który w artykule zamieszczonym w Naszym Przemyślu odnotował kapryśność Sanu na przestrzeni wieków.
Co roku przed nowym sezonem letnim powraca[paywall] temat dzikich wysypisk w tym miejscu i kąpieli pomimo obowiązujących zakazów.
Komendant Straży Miejskiej w Przemyślu Jan Geneja:
– Tak zwane stawiki należą do gminy miejskiej Przemyśl. Obecnie akwen jest niezagospodarowany. Było tu kiedyś żwirowisko. Nieuregulowane jest dno oczek wodnych. Nie wiadomo, co na tym dnie się znajduje, ponieważ nikt nigdy nie robił inwentaryzacji. Nie wiadomo, jak głębokie są wyrobiska.
Zagadnięty nad wodą przemyślanin dodaje, że w jednym z oczek może leżeć nawet stalowa konstrukcja po taśmie do żwiru. Mimo to przyznaje się do kąpieli w stawikach. Chwali czystość wody. Sugeruje, że stawiki zasila podskórne źródło.
Od strony Sanu ciągną się ogrody działkowe „Na Jazie” i MZK. Dostęp do nich dla zmotoryzowanych jest głównie od ulicy Sanockiej. Pytani, czy mieliby coś przeciwko zagospodarowaniu terenów nad oczkami wodnymi, odpowiadają: pod warunkiem, że miasto zagwarantuje bezproblemowy jak dotychczas dojazd do działek. A jest ich 250.
Na pytanie o zakaz kąpieli i wysypywania śmieci Dryjański dodaje: – Zakaz jest zakazem, a życie toczy się obok niego. To nas, działkowców, obarcza się odpowiedzialnością za dzikie wysypiska. To nieprawda. Śmieci pozostawiają ci, którzy przyjeżdżają się tu kąpać. Przyjeżdżają wędkarze. Inni mieszkańcy specjalnie przywożą śmieci. Myślę, że jeśli by ktoś sensownie zagospodarował te stawiki, skończyłaby się patologia dotycząca zarówno kąpieli, jak i dzikiego wysypywania odpadów.
Niestety dla wędkarzy, którzy lubią wędkować na spławik czy grunt, jest pewien problem – sumik karłowaty amerykański. Uważany za chwast, jeżeli chodzi o wodę. Ryby nie osiągają tutaj imponujących rozmiarów. Na przestrzeni kilku lat złowiłem kilka szczupaków powyżej rozmiarów ochronnych, czyli 50, 60 centymetrów. Z drapieżników jest jeszcze okoń, niestety bardzo drobny.
Pan Dariusz podkreśla walory rekreacyjne przemyskich stawików. – Mamy tu pięć stawów. Pięknych. Jeden można by zagospodarować jako kąpielisko. Inne jako łowiska. Wody te nie były zarybiane od iks lat, więc rybek tak naprawdę ubywa. Mentalność niektórych wędkarzy sprawia, że zamiast za trofeum uważać zdjęcie ze złowioną rybką, niestety najczęściej trafia ona na patelnię. Druga sprawa: brakuje gospodarza na tych wodach, stawiki są zdziczałe. Brakuje ręki i ingerencji człowieka. I jeszcze jedno, może najważniejsze. Te stawiki, gdyby je odpowiednio przystosować, byłyby kapitalnym miejscem rekreacyjnym dla osób niepełnosprawnych – kończy pan Dariusz.
Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun zna koncepcję swojego poprzednika Roberta Chomy. Zalega ona na dnie urzędowej szuflady od trzynastu lat. To imponujący projekt pod nazwą: Przemyski Park Sportowo-Rekreacyjny – akwen wodny.
Zakładał on przekształcenie terenu dawnej żwirowni w kompleks oferujący atrakcje wodne (kąpielisko, akwen wędkarski, akwen żeglarski) oraz inne atrakcje sportowo-edukacyjne, m.in. boiska do koszykówki, siatkówki, minipole golfowe, ściankę wspinaczkową, tor BMX, skatepark, ścieżki spacerowo-rekreacyjne. Plan był ambitny, kosztowny (ok. 30 mln zł). Nie dostał dotacji unijnej, więc upadł. Obecne władze nie widzą realnych szans na jego realizację.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?
Oby się udało...Widzę tam hotel pięciogwiazdkowy ze spa, sanatorium na 400 miejsc,plus restauracja ze szklanym dnem
No i z widokiem na "osmieszona"góre
Połączyć stawiki w jeden zbiornik i zagospodarować akwen pod kąpielisko z możliwością wędkowania.
Njalepiej oddać prywaciażom za 1 zeta i ci zniszczą , wydoją i pojadą dalej . Brawo
a może zatopić tam miasto i po sprawie tam dno i tutaj dno takie samo...
Załóżmy ze znalazła by się osoba z środkami finansowymi chętna do zainwestowania ale pojawiają się pytania; połowa linii brzegowej jest zajęta przez działkowiczów i to jest fakt o charakterze anty inwestycyjnym bowiem jest konfliktogennym- po co komu teren z użytkownikami? Druga sprawa to kwestia własności, nikt nie będzie inwestował w dzierżawę, po trzecie kwestia ewentualnych protestów ekologów bo przecież kaczki pływają. Przyszły inwestor musi mieć swobodę działania na swoim terenie i realizować swoją wizję, mającą mu przynieść w przyszłości zysk. To jest podstawa, jeśli miasto chce decydować co i jak ma wyglądać to niech to robi za swoją kasę.I jeszcze jedno pytanie do Prezydenta; ILE KOSZTOWAŁ MIASTO STOK OD PROJEKTOWANIA DO CHWILI OBECNEJ?
Wtedy jedni będą narzekać na drugich...
Hm, jako przemyski dyżurny obserwator zastanawiam się czy te stawki są własnością Bakuna że chce wydzierżawiać. Nadmieniam że jest to własność gminy miejskiej i jedynie ona, gmina ma prawo zmienić prawo własności np stawów poprzez sprzedaż, wydzierżawienia lub w innej formie. Po drugie same dobre chęci nic nie zmienią, jedynie udawanie dobrych chęci, nabieranie naiwnych szczególnie Kukizowców że się coś robi, improwizacja. Panie Bakun my starsi już to przeżywaliśmy że strony Chomy 16 letnią fikcję i improwizację, a co z Przemyśla zostało, małe, biedne zadupie zamieszkane głównie przez nas starych i starszych ludzi, emeryci renciści i szkolna dziatwa. I nie pomogą napisy w stylu do sprzedania jak np. Budynek po Tomaszewskiej przy Placu Konstytucji i wiele innych, tego innych nieruchomości jak okazały budynek Domu Robotniczego, kina Bałtyk ostatnio WSA i Z nikt nie kupi, ani nie wydzierżawi jak tych stawów. Przemyśl podobnie jak opera Raj Utracony jest w ruinie tej prawdziwej nie tej o jakiej raczyła wykrzykiwać Szydło przed wyborami 2015 r że Polska w ruinie, Przemyśl istnieje tylko teoretycznie, co mnie od ponad 60 lat mieszkańca pięknie położonej mieściny boli szczególnie i przeraża.
Gmina miejska to nic innego jak obszar administracyjny miasta i jeśli coś lezy na tym terenie to prezydent ma prawo z tym coś robić, przy sprzedaży za zgodą rady miejskiej. Co do reszty to masz rację. O stanie naszego miasta świadczy ilość szkół , przypomnij sobie ile szkół było za komuny, ile teraz polikwidowali,połączyli. Dzieci się rodzi w Przemyślu bardzo mało a te co dorastają to wyjeżdżają na studia lub za granicę bo tu nie ma pracy i żadnych perspektyw jeśli się nie ma w rodzinie polityka czy księdza. Znajdziesz dane na portalu "nowiny 24" o liczbie urodzin i zgonów w miastach podkarpacia. Sytuacja jest tragiczna, niedługo na cmentarze wyniosą się roczniki z lat 50 tych / wyż demograficzny/ i wówczas Przemyśl będzie grajdołem z liczbą 30 tys mieszkańców o ile nie mniej. Jest źle a będzie niestety gorzej i wcale mnie to nie cieszy.Panie Prezydencie, ILE KOSZTOWAŁ MIASTO STOK OD PROJEKTOWANIA DO CHWILI OBECNEJ?Podpowiem jak to zrobić, wykręcić nr tel. naczelnika finansowego i poprosić o dane finansowe stoku. Po prostu niech zsumują wszystkie faktury i dodadzą coroczne koszty eksploatacyjne.
Do Jana zwracasz mi człowieku uwagę nie czytając że zrozumieniem co napisałem. Przecież jasno stwierdzam że gmina ma prawo zbyć obiekty, nieruchomości , grunty należące do niej ale nie jednoosobowe prezydent jako organ wykonawczy rady. Przecież piszesz to samo człowieku że za zgodą rady miejskiej czyli to samo jedynie chodzi o radę miasta a nie jak piszesz rady miejskiej.
Do Janka0dwzajemniam życzenia zdrowia.
Po komentarzach widzę, że potrafimy tylko narzekać i krytykować. Więc nic dziwnego że w Przemyślu jest tak jak jest. To każdy pomysł znajduje wielu nie konstruktywnych krytyków.
Krytyka, krytyka, krytyka, a pomysłów żadnych, tak łatwiej, ale czy lepiej. Nic w Przemyślu nie będzie, nic nie powstanie nowego, nikt tu nie będzie chciał inwestować, bo po co, żeby użerać się z ciągłą krytyką wszystkiego i wszystkich. Pomocy żadnej, ani nawet dobrego słowa, więc po co cokolwiek tu robić, a Rzeszów się rozwija, nawet kiedyś zarośnięty zalew dziś pięknie zagospodarowany, właśnie przez prywatne podmioty, ale tam się cieszą jak coś powstaje, a nie krytykują zanim cokolwiek powstanie.
?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?
Oby się udało...Widzę tam hotel pięciogwiazdkowy ze spa, sanatorium na 400 miejsc,plus restauracja ze szklanym dnem
No i z widokiem na "osmieszona"góre