Dyrektor Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu i wykładowca w Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Przemyślu dr Stanisław Stępień otrzymał nagrodę „Rzeczpospolitej” im. Jerzego Giedroycia.
Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota:
„Laureatami nagrody są działacze społeczni, pisarze, historycy, politycy z całego regionu. Zawsze, bez wyjątku, ludzie wybitni, patrioci swoich ojczyzn. Jest w nich ten sam dostojny rys. W tym roku wyróżniamy dwóch wybitnych naukowców i społeczników, orędowników polsko-ukraińskich spraw. To swoisty paradoks, że 30 lat po upadku komunizmu nasz świat stanął przed zagrożeniami, które dawno uznaliśmy za anachronizm. Jeszcze dekadę temu żyliśmy w naiwnym przekonaniu o końcu historii i bezpiecznej przyszłości naszego kawałka świata. Wszystko zmienił jednak rosyjski imperializm, wywracając do góry nogami nasze poczucie bezpieczeństwa i geopolitykę”.
Reklama
W tym roku nagroda trafiła do profesora Igora Cependy oraz dra Stanisława Stępnia[paywall]. Ten pierwszy jest rektorem Przykarpackiego Uniwersytetu Narodowego im. Wasyla Stefanyka w Iwano-Frankiwsku. W swoich badaniach naukowych skupia się na tematyce relacji ukraińsko-polskich. W latach 1996 – 1999 był sekretarzem ambasady Ukrainy w Polsce. Przemyślanin dr Stanisław Stępień jest dyrektorem Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu i wykładowcą w Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Przemyślu. Jego zainteresowania badawcze to m.in. stosunki polsko-ukraińskie w XIX i XX w., mniejszości narodowe w Polsce i na świecie, dzieje Kościoła greckokatolickiego, dzieje kultury na Kresach Wschodnich.
Kapituła Nagrody „Rzeczpospolitej” im. Jerzego Giedroycia uzasadniła przyznanie tegorocznej nagrody następująco: „Za wieloletni wysiłek w kreowaniu atmosfery przyjaźni między narodami polskim i ukraińskim. Za nieugięte wspieranie wszystkiego, co łączy i przeciwstawianie się temu, co dzieli narodowe tradycje Polski i Ukrainy. I za odwagę wysiłku intelektualnego w dochodzeniu historycznej prawdy o relacjach między obu narodami”.
– Rok temu mówiłem o „wyjątkowym” roku wojny. Mija kolejny rok i, niestety, nasza geopolityczna sytuacja niewiele się zmieniła. Zagrożenie jest, w mojej opinii, większe, a konflikt nie słabnie
– powiedział prezes Gremi Media, wydawcy „Rzeczpospolitej”, Maciej Maciejowski.
– Podobnie jak rok temu zacytuję zawsze aktualne słowa Jerzego Giedroycia: „Musimy za wszelką cenę utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy, Białorusi, bo to jest w naszym życiowym interesie”. Powtarzam ten cytat, bo mam wrażenie, że obok największego niebezpieczeństwa, jakim jest konflikt zbrojny, pojawiło się następne: przyzwyczajenie do sytuacji za naszą wschodnią granicą, jej utrwalenie, a co za tym idzie – obojętność rosnąca, im bardziej na zachód i południe od Bugu się oddalamy.
Reklama
Przemyślanin dr S. Stępień – jak sam powiedział – na wzajemne polsko-ukraińskie relacje patrzy przez pryzmat historyka, a nie jako polityk. Analizuje je w dość długim przedziale chronologicznym, zwłaszcza na przestrzeni XIX i XX w.
– Oba narody w dziewiętnastym wieku kształtowały nowoczesną świadomość narodową, opartą głównie na języku. A więc uświadamianiu sobie łączności z innymi społecznościami mówiącymi tym samym językiem, kiedy to tworzyły się narodowe mity, wyobrażenia przeszłości, tradycje. Polacy i Ukraińcy czynili to jako narody zniewolone, niemające w procesie „dojrzewania” mecenatu państwowego, a obca władza starała się w procesie tym przeszkodzić, pozyskać je dla swoich państw. Ukraińcom wmawiano, że są Rosjanami, Polakom też przez pewien czas. Do dziś odczuwamy tego konsekwencje
Reklama
– stwierdził.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze