Kolejne podejście burmistrza do stworzenia Centrum Integracji Społecznej spaliło na panewce. Rada miasta powiedziała nie. Wprawdzie przeważył tylko jeden głos. Niemniej projekt został odrzucony. Sprawą utworzenia jednostki zajmującej się integracją zawodową i społeczną osób długotrwale bezrobotnych radni zajmowali się w ostatnim tygodniu grudnia, podczas kolejnej nadzwyczajnej sesji poświęconej temu problemowi.
Był to ostatni dzwonek na przyjęcie przez radę projektu burmistrza i wyrażenie zgody na powołanie CIS. Służby wojewody już na początku grudnia upomniały się o akt powołania jednostki, brakujący we wniosku złożonym 1grudnia 2015 r., dając burmistrzowi termin do połowy miesiąca. Odmowna decyzja rady zamknęła możliwość stworzenia centrum w tym[paywall] rozdziale pieniędzy, przeznaczonych na tego rodzaju działalność.
– Do końca roku mamy możliwość utworzenia centrum. Radni obawiają się, by CIS nie pozbawił pracy między innymi osób sprzątających. Zapewniam, że takie usługi nie będą prowadzone. Jednostka ma wykonywać prace porządkowe. Głównie na chodnikach i placach. Chodzi o koszenie trawy i podobne. Usługami opiekuńczymi i sprzątającymi nie będzie się zajmować – przekonywał burmistrz Jarosławia Waldemar Paluch. Centrum, według zapewnienia burmistrza, miałby wykonywać zamówienia miasta związane z utrzymaniem terenów zielonych, zlecane do tej pory zewnętrznym firmom. Rocznie kosztowało to około 400 tys. zł.
– Centrum będzie wspierać osoby wykluczone społecznie. Jeśli dzięki temu uda się chociaż jednego z grupy bezrobotnych wprowadzić do normalnego życia, to już jest sukces – mówił Marian Janusz. – Dajmy im pracę, by odzyskali wiarę we własne siły – dodawała Agnieszka Wywrót. Bożena Łanowy przypominała, że dla radnych najważniejszy powinien być człowiek, a utworzenie centrum idzie właśnie w tym kierunku. – Pomoc osobom wykluczonym i pozostającym bez pracy to też nasz obowiązek. Dajmy im szansę. Warto nawet dołożyć do tego projektu – mówiła.
– Nie usłyszałem celów, jakie CIS ma realizować. Mówi się o sprzątaniu. Odczytuję te działania jako integrację przez pracę, a przecież centrum ma dopiero do tej pracy przygotować. Wiąże się to z edukacją, prowadzeniem warsztatów – stwierdzał Tadeusz Słowik. Przypominał, że centrum ma całkiem inne zadania niż wykonywanie usług, a ludzie do niego przyjęci są dalej bezrobotnymi. – Pracę dostanie tylko zarząd. Reszta zasiłek – dodawał Mariusz Walter. – Nie spotkałem się z taką sytuacją, że miasto tworzy swoją jednostkę do rozwiązywania problemów z bezrobotnymi, chociaż w powiecie już identyczna istnieje. Wesprzyjmy tę, która już działa – mówił Michał Muzyczka. – CIS ma zarabiać na zleceniach od miasta. Mieliśmy oszczędzać, a tu chcemy płacić? – dopytywał Wacław Spiradek.
Radni dopytywali o koszty. O planowane wynagrodzenie kierownika w wysokości ponad 43 tys. rocznie. O koszty zatrudnienia kadry przekraczające 400 tys. zł i inne spore wydatki, które według pytających nie będą w całości refundowane. – To jest niezrozumienie tematu i odwracanie kota do góry ogonem. Pewne prace musimy zlecać i tym zająłby się CIS. Dawałby zatrudnienie około 40 osobom przez rok. Z możliwością przedłużenia o kolejne pół roku – odpowiadał burmistrz. – To jest uchwała przeciwko ludziom. Ukierunkowana na oszczędności kosztem najuboższych – podsumował M. Muzyczka, argumentując, że jeśli bezrobotni z CIS będą wykonywać prace zlecane przez miasto, to automatycznie zajmujący się tym wcześniej pracę stracą i będą mogli się starać o przyjęcie do centrum już jako bezrobotni, a zamiast wynagrodzenia dostaną zasiłek.
W głosowaniu 10 radnych było za przyjęciem uchwały o utworzeniu Centrum Integracji Społecznej, 11 przeciw. Tym samym projekt nie uzyskał akceptacji.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie mogę zrozumieć, co Wam to przeszkadza Szanowni Radni ?Macie niezłe diety i najczęściej emeryturki, a "kogo nie boli, temu powoli". Czysta złośliwość w stosunku do burmistrza, który stara się poruszyć zapleśniałe towarzystwo bezrobotnych pijaczków i dać im jakieś zajęcie. Zastanówcie się dobrze na swoimi decyzjami, bo mieszkańcy obserwują i przy najbliższych wyborach - rozliczą...
Nie zastanowiło cie, że jak piszesz "...stara się poruszyć zapleśniałe towarzystwo bezrobotnych pijaczków..." to "poruszenie" spowoduje, że kilkadziesiąt osób obecnie zatrudnionych straci pracę ? a może będą to osoby które są jedynymi żywicielami rodzin? a pijaczek weźmie pierwsze pobory i już się więcej do roboty nie zjawi.
Nie uważam, żeby dobry pracownik mógł stracić pracę, ale uważam, że w mieście byłoby ładniej i czyściej, kiedyś zatrudniało się do prac publicznych więźniów i odrabiających służbę wojskową i jakoś nikomu pracy nie zabrali, a tanio i szybko wykonywali prace, które są potrzebne.
Jak powiedział klasyk "tu nic nie ma i nic nie będzie"
Muzyczka już robi sobie kampanie przed następnymi wyborami na burmistrza. Im mniej Paluchowi się uda tym lepiej dla niego.On się nie martwi bezrobotnymi bo ma posadę u Sanakiewicza.Jak Muzyczka zostanie burmistrzem to razem z Sanakiewiczem będą trząść całym Jarosławiem, wszak starostwo już mają opanowane za pośrednictwem Muzyczki tylko starego. Boże chroń Jarosław przed takim układem bo tu nawet niebędzie kupy kamieni.
Nie mogę zrozumieć, co Wam to przeszkadza Szanowni Radni ?Macie niezłe diety i najczęściej emeryturki, a "kogo nie boli, temu powoli". Czysta złośliwość w stosunku do burmistrza, który stara się poruszyć zapleśniałe towarzystwo bezrobotnych pijaczków i dać im jakieś zajęcie. Zastanówcie się dobrze na swoimi decyzjami, bo mieszkańcy obserwują i przy najbliższych wyborach - rozliczą...
Nie zastanowiło cie, że jak piszesz "...stara się poruszyć zapleśniałe towarzystwo bezrobotnych pijaczków..." to "poruszenie" spowoduje, że kilkadziesiąt osób obecnie zatrudnionych straci pracę ? a może będą to osoby które są jedynymi żywicielami rodzin? a pijaczek weźmie pierwsze pobory i już się więcej do roboty nie zjawi.
Nie uważam, żeby dobry pracownik mógł stracić pracę, ale uważam, że w mieście byłoby ładniej i czyściej, kiedyś zatrudniało się do prac publicznych więźniów i odrabiających służbę wojskową i jakoś nikomu pracy nie zabrali, a tanio i szybko wykonywali prace, które są potrzebne.